To mamy Wrocław u władzy. Dawno się nie mądrzyłem tu, bo internety to podłe są, przykro pisać, ale też mało rozumne, ale spróbuję.

Morawiecki senior w parlamencie u boku z synem jako nowym premierem. Troszkę tak jest jak w tym „Tangu” u Mrożka, że ojciec narwisty, zbuntowany a syn poukładany. Nie wiem, jak historia oceni Morawieckiego juniora w roli premiera, ale wiem, że historia właśnie dziękuje Morawieckiemu seniorowi. Ta duma z syna jest chyba tutaj najlepszą formą tego podziękowania a zaraz za nią idzie szansa na przypomnienie dziś zwłaszcza młodym osobom, czym faktycznie była „Solidarność Walcząca”, bo to nie było zgniłe jabłko jaką zaserwowała nam ta „Solidarność” głównonurtowa, o której szeroko uczymy się na lekcjach historii, która dogadała się z komunistami i blatowała się z postkomunistami, to była formacja sprzeciwu, formacja buntu. To w „Solidarności Walczącej” tworzyły się nowe kształty na Polskę, niestety w III RP zarzucone…

Przez lata 80 ojciec obecnego premiera buntował się niemal po całości, nie był skory do poukładania się z komunistami, nie wziął udziału w obradach okrągłostołowych, zdaje się już wtedy wiedział, jak zgniły układ nam się szykuje i to na długie lata…

W III RP dla Morawieckich trochę miejsca brakło. Syn oczywiście został prezesem jednego z głównych banków, ale jakby bez przełożenia na realną politykę, ojciec skupiony na pracy naukowej jako fizyk… Były inicjatywy polityczne, starty w wyborach, ale z reguły kończyły się fiaskiem.

Młode pokolenie wychowywane na gumie orbit i mandarynkach, które w sklepach dla wielu były przecież od zawsze nie miało praktycznie zielonego pojęcia czym była „Solidarność Walcząca”, troszkę tak jest do dziś. Ja osobiście obecnego marszałka seniora i premiera poznałem kilka lat temu, kiedy dla jednej z telewizji realizowałem program w temacie „Solidarność” kontra „Solidarność Walcząca” z udziałem Frasyniuka i Morawieckiego.

Co mnie przeraziło w tym programie? Że prowadząca, młoda krakowska dziennikarka, pani z telewizji jakby nie było w ogóle nie poczuła tematu, nie wiedziała, kim jest Morawiecki, przed wejściem do studia musiałem się nieźle natrudzić, by zrozumiała cokolwiek…

W pewnym momencie byłem przekonany, że już tak zostanie, że to wszystko pójdzie na pożółkłe karty historii trzymane nieco na boku. Choroba i ciężka operacja seniora zdawała się brać górę nad rzeczywistością, która miała jeszcze zaskwierczeć. Kiedy po powrocie do zdrowia odwiedziłem ojca obecnego premiera by „sztachnąć się” inną mentalnością i ideą dostałem książkę „Twierdza”, która jest próbą doskonałego podsumowania „Solidarności Walczącej” z dedykacją po której od razu każdemu może zrobić się lepiej, ale nie mi, ja czułem w sumie złość, że ktoś taki jak Morawiecki idzie w zapomnienie, znany jedynie na podwórku lokalnym…

To Morawiecki też jako jedyny odważnie zaprotestował w liście do Prokuratury Generalnej, kiedy zostałem zatrzymany w sprawie sędziego Milewskiego, co było dla mnie niebywałym wsparciem. Niedługo po tym dostałem też zaproszenie do czeskiej Pragi, gdzie w tamtejszym Teatrze Narodowym Morawiecki został uhonorowany prestiżową europejską nagrodą „Pamięć Narodu”, bo w pamięci ważne są osoby, które w swoim życiu pokazały honor, wolność i godność.

Przyszły wybory w 2015 roku i senior wszedł do parlamentu, była iskierka nadziei… na coś znaczącego w tym marazmie fundowanym przez elity okrągłostołowe. Zaskoczyło mnie, że po ciężkiej operacji ma siłę i wolę do działania, pamiętam jak w ostatnich wyborach samorządowych wraz ze swoim otoczeniem organizował ludzi do roznoszenia ulotek i gazetek, sam w swoim mieszkaniu przyjmowałem całe sterty tych gazetek, które następnie szły w miasto. To była taka namiastka współdziałania z człowiekiem legendą.

Te ostatnie 3 lata, to lata Morawieckich, tak uważam, nagle wyłonili się ze swoją ciekawą historią z za kurtyny zapomnienia, syn premier, ojciec honorowym marszałkiem seniorem. Nie wiem jak historia oceni młodego Morawieckiego, na pewno jest wybitnym menadżerem i ekonomistą wychowanym w prawdzie i uczciwości, ale obawiam się, że Polska jeszcze nie jest gotowa na kogoś takiego jak Morawiecki junior. Nie wiem czemu, ale obawiam się też, że polityka go zatopi w bagnie.

Pierwszy raz nie trzeba zastanawiać się nad tym, ile straci Polska z takim premierem, ale ile straci sam Morawiecki jako premier. Morawiecki polityce nic nie zawdzięcza, to co ma zawdzięcza sobie i swej pracy.

Polska na dziś dzień potrzebuje chociaż w połowie idei wywodzącej się z „Solidarności Walczącej” i jeśli dziś jakiś młody człowiek chce się buntować, nawet przeciwko PiS,to powinien poczytać z jakiej idei i wartości wywodzi się nowy premier. Ale czy ten premier po latach zgniłego kompromisu III RP poczuje swoją historyczną rolę? Oby.

Fot. sejm.gov.pl

Autor: Paweł Miter
Dziennikarz śledczy „Warszawskiej Gazety” i „Gazety Finansowej”.