1 sierpnia – tę datę zna każdy Polak, jest przywiązana grubym sznurem do Powstania Warszawskiego. Śpiewamy na ulicach pieśni, oglądamy heroiczne filmy typu „Umrzeć za Warszawę”, oddajemy walczącym hołd milczącymi minutami. Tym licznym, którzy zginęli i nielicznym, którzy przeżyli. Uroczystości, salwy, mundury, garnitury, koafiury.

Z metra cięte

1 sierpnia, warszawskie metro, godzina przedpołudniowa. Pomimo soboty wszystkie miejsca szczelnie zajęte. Młode dziewczyny siedzą w równym rządku jak poukładana w szafie kolorowa bielizna. Mężczyzn też nie brakuje, jedni zerkają na wyświetlacze telefonów, inni znudzeni, rozglądają się na boki. Pani z panem do cna przejęci analizują powstańczy spot propagandowy, wyświetlany na płaskim ekranie publicznym. Na którym, jak w długim warkoczu przeplata się historia ze współczesnością, czarno-białe, archiwalne ujęcia z Powstania z kosmykami barwnych ulic teraźniejszej Warszawy.

Normalnie kanał

Stacja Pole Mokotowskie, wchodzi elegancko ubrany, starszy człowiek. Być może były Powstaniec? Bardzo prawdopodobne, sądząc z jego stroju. Grzecznie staje, trzymając się poręczy. Mając niewiele bodźców w pudełku metra, ogół zerka na niego odruchowo. Wszyscy go widzą, nie wstaje ani jedna osoba. Po chwili dyskretnie wstaję ja, pomimo, że siedzę na jednym z najdalej rozmieszczonych od niego miejsc. A cóż to? Ledwo się podniosłam, na moje miejsce galopem przybiega młoda kobieta i zadowolona rozsiada się wygodnie niczym kura na wygrzanej grzędzie. Marszczę brwi.

Pewnie nie chce

„Przepraszam proszę pani, ale ustąpiłam temu panu” zwracam się do pani głosem skutym lodem. Ogół z zainteresowaniem śledzi rumianą akcję. Kobieta, czując na sobie liczne spojrzenia błyskawicznie wstaje mrucząc pod nosem ‚…ale ten pan pewnie nie chce usiąść’. Być może nie chce. Być może jest przyzwyczajony do trudnych warunków. Być może widział rozrywane na strzępy ciała, umierające dzieci. Czołgał się we krwi i kurzu warszawskich ulic. Być może. To pięciu minut w metrze nie postoi?
Starszy pan wkrótce wysiada, on jeden chyba nie zauważył sytuacji. Na szczęście.

Kulawy patos

My Polacy. Głośno śpiewamy. Uroczyście milczymy. Cierpiętniczo szlochamy. Twardo klęczymy. Głęboko się wzruszamy. Kręcimy i oglądamy przypominające o poświęceniu dramatyczne filmy. Przepływamy nasz patriotyczny basen zadęcia wzdłuż i wszerz. A nie stać nas na maleńki, prosty gest w życiu codziennym, w zwykłej, najzwyklejszej rzeczywistości. Nie jesteśmy zdolni do odrobiny szacunku zawartego w prostej czynności. Prozaicznego podniesienia przyciężkiego tyłka, żeby ustąpić miejsca starszemu człowiekowi. Myśli żołnierz i myślę ja: „W dupie (przyciężkiej) z wami i waszymi wojnami”.

*cytat z utworu ‚Wojenka’ Lao Che