W przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego sala konferencyjna na Foksal w Warszawie wypełniła się po brzegi entuzjastami wiedzy i dowcipu trzech mistrzów. Byli to, kojarzeni z tygodnikiem Najwyższy Czas, doskonali publicyści i komentatorzy współczesnego życia politycznego i zarazem badacze historii najnowszej w osobach: Leszka Żebrowskiego, Marka J. Chodakiewicza i Stanisława Michalkiewicza, a pretekstem do spotkania – poza datą oczywiście – kolejne wydanie publikacji L.Żebrowskiego Paszkwil Wyborczej. Prelegenci znakomicie podzielili się rolami. Ich wystąpienia można by sprowadzić do triady: fakt-metoda-idea.

Od faktów był L.Żebrowski, który przywołał jedno wydarzenie, znakomicie ilustrujące mechanizm kłamstwa i nierzetelności innych piszących o tych samych sprawach (np. o relacjach polsko-żydowskich podczas Powstania) w literaturze fachowej. Podstawą takich badań powinny być dokumenty i relacje świadków, które wszelako zawsze podlegają drobiazgowej weryfikacji. Natomiast autorom Wyborczej zdarzyło się przesłuchać „naocznego” świadka i (tylko) na podstawie jego relacji zbudować cały wywód. Sęk w tym, że udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że w czasie, którego dotyczyły zeznania, przebywał on na Syberii! Nie to jednak okazało się najbardziej bulwersujące. „Naukowy” tekst Cichego i Michnika nigdy nie został sprostowany. Co więcej, „poszedł w świat” i chętnie jest cytowany przez podobnych im „badaczy”, cierpiących na lenistwo intelektualne. Kolejni historycy, zamiast sięgnąć do źródeł, powielają kłamliwe opinie, sankcjonując swoim autorytetem nieprawdę.

Kolejnym z zaproszonych prelegentów był mieszkający na stałe w USA prof. M.Chodakiewicz. Nie rozwodząc się bez potrzeby nad kwestiami teoretycznymi stwierdził w krótkiej wypowiedzi, że „chamstwa naukowego” nie wolno zostawiać bez odpowiedzi i reakcji. Jedyną metodą na zafałszowane teksty jest pisanie mocno udokumentowanych prac, najlepiej po angielsku – bo co nie jest po angielsku, to nie istnieje w światowym obiegu naukowym. Prace te wobec argumentu chamskiej siły mają się po prostu bronić szlachetną siłą argumentów.

Wreszcie głos uzyskał ulubieniec publiczności, S.Michalkiewicz. Z właściwym sobie wdziękiem, ironicznym humorem i żelazną logiką wyjaśnił przyczyny i cele antypolskich działań środowisk żydowskich.

Ponieważ skończyła się powojenna eksploatacja Niemiec, jako głównego winowajcy holokaustu (w pewnym momencie kanclerz RFN powiedział: dość płacenia!), ale nie wygasło w narodzie żydowskim poczucie krzywdy (nienaprawionej), postanowiono kontynuować strategię roszczeń odszkodowawczych na nowym obiekcie, jakim uczyniono Polskę. Aby się to jednak powiodło, trzeba było cały czas urabiać grunt (opinię światową) w celu wytworzenia przekonania, że Polacy to naród morderców i antysemitów, który jest współodpowiedzialny na równi z Niemcami za zagładę Żydów, a więc zobowiązany do zadośćuczynienia ofiarom (lub ich reprezentantom!) kwotą w wysokości 60-65 mld$. Służą temu odpowiednie publikacje „naukowe”, filmy, a w Polsce działalność V kolumny, którą S.Michalkiewicz widzi w środowisku GW.

Natomiast długofalowym celem permanentnego nękania Polski na arenie międzynarodowej jest – według red. Michalkiewicza – osłabienie i w końcu doprowadzenie do pełnej bezbronności Polaków w ich własnym kraju. W połączeniu ze wspomnianymi miliardami dolarów, które najpewniej musiałyby być wypłacone w nieruchomościach, doprowadziłoby to do powstania w naszym społeczeństwie nowej, ogromnie wpływowej warstwy – nowej szlachty, dla której tubylczy naród stałby się parobkiem, a może nawet niewolnikiem.

Taką ponurą wizją i podsumowującym komentarzem L.Żebrowskiego zakończyło się to fascynujące, mimo wszystko, spotkanie. Nie odniosłam jednak wrażenia, żeby uczestnicy wychodzili z niego zrezygnowani i przybici. Wręcz przeciwnie, wyczuwało się jakąś mobilizację, wolę walki i wiarę, że nie jest jeszcze za późno. Optymizmem napawała liczna reprezentacja na sali młodego pokolenia. Swoją obecnością poświadczyli, że odwaga i poświęcenie uczestników Powstania Warszawskiego nie poszła na marne i będzie miała w nich godnych kontynuatorów. A liczba osób, które nie mogły wejść do środka niech będzie dowodem, że próba „uśpienia” Polaków wymyka się GW spod kontroli.

„Gazeta Wyborcza” a Powstanie Warszawskie – L. Żebrowski, M. Chodakiewicz, St. Michalkiewicz nagranie spotkania video – TUTAJ OGLĄDAJ.