Poseł Kukiz’15 Józef Brynkus zwracał uwagę, że w ustawie wątpliwości może budzić np. zapis noweli umożliwiający ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego wybór projektów i grantów w trybie pozakonkursowym.

Stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 przedstawione w Sejmie przez dr hab. prof. UP Kraków Józefa Brynkusa w sprawie rządowego projektu ustawy o zmiany ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz niektórych innych ustaw.

Minister Gowin w swoich pomysłach na funkcjonowanie nauki i szkolnictwa wyższego zderza się z praktyką legislacyjną praktykowaną przez PiS, a wizją funkcjonowania szkolnictwa wyższego od wielu lat propagowaną przez PO. Tej pierwszej ulega, zaś ze strony drugiej napotyka na krytykę, co może dziwić, bo realizuje ją bez większych zmian.

Proponowana regulacja tylko cząstkowo rozwiązuje problemy nauki i szkolnictwa, zwłaszcza szkolnictwa. Są to zmiany przede wszystkim o charakterze organizacyjnym i proceduralnym. Proponuje się w niej częściową deregulację i zmniejszenie gorsetu biurokracji. Są to jednak regulacje doraźne, szczegółowe, a nie systemowe. Wato je jednak wymienić:

Niewątpliwie korzystne jest:

– przekazanie uczelniom prawa do określania limitów przyjęć na dany rok akademicki osób, które studiują kolejny kierunek

– opisanie procedur i kryteriów tworzenia uczelni zawodowych w wyniku połączenia tychże instytucji

– ograniczenie liczby sprawozdań i obszarów, które wymagają prowadzenia sprawozdawczości dotąd przekazywanych Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Za pozytywną zmianę należy odczytać określenie nowego sposobu działania Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która przestanie być zagrożeniem dla istnienia uczelni lub prowadzonych przez nią kierunków, a stanie się organem dokonującym oceny programowej i instytucjonalnej w zakresie jakości kształcenia. Ma to przyczynić się do poprawy dydaktyki i badań prowadzonych przez uczelnię.

Dotąd bowiem negatywne oceny PAK-i często prowadziły do zawieszenia naboru na źle prowadzony kierunek, a nawet do jego likwidacji. Ale niewiele mówiły o potrzebie udoskonalenia na nim procesu dydaktycznego.

Bez wątpienia korzystne jest też przeniesienie prawa do ustalania maksymalnych opłat za postępowanie rekrutacyjne na właściwego ministra nadzorującego dany typ wyższych uczelni. Dotąd bowiem często było tak, że niektóre uczelnie uczyniły sobie z tej procedury dodatkowe poważne źródło dochodów.

Ułatwieniem dla funkcjonowania uczelni jest też przedstawiona liberalizacja przepisów umożliwiających dodatkowe zatrudnienie nauczycieli akademickich w placówkach oświatowych, z niewątpliwą korzyścią tychże ostatnich, jak również systemowa nowa regulacja odnosząca się do częstotliwości oceny okresowej nauczycieli akademickich.

Za krok w dobrym kierunku należy też uznać unormowania odnoszące się do racjonalizacji studiów doktoranckich i podniesienia jakości tychże studiów, tzn. choćby związanie liczby doktorantów studiujących na danym kierunku z możliwością zapewnienia im stypendiów i warsztatu badawczego.

Ustawa o zmianie ustawy – prawo o szkolnictwie wyższym oraz niektórych innych ustaw została zaopatrzona przez MNiSzW także w rozporządzenia wykonawcze wprowadzające pewne korzystne zmiany w funkcjonowaniu nauki i szkolnictwa wyższego.

Jedną z nich są, przy obecnym systemie awansu naukowego, zmiany w samym postępowaniu awansowym naukowców. Nie spełniają one jednak podstawowych oczekiwań środowiska naukowego, zwłaszcza młodych pracowników.

Te oczekiwania to przede wszystkim rezygnacja z habilitacji i dotychczasowego sposobu nadawania tytularnej profesury. Ale pewnie rację mają ci, którzy twierdzą, że prędzej zostanie zniesiony celibat niż habilitacja.

Zresztą MNiSzW nie chce wypowiadać się jednoznacznie w tej kwestii, świadczy o tym odpowiedź na moją interpelację, w której pytałem o losy tzw. słowackich habilitacji. Ministerstwo w ogóle nie odpowiedziało co będzie z osobami, które takimi tytułami się posługują. A przecież ma to znaczenie nie tylko dla nich samych, ale też uczelni, na których pracują, jak również osób, które pod ich kierunkiem uzyskują stopnie naukowe.

Szereg proponowanych w ustawie deregulacji jest skutkiem przyjęcia pewnej wizji funkcjonowania nauki i szkolnictwa wyższego, dotyczy to choćby zmian w przedmiocie Krajowych Ram Kwalifikacji. Akceptacja tzw. systemu bolońskiego narzuca ich istnienie. W tej kwestii autor ustawy wypowiada się jednoznacznie i miejmy nadzieję, że pójdzie za tym praktyka, a więc odbiurokratyzowanie i rezygnacja m. in. z monstrualnie rozbudowanych sylabusów.

Ale są pewne rozwiązania w ustawie budzące duże wątpliwości. Minusem jest np. umożliwienie Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego wyboru projektów i grantów w trybie pozakonkursowym, mających na celu podniesienie poziomu wiedzy w zakresie szkolnictwa wyższego. Jest to pozornie rozwiązanie trafne.

Generalnie sprawa finansowania i wyboru grantów już dzisiaj budzi poważne wątpliwości ze względu na sens niektórych podejmowanych projektów i wydatkowanie na nie pieniędzy.

Uwaga ta odnosi się do całości procedur grantowych, ale jako przykład patologii przywołajmy grant uzyskany przez doktorantkę UJ, która dostała ponad 167 tys. zł na sformułowany w duchu postmodernistycznym temat: Biopolityka i bioetyka w państwach muzułmańskich na Bliskim Wschodzie. Jakie znaczenie ma ten grant dla rozwoju polskiej nauki i jej innowacyjnego charakteru – trudno odgadnąć, zwłaszcza, że oparty jest na analizie oficjalnie wychodzącej na badanym obszarze prasie. Toż to czysta publicystyka podlana sosem politycznej poprawności.

Minusem w proponowanej ustawie jest to, że MNiSzW odstąpiło od szeregu postulatów zmian w funkcjonowaniu wyższych uczelni i innych jednostek naukowych, wysuwanych w toku społecznych i instytucjonalnych konsultacji.

Szkoda, że nie przyjęto propozycji zmniejszenia wymiaru zajęć dydaktycznych prowadzonych przez doktorantów. Wiele uczelni traktuje te praktyki jako zmniejszenie liczby godzin ponadwymiarowych, ze szkodą dla jakości studiów ordynaryjnych.

Bardzo źle się stało, że Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego zrezygnował z możliwości kontrolowania celowości przeznaczenia i wykorzystania dotacji na realizację uczelnianych inwestycji.

Na proponowaną ustawę o zmianie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, którą samo ministerstwo traktuje jako pomost między tym, co jest, a tym co będzie w nauce i szkolnictwie wyższym, trzeba też patrzeć nie tylko z perspektywy proponowanych w niej zmian, ale też rozwiązań, które śmiało mogłyby wejść do niej, a nie zostały przez resort ujęte.

Nie wiem, czy niektórych zmian boi się sam premier Gowin, ze względu na niejednoznaczne stanowisko do problemów kierowanego przez niego ministerstwa .

Takim niechcianym problemem jest choćby sprawa tzw. zerowania na uczelniach naukowców nieposiadających stopnia naukowego doktora habilitowanego. Premier Gowin deklaruje, że sprawa jest już dostatecznie rozwiązana przez wyrok Sądu Najwyższego, gdy tymczasem w piśmie z dnia 11 maja br. do Krajowej Sekcji Nauki „Solidarności” Minister Aleksander Bobko wyjaśnia, że mogą być dwie interpretacje zapisu art. 120 i że wyrok Sądu też został obwarowany pewnymi okolicznościami, co jest ewenementem w prawodawstwie.

Generalnie jednak zmiany idą w dobrym kierunku, stąd też Klub Kukiz’15 będzie głosował za przyjęciem procedowanej ustawy, z jednoczesną nadzieją, że jego poprawka zostanie zaakceptowana przez parlamentarną większość.

dr hab. prof. UP Kraków Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP