Po słabych wynikach wyborów samorządowych w dużych miastach, kręgi decyzyjne Zjednoczonej Prawicy doszły do wniosku, żeby wygrać przyszłe wybory do europarlamentu i parlamentarne muszą zmienić swój wizerunek. By nie dostar­czać pretekstów do ataków podjęły decyzję o  konieczności unikania starć z opozycją i ostrego języka. W pierwszej kolejności wycofani zostali najbardziej twardzi gracze i najsprawniejsi szermierze słowa znani ze swej błyskotliwości posłanka K. Pawłowicz oraz poseł D. Tarczyński. Aby przypodobać się opozycji pozbyto się z TVP charyzmatycznych dziennikarzy M. Rachonia, W. Cejrowskiego, oraz B. Pieli. Kto ma bronić dobrego imienia prawicy przed oszczercami skoro usuwa się takich ludzi?

Po tych ruchach kadrowych wielu moich znajomych przestało oglądać programy informacyjne, ponieważ mówią, że brak osobowości i nachalna propaganda sukcesu przypomina im telewizję z czasów PRL-u.

Po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska P. Adamowicza opozycja nie zwraca najmniejszej uwagi na to, że PiS ze wszystkich sił stara się swoimi działaniami sprawić, by uznała ona go za miłą i sympatyczną partię.

Nic nie dało wysłanie samolotu rządowego do WB po żonę zamordowanego prezydenta, wyznaczenie do czasu wyborów na komisarza wiceprezydenta miasta Aleksandry Dulkiewicz pierwszej zastępczyni prezydenta Pawła Adamowicza, zapowiedź, że Prawo i Sprawiedliwość nie wystawi swojego kandydata w wyborach uzupełniających na prezydenta Gdańska, ogłoszenie żałoby narodowej przez prezydenta A. Dudę. Na nic zdają się apele o zaniechanie walki politycznej w obliczu tej tragicznej śmierci.

Opozycja wszelkimi sposobami chce narzucić społeczeństwu narrację, że za jego śmierć odpowiada PiS oraz rząd Mateusza Morawieckiego. Temu służą wypowiedzi polityków platformy:

Senator B. Borusewicz – Dla mnie to jest jasne, że to był mord polityczny. (…) Ktoś stworzył tę atmosferę nienawiści

G. Schetyna – Pawła zabiła nienawiść – nienawiść obłąkana, dobrze zorganizowana,

Były minister SW B. Sienkiewicz – W Polsce popełniono mord polityczny. Urzędujący prezydent – Paweł Adamowicz – w trakcie wykonywania czynności służbowych został zamordowany z przyczyn politycznych — przekonywał na antenie TOK FM.

Poseł P. Misiło – Nie uciekniecie od politycznej odpowiedzialności, za tolerowanie i aprobowanie mowy nienawiści.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar – Ogólny klimat polityczny i wzrastająca fala nienawiści mogły mieć wpływ na motywacje sprawcy

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak – Brutalizację życia, pobicia itd. są ewidentnie związane z prowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość polityką”.

Przewodniczący Rady Europejskiej D. Tusk – obronimy nasz Gdańsk, naszą Polskę i naszą Europę przed nienawiścią i pogardą,

Poseł S. Niesiołowski – Zbrodniczy zamach na prezydenta P. Adamowicza nie jest efektem jakiejś mistycznej ostrości debaty publicznej, jest efektem trwającej od ośmiu lat kampanii nienawiści, która w ogromnym stopniu jest prowadzona świadomie przez PiS.

Nie ważne jest to, iż jego zabójca będąc na scenie krzyczał, iż to kara za jego krzywdy, jakie doznał w czasie rządów PO. Tego opozycja nie przypomina, a i politycy prawicy oraz TVP jakoś dziwnie to pomija.

Można twierdzić, iż nie ma ludzi niezastąpionych, inni też potrafią kłamstwa obnażyć. Niestety nie znaczy to, że przekaz przebije się do świadomości odbiorców. Trzeba mieć w sobie „to coś” zwane charyzmą, co powoduje, że ona do nich dotrze. Ponieważ pousuwani zostali ludzie którzy „to coś” mieli, końcowym efektem będzie wdrukowane w świadomość Polaków, że za śmierć prezydenta Gdańska odpowiada PiS, że za jego rządów w kraju rozkwitła mowa nienawiści i agresja.

Będzie tak jak było ze sławną debatą J. Kaczyński – D. Tusk, gdzie od razu po jej zakończeniu środki przekazu popierające Tuska, w huraganowej propagandzie ogłosiły, że nie tylko znokautował on Kaczyńskiego, lecz go zmasakrował, a większość wyborców to kupiła, mimo, że był remis. Opozycja doskonale zdaje sobie sprawę, że nie ważna jest prawda. Wygra ten, kto pierwszy przekona wyborców do swej narracji.

PiS od początku przejęcia władzy systematycznie unika walki z opozycją, chociaż aż się prosi by podjął rękawicę. Taką postawą stracił w oczach wielu wyborców, dla których partia bojąca się starcia z opozycją, w którym twardo broni swych racji nie jest warta poparcia. Przekaz do społeczeństwa jest coraz bardziej rozmyty i nieostry, co powoduje, że trafia do coraz mniejszej grupy zwolenników, natomiast coraz większą zniechęca. Nie pomoże nawet coraz większe finansowe rozdawnictwo.

Kolejny raz mogliśmy się przekonać, że nie warto angażować się w stu procentach, bo w nagrodę dostaje się z kopa. Powoływanie się na sondaże, że poparcie jest stałe na niezmiennym wysokim poziomie usypia. To nie sondaże wygrywają wybory.

Najbliższe pójście do urn pokaże czy rzeczywiście wyborcy premiują władzę za unikanie starć i ostry język, czy odwrotnie Zjednoczona Prawica zostanie ukarana za uciekanie od walki i pozbywanie się ludzi z charyzmą i charakterem.

Foto: biblioteka mediów