Nie mam nic przeciwko blondynkom, ba, uważam, że to nader atrakcyjne osoby. Podobnie zresztą jak damy o innym ubarwieniu włosów. Ale tak się złożyło, że panie parlamentarzystki którym kilka słów poświęcę są albo blondynkami, albo na takie się barwią.

 

gajewska-681x381

Zatem garść sejmowych plotek, niestety głęboko prawdziwych. Wśród posłów krążą niewybredne opinie na temat platformianej posłanki Kingi Gajewskiej, która wykazuje delikatnie mówiąc, wielką dezorientację we wszystkich tematach. Urocza pani poseł nie jest blondynką, ale określana bywa w kuluarach jako parlamentarzystka błądząca, gdyż jest nieporadna niczym przysłowiowe pijane dziecko we mgle. Ot, przykład blondynki z niewybrednego dowcipu.

Ale podśmiewające się z niej inne ugrupowania wolne od politycznej bezmyślności w wykonaniu swoich dam nie są.

f4ch726jjaifsm1if2u9jmfz93cyjdb6

Wydaje się, że to działaczki Ruchu Kukiz’15 biją panią Kingę na głowę skalą bezrefleksyjności i braku politycznej świadomości. Zwłaszcza trzy, które pokazując swoje ego polityczny kabaret i obciach doprowadziły do granic absurdu. To Elżbieta Borowska, Barbara ChrobakAgnieszka Ścigaj. Owe urocze blondynki, bo taki jest ich aktualny image, „rozsławiają” imię polskiego parlamentu nawet za granicą RP. Tak, za granicą, jako że panie Agnieszka Ścigaj i Barbara Chrobak brylowały (ponoć za sejmowe pieniądze) wśród naszych rodaków w Norwegii tak świetnie, że aż na społecznościowych portalach zatrzęsło się od śmiechu. Obiecywały, bajały o demokracyi, słowem uroczo się bawiły. Cóż, powie ktoś, nie one pierwsze, nie ostatnie… Może jednak byłoby lepiej, gdyby to był raz ostatni.

agnieszka ścigaj

Ale niestety. No bo nagle bum i… pamiętne głosowanie kwietniowe nad kandydaturą sędziego TK. I obciach Kukizowej sitwy z antypaństwowymi i antypolskimi N, PO i PSL. Blondynki, a jakże na posterunku, zamiast pod ziemię ze wstydu się zapaść za wyciąganie kart z czytników, czyli nie tylko za destrukcję pracy parlamentu, ale także za poświadczanie nieprawdy, bowiem na sali były, ochoczo zaangażowały się w „tłumaczenie” czyli uzasadnienie swej własnej i klubowej antypolskości. Antypolskości, bo te działania w sejmie były świadomą dywersję przeciwko państwu polskiemu i porządkowi prawnemu oraz demokracji.

635815541387268112

I tu błysnęła posłanka Elżbieta Borowska w studiu na Woronicza, nie tylko zajadłym a bezrozumnym atakiem w studio na przedstawiciela PiS, ale opowiadaniem o domniemanym łamaniu prawa przez głosującą za Kornela Mazowieckiego Małgorzatę Zwiercin. Tymczasem sama złamała prawo poświadczając nieprawdę przez wyciągnięcie karty z czytnika. Nie ma bowiem żadnego artykułu ani paragrafu zakazującego głosowania w zastępstwie posła nieobecnego, oczywiście gdy tenże upoważni (ot, niedopatrzenie twórców kodeksów i regulaminów), za to kamery świetnie pokazały, że posłowie, którzy nie głosowali nie tylko na sali byli, ale i ochoczo wyciągniętymi z czytników kartami do głosowania wymachiwali. Zatem byli, a nie wypełnili swoich obowiązków, a to już nie tylko problem moralny ale także prawny, bowiem praca posła polega na głosowaniu, a nie na wymachiwaniu kartą.

A wystarczyło wyjść z sali.

Posłanka Agnieszka Ścigaj na portalu na literę „f” aż pianę potoczyła w obronie antypolskich działań opozycji. Co prawda, z dyskusji na tymże portalu można odnieść wrażenie, że klęskę poniosła totalną, podobnie jak owa antypaństwowa postawa wymachiwania kartami, niemniej jednak twierdzenie, że wyciąganie karty z czytnika jest przejawem demokracji i wolności pokazuje skalę umysłowej aberracji ludzi zacietrzewionych w błędzie i zapiekłych w grzechu.

Czy Paweł Kukiz wyciągnie wnioski z błędu wchodzenia w komeraże z ludźmi i partiami, których jedynym celem jest destrukcja Polski i demokracji, to jedno. Czy zauważy, że jego żołnierze (żołnierki?) są co prawda ślepo wpatrzeni (wpatrzone?) w niego, ale kiepsko u nich z patriotyzmem, to druga kwestia. No cóż, a przyziemny morał z tego taki, żeby nie śmiać się z przypadków posłanek innego klubu, jeżeli w szeregach własnych ma się podobne.

Wysłuchał i spisał HD

 

 

 

Ps. Zabawny, i tym bardziej warty przypomnienia jest komentarz profesora prawa Zbigniewa Ćwiąkalskiego:

 

Poseł, który głosował za kolegę, może odpowiadać za tzw. fałszerstwo intelektualne lub przekroczenie uprawnień, a poseł, który namawiał do takiego czynu, może ponieść odpowiedzialność za podżeganie – uważa były minister sprawiedliwości prof. Zbigniew Ćwiąkalski. (…)

W czwartek w głosowaniu nad wyborem prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego posłanka Małgorzata Zwiercan zagłosowała za siebie i za Kornela Morawieckiego, który przyznał, że ją o to poprosił. Po tym głosowaniu Zwiercan została wykluczona z klubu Kukiz’15, a Morawiecki sam z niego wystąpił.

 Pytany przez PAP o ten przypadek Ćwiąkalski przypomniał, że gdy w 2003 r. dwóch posłów SLD głosowało za siebie i za kolegów, prokuratura postawiła im zarzut z art. 271 Kk. W języku prawniczym jest to określane jako fałszerstwo intelektualne, a bardziej potocznie jako poświadczenie nieprawdy.

Przepis ten mówi, że funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5; w wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2016-04-14/cwiakalski-glosowanie-za-innego-posla-to-falszerstwo-lub-przekroczenie-uprawnien/

 

O ile bardziej taka kwalifikacja pasuje do posłów N, PO i PSL oraz części kukizowców, udających, że nie ma ich na sali sejmowej i w taki dziecinny sposób próbujący sparaliżować prace Sejmu.

wg komputera nie było pana nna sali

4.05 2016