.

Myślę, że na decyzję o zawetowaniu ustaw reformujących sądownictwo przez prezydenta A. Dudę nałożyło się kilka spraw. Kpiny z Niego w programie satyrycznym „Ucho prezesa” które ciężko znosił, oskarżanie o bycie marionetką w rękach premiera Kaczyńskiego, niechęć do min. Z. Ziobry, naciski opozycji i strach, że reformy idą zbyt daleko.

Prezydent postanowił „wybić się na samodzielność” nie myśląc o elektoracie, który wyniósł go na najważniejszy urząd w państwie. Swoją decyzją oderwał się od niego. Słyszałam komentarze, że dzięki wetu rozszerzył swoją bazę wyborczą. Uważam, iż jej nie tylko nie poszerzył, lecz w znacznym stopniu utracił dotychczasową. Postawił na Kukiz’15. Gdy przyjdzie czas reelekcji zobaczymy czy zorganizują mu kampanię wyborczą.

Myślę, że nie tylko ja uzależniam przyszłe poparcie pana Prezydenta w ewentualnej reelekcji od tego, co zaproponuje w nowych ustawach. Będą one porównane z tymi zawetowanymi. Gdy usłyszałam, że mają nad nimi pracować eksperci z SN i KRS, to jakoś nie mogę sobie wyobrazić, by powstały głębiej reformujące sądownictwo od tych przedstawionych przez posłów PiS.

Już niedługo będziemy wiedzieli na ile propozycje prezydenta A. Dudy zaakceptują wyborcy PiS i społeczeństwo.