Stary Schopenhauer, o ile patrzy gdzieś tam z góry na Ziemię, aż zaciera ręce z radości. Udało mu się bowiem stworzyć dzieło, które już blisko 200 lat jest popularne.

Mimo woli zdemaskował Joannę Scheuring-Wielgus partner Roberta Biedronia, niejaki Krzysztof Śmiszek.

W coraz głośniejszym wywiadzie udzielonym czerskim Wysokim Obcasom ujawnił strategię:

Idziemy za daleko w komentowanie wszystkiego, co mówi Kaczyński. Gramy w jego grę. To, co robi Joanna Scheuring-Wielgus, jest genialną odpowiedzią. Kaczyński grzmi: „Wara od naszych dzieci!”, a ona pyta: „A gdzie był Kaczyński, gdy setki dzieci były molestowane w zakrystiach czy na plebaniach?”.

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,53668,24573897,krzysztof-smiszek-partner-roberta-biedronia-slub-wezmiemy-w.html#nowyMTmagazyn

Niedługo upłynie już 200 lat, jak niemiecki filozof poskładał w jedno miejsce poznawane od 2000 lat sposoby wygrywania sporów bez względu na posiadane przez strony argumenty.

Artur Schopenhauer pisząc swoja pracę chciał pokazać, jak wyglądają i jak stosowane są nielojalne chwyty erystyczne, aby dać ludziom możliwość odpowiedniego odpierania niczym nie podpartych zarzutów.

Nieświadomie dał impuls do powstania nowej gałęzi umiejętności, służącej do panowania nad tłumem.

Jednak nie za pomocą brutalnej siły, tylko za pomocą słowa.

Tym między innymi zajmował się Piotr Tymochowicz.

O metodach współczesnych „władców umysłów” (w kręgu uczniów Tymochowicza odnaleźć moglibyśmy prawników, polityków, wyższych urzędników, samorządowców, posłów a także… przestępców) należałoby powiedzieć szerzej, zwłaszcza, że manipulacja społeczeństwem przybiera zastraszające formy. Na szczęcie niski poziom intelektualny manipulatorów powoduje, że zamiast bomby mamy kapiszony, w które wierzy zdecydowanie niewiekja część społeczeństwa.

Przypadek pos. Wielgus na szczęście możemy spokojnie ocenić wg klasycznej wiedzy.

To tzw. dywersja.

Pisał Schopenhauer:

Jeżeli spostrzegamy, że zaczynamy przegrywać możemy zastosować dywersję, to znaczy nagle rozpoczynamy mówić o czymś zupełnie innym, jak gdyby należało to do rzeczy i było argumentem przeciwnym. Można to zrobić przyzwoicie lub w sposób bezczelny.
Przykład: A podkreśla z uznaniem, że w Chinach nie ma szlachty z urodzenia i że urzędy otrzymuje się jedynie na podstawie egzaminów. Przeciwnik B twierdzi, że uczoność tak samo nie uprawnia do sprawowania urzędów, jak szlachetne urodzenie. Następnie B zauważył, że jego sprawa bierze zły obrót, natychmiast dokonał dywersji mówiąc, że w Chinach wszystkie stany podlegają karze przez bastonadę (chłostę, bicie), co łączył znowu z częstym piciem herbaty i obie te rzeczy stawiał Chińczykom jako zarzut. Gdyby ktoś chciał się wdawać w to wszystko, pozwalając się odwieść od tematu, to wypuściłby z rąk wywalczone już zwycięstwo.

Mniej więcej jak w starym, pochodzącym jeszcze z czasów Bieruta kawale.

Na zarzut Amerykanina, że w Związku Sowieckim brakuje żywności, nikt nie może kupić sobie samochodu czy nawet zwykłej dla niego pralki czy lodówki, pada niezmiennie:

A U WAS BIJĄ MURZYNÓW!

.

Sprawa, która zaczyna coraz gorzej wyglądać dla środowisk LGBT+, to tzw. edukowanie dzieci w duchu akceptowania innych zachowań seksualnych, co z kolei budzi obawy przed propagandową ofensywą środowisk LGBT+ wśród najmłodszych.

Może zbyt brutalnie, na pewno wbrew normom obowiązującej za Odrą politycznej poprawności, obawy społeczne skwitował pos. Janusz Sanocki pytając, jak rozmnażają się geje?

Odpowiedź, że przez ideologię tłumaczy obawy społeczeństwa.

Bo inne wypowiedzi osób LGBT+ utwierdzają w przekonaniu, że nie mówią innym prawdy.

Znamienne, że słynna w Polsce wypowiedź aktywistki homoseksualnej Maszy Gessen nie spotkała się z jakąkolwiek reakcją środowiska Biedronia i Śmiszka.

Przypomnę ją zatem.

„Nie chodzi o prawo homoseksualistów do zawarcia małżeństwa, ale o to, że instytucja małżeństwa powinna przestać istnieć. Walka o małżeństwa dla homoseksualistów zazwyczaj wiąże się z ukrywaniem tego, co mamy zamiar zrobić z małżeństwa, kiedy ten cel osiągniemy. Mówienie, że instytucja małżeństwa wówczas nie ulegnie zmianie, jest kłamstwem. (…)Sądzę, że ona nie powinna istnieć.”

(za: https://www.gosc.pl/doc/1541683.Lesbijka-Chcemy-zdemontowac-malzenstwo)

.

Mamy, jako społeczeństwo, prawo obawiać się, że w przypadku wywalczenia prawa do edukacji zostaną ujawnione prawdziwe cele i jej zakres tak samo, jak w przypadku zapowiadanym wyżej.

Że edukowanie dzieci w duchu akceptowania innych zachowań seksualnych jest podobnym kłamstwem.

Na dodatek, o czym pisałem nie tak dawno, pedofilia już jest uznana za opcję seksualną, tak samo, jak w 1973 został nią homoseksualizm.

Geje rozmnażają się przed ideologię…

Tymczasem Scheuring – Wielgus zamiast powyższego każe odpowiedzieć Kaczyńskiemu, gdzie był, kiedy setki dzieci były molestowane na plebaniach w czy w zakrystiach?

Pewnie w tym samym miejscu, gdzie była pos. Wielgus, kiedy pracowała w instytucjach kultury, a w tejże kulturze dochodziło do pedofilii na ogromną skalę (przykład: Polskie Słowiki z Poznania, gdzie ofiar można by się doliczyć więcej, niż na słynnej mapie fundacji „nie lękajcie się”).

Wdawanie się w tego typu spór powodować będzie odwrócenie uwagi od zasadniczego tematu.

.

I o to właśnie chodzi.

I właśnie to cieszy dr Śmiszka, który jako prawnik z dziełem Schopenhauera pewnie zapoznał się jeszcze na studiach.

Zamiast dyskusji o poważnym zagrożeniu, jakie dla opartej od tysiącleci na tradycyjnym modelu rodziny cywilizacji niesie różowa fala mamy tylko histeryczną próbę odwrócenia uwagi.

To nic innego, jak tylko ucieczka.

Nie dość, że próbuje się dysputę w ogóle uniemożliwić poprzez próbę uczynienia z krytykowania pomysłów aktywistów LGBT+ tzw. „mowy nienawiści”, to jeszcze przedstawicielka partii bez społecznego poparcia ordynarnie stosuje nielojalną metodę erystyczną (dywersja).

.

Takie działanie tym bardziej każe zastanowić się nad propozycją Trzaskowskiego i Rabieja.

LGBT+ zanim jeszcze na dobre przystąpiło do ofensywy już zdradziło kierunek natarcia.

.

Czy dlatego tak bardzo prą do eurowyborów, by z Brukseli próbować wpływać na naszą politykę wewnętrzną?

Bo w kraju, w którym kawał posła Sanockiego budzi uśmiech u bardzo wielu nie za bardzo mogą liczyć na społeczeństwo.

.

Ps. Zdaniem autora poseł Sanocki nie opowiedział dowcipu. To była diagnoza.

A wam jak się wydaje?

25.03 2019