Na program wyborczy Klinowskiego, no bo tak trzeba odczytywać to co zaprezentował on w sali WCK – 9 kwietnia 2018 r., trzeba patrzeć całościowo: nie tylko z perspektywy przekształcenia – potencjalnego – działek w Choczni w handlowe, ale z perspektywy całej gminy Wadowice: miasta i sołectw.

Zacznijmy od ogólnej filozofii Klinowskiego. Obecny burmistrz Wadowic przywołuje jako przykłady, do których chce nawiązywać: lewackiego architekta Gila Penalosy realizującego swoje pomysły generalnie w teorii, albo też w wielkich miastach. I to jest podstawowy błąd Klinowskiego, który nie wierzy w przedsiębiorczość Wadowiczan, że są w stanie żyć w mieście, w którym też pracują.

Klinowski traktuje Wadowice instrumentalnie – jako projekt teoretyczny i potencjalne poletko chorych doświadczeń. Widzi miasto w oderwaniu od okolicy. Zresztą łatwo było to dostrzec w jego prezentacji. Klinowskiemu zamarzyło się zrobić z Wadowic wyludnione miasto w dzień i sypialnię w nocy. Chce też nawiązać do Słupska, tylko, że w Słupsku mamy do czynienia z katastrofą rozwojową miasta, które znane jest w Polsce przede wszystkim przez to, że rządzi nim burmistrz-gej, do którego przyrównuje się Klinowski. Być może i ma ku temu podstawy, ale my jako mieszkańcy gminy Wadowice, nic na ten temat nie wiemy i te powody nas nie interesują. Celebrytą Klinowski na miarę ogólnopolską też nie będzie, bo narzędzie propagandowe w stylu coming out już zdarli przed nim inni.

Analizując wypociny Klinowskiego trzeba wspomnieć o bardzo symbolicznej scenie, która miała miejsce przed oficjalną prezentacją wodotrysków intelektu Klinowskiego. Mianowicie Klinowski, wyraźnie przestraszony, próbował przekonać część zebranych, by nie wyciągali plansz z napisami o tym, co protestujący o nim sądzą. Przecież jako człowiek przygotowujący się do kandydowania na burmistrza Wadowic sam stosował takie rozwiązania, ze słynną tubą w Choczni włącznie. Wtedy głośno krzyczał, że jest to element demokracji. O tym jak on faktycznie rozumie demokrację świadczy obecność „zbrojnego” ramienia Urzędu Miejskiego  Wadowicach – czyli strażników miejskich. Jakoś ich nie było, gdy w siedzibie UM w Wadowicach przed kilkoma dniami poszarpano dziennikarza. A przecież powinien on tam zapewnić bezpieczeństwo nie tylko sobie, ale przede wszystkim zebranym.

Tym co tak naprawdę przywiodło wielu ludzi do  Sali w WCK-u była kwestia przekształcenia działek rolnych w Choczni w handlowe i możliwość wybudowania na nich hipermarketów. Nie krył tego też sam Klinowski, ale próbował  mamić ludzi twierdzeniem, że chodzi o działki usługowo-produkcyjne. W końcu sam przyznał, że chodzi o powierzchnie handlowe. Zresztą tak jest zapisane w zmianie planu zagospodarowania przestrzennego. Burmistrz walczył i walczy o to przekształcenie z uporem godnym lepszej sprawy. Twierdzi, że nie lobbuje, przecież nadal jest wpisany na listę sejmowych lobbystów . W Polsce jest tylko jedna lista i są to lobbyści zawodowi. Niejasne zachowanie burmistrza wywołuje konkretne prawne zachowanie. Z dostępnej mi wiedzy wynika, że skierowane zostało zawiadomienie do CBA. Z kolei moje zawiadomienie do prokuratury było spowodowane zajściem w UM w Wadowicach, gdy poturbowano dziennikarza portalu internetowego.

Moim zdaniem przekształcenie działek w Choczni powinno się odbyć w drodze referendum. Tak wynika z programu ruchu obywatelskiego, który reprezentuję, że istotne dla Polski i środowisk lokalnych sprawy powinny być podejmowane prze Polaków i mieszkańców danego terenu. Bo sprawa przekształcenia działek rolnych w Choczni w handlowe, to nie jest tylko sprawa Centrum Wadowic – obrzeża Choczni. To jest sprawa całej gminy.

Inna kwestia to to, co burmistrz oferuje w zamian tym, którzy niewątpliwie stracą na powstaniu wielkiej galerii w Choczni. Jak usłyszeliśmy w sali WCK, jednie oskarżenia, że bronią swego interesu. A przecież to naturalne, że tak się dzieje. Ludzie prowadzący punkty handlowe, usługowe, a nawet drobni producenci mają rację, że powstanie molochów handlowych nieopodal miasta spowoduje zmianę warunków ich działania. Jest pewne, że w galeriach nie są w stanie wygrać z wielkimi sieciami i tam nic nie wynajmą. Te bowiem mogą nawet ponosić straty w jednym obiekcie i wyrównywać je sobie zyskami w innych miejscach, bez potrzeby uciekania się do takiego narzędzia, jak ceny dumpingowe.

A upadek punktów usługowych w centrum i gdzie indziej wpływa na rentowność innej działalności. Dobrze zależność tę pokazała Ada Karcz-Zielńska prowadząca małą drukarnię. Dobrze wie, że dla potrzeb galerii działają wielkie firmy poligraficzne. Upadek lokalnych punktów usługowo-handlowych  spowoduje brak dla niej zamówień.

Tu  nie chodzi też tylko o Wadowice, ale i okolicę. Kto bowiem ma swoje punkty w galeriach: także apteki, salony kosmetyczne itd. Bez względu na to, czy się popiera pomysł powstania galerii handlowych w Choczni, czy też nie, nie wolno sprawy bagatelizować i obrażać ludzi bojących się o swoją przyszłość.

Ze sprawą działek w Choczni wiąże się pomysł Klinowskiego, by zmienić handel na Placu Getta i Plac przebudować. Projekt ten ma zasadniczo dwa mankamenty. Przede wszystkim jest to tylko wizualizacja, za którą nic nie idzie. Wizualizacja zrobiona dla potrzeb bieżących, by uśmierzyć gniew protestujących. Wizualizacja – trzeba przyznać, że fajna – ale od pomysłu do realizacji droga daleka i chyba dobrze, bo burmistrz wyjaśniając jej sens, jak zwykle się pogubił i „zaorał”. Opowiadając na pytanie o miejsca do parkowania stwierdził, że ich nie będzie, a ceny wynajmu będą wysokie – przecież trzeba będzie odzyskać włożone środki. To rzecz oczywista.

Sprawą niewątpliwie istotną dla mieszkańców gminy Wadowice jest pomysł Klinowskiego, by w Wadowicach zrobić woonerf. Obecny burmistrz wymyślił sobie, by z ulicy Lwowskiej zrobić deptak i ograniczyć możliwość wjazdu tranzytowego do miasta. Przywołuje rzekome dobrodziejstwa, które spotkały mieszkańców krakowskiego Podgórza, gdy ograniczono możliwość parkowania na ulicy Kalwaryjskiej. Tyle tylko, że Klinowski tutaj ewidentnie kłamie. Mieszkańcy tej ulicy zorganizowali protest przeciwko takiemu rozwiązaniu, bo okazało się, że po utrudnieniach związanych z wjazdem i parkowaniem przy ulicy Kalwaryjskiej zamarły tam punkty usługowe, restauracje, sklepy – ok. 50% lokali jest do wynajęcia. To samo może być z woonerfem na Lwowskiej. Ta ulica wymaga remontu i dostosowania jej do potrzeb mieszkańców, w tym okolicy. Zablokowanie jej zwiększy tylko korki na drogach dojazdowych do Wadowic, bo to one się korkują przez brak obwodnicy. Lwowska jest na tyle szeroka, że można tu spokojnie wyznaczyć miejsca parkingowe – wręcz czasowe dla przyjeżdżających, a także strefę do spaceru.

Jak Klinowski widzi rozwiązanie problemu transportu i komunikacji w Wadowicach. Oczywiście blokuje wszystkie dotychczasowe warianty przebiegu BDI i chce ą puścić przez obszar Natura 2000. Pomijając to, że z butami pcha się na cudze terytorium, to on wojujący i szalejący ekolog za nic ma sobie wyznaczone przez ulubioną przez niego Unię Europejską strefę ochrony przyrody. Nie widzi problemów, które one stwarzają. Żeby było jasne – ja w przeciwieństwie do Klinowskiego uważam, że to przyroda powinna służyć ludziom, a nie odwrotnie.

Co jeszcze chce zmienić Klinowski w mieście, a do czego nie wolno dopuścić. Przede wszystkim nie należy zgodzić się na jego koncepcję przebiegu tzw. południowej obwodnicy Wadowic. Jak wiemy Klinowski odrzucił jedynie racjonalny jej przebieg szlakiem ustalonym za czasów jego poprzedniczki w wadowickim ratuszu. Zresztą nie wierzę w deklaracje Klinowskiego, że Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad Oddział w Krakowie wyraziła zgodę na wpięcie  południowej obwodnicy wg koncepcji Klinowskiego do drogi: Wadowice – Sucha. Kilka miesięcy temu, gdy rozmawiałem z dyrektorem w Andrzejem Kolbkiem, ten stwierdził, że z Klinowskim nie da się nic ustalić i nie wierzę, że coś od tego czasu się zmieniło. O tym, że coś jest z tym planem Klinowskiego nie w porządku świadczą jego zastrzeżenia, że na tę obwodnicę trzeba kilkadziesiąt milionów złotych, których w budżecie nie ma i które trzeba pozyskać.

Z wielką nieufnością należy podejść do pomysłu Klinowskiego zmiany kierunków ruchu na Poprzecznej. Dwukierunkowa Poprzeczna jest oprotestowywana, ale Klinowski mówi: my przeczekamy protesty mieszkańców i nie będziemy się nimi przejmować. Podobnie nie należy zaakceptować pomysłu burmistrza na przedłużenie ulicy Spółdzielców. To byłaby katastrofa dla mieszkańców tejże ulicy i Wolności oraz okolicznych uliczek. Mogłoby to zakończyć się katastrofą budowlaną bloków posadowionych obok.

Co jeszcze proponuje Klinowski ze względów komunikacyjnych. Rzecz fatalną – podniesienie wiaduktu w Kleczy. To jeszcze bardziej zaklinowałoby Wadowice na dojeździe od Krakowa.

Jako pomysły z księżyca i budowanie na piasku trzeba traktować plan budowy centrum rekreacyjne na dawnym śmierdzącym wysypisku śmieci obok Maspeksu. Niewątpliwie zakończy się to katastrofą ekologiczną, tak jak w podobnym przypadku w Tarnowie. Kto buduje na gnojowisku altankę? Tylko Klinowski ma taki zamiar.

Tutaj przejdźmy do sprawy potencjalne budowy osiedla mieszkaniowego „na Podhalaninie”. Nikt nie kwestionuje tego zamiaru, ale trzeba uwzględnić np. takie sprawy jak dojazd do niego. Jak wiemy będzie to dojazd przez wąską uliczkę oddzielających domki jednorodzinne. Osiedle ze spokojnej oazy stanie się centrum komunikacyjnym.

No i jeszcze słynny smog. Klinowski po krytyce jego inicjatywy zakazu palenia węglem w piecach, stał się nieco ostrożniejsze w wypowiadaniu swoich zamiarów. Ale nic dla mieszkańców miasta i okolicy nie zaproponował sensownego. Żalił się tylko, że wszyscy mu przeszkadzają.

By nie męczyć czytelnika opisem wszystkich pozostałych księżycowych i „biedroniowych” koncepcji Klinowskiego zakończę artykuł pewną konkluzją.

  1. Klinowski twierdzi, że mamy nadwyżki, a przy tym asekuruje się, że wszystkie inwestycje uzależnione są od tego czy Wadowice otrzymają pieniądze na nie? Odpowiedź jest prosta. Nie otrzymają, bo chce on nadwyżkę skonsumować na bezsensowny woonerf na Lwowskiej, rewitalizację dworca kolejowego i horrendalnie drogi remont parku.
  2. Klinowski nic nie proponuje sołectwom – przecież potrzebne  są choćby chodniki. Prawda mówi o kanalizacji Kleczy i chwała mu za to, ale to jedyny efekt jego rządów, choć nie wiem, czy w tym przypadku też nie konsumuje on działań swojej poprzedniczki, jak w przypadku remontu ulicy Mickiewicza.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP, Kukiz’15

Fot. Marcin Płaszczyca/Wadowice24.pl