Drogi Emilu,
postanowiłem się zwracać do Ciebie po imieniu, bo przecież po zaledwie pięciu minutach naszego spotkania w restauracji „Po prostu” w 2018 roku zaproponowałeś przejście na ty. Przypomnę Ci tylko, że wtedy jak szczęśliwy ratlerek z mokrym ociekającym śliną jęzorkiem robiłeś co mogłeś, by podpisać ze mną umowę licencyjną na możliwość wyprodukowania filmu na podstawie książki „Dziewczyny z Dubaju”, o której dziś mówisz, że to „gówno”.

Dzwoniłeś do mnie niemal dzień w dzień, o różnych porach, także w nocy. Proponowałeś, abym sam napisał scenariusz, wybrał reżysera, a nawet aktorów. Powiedziałem ci wtedy jedno: nie mieszkam w Polsce, nie znam aktorów, nigdy nie pisałem scenariusza więc nie chciałbym się uczyć go pisać na „Dziewczynach z Dubaju”. Prawda?

Kiedy powiedziałem Ci żebyś sprawy związane z zakupem licencji do książki konsultował z moją agentką Iwoną Ziułkowską eksplodowałeś pierwszy raz. To było w tym samym „Po prostu”, kiedy prosiłeś mnie tym ratlerkowym wzrokiem, żebym zrezygnował z jej usług, a w zamian za to, Ty – zapłacisz mi za licencję 10 proc więcej. Pamiętasz to, prawda, Drogi Emilu?

Nie zrezygnowałem z usług Iwony Ziułkowskiej. Na szczęście!
Potem z miną litościwie błagającego pudla prosiłeś mnie o przekazanie ustaleń mojego śledztwa wraz z protokołami przesłuchań, adresami i telefonami nie tylko Dziewczyn z Dubaju, ale także policjantów i prokuratorów pracujących przy tej sprawie. Zrobiłem to. Pewnie pamiętasz, że ostatnie kilka tysięcy stron akt odbierał z tego samego „Po prostu” twój brat.

Drogi Emilu,
Doskonale pamiętasz, że po naszym spotkaniu, przez kilka dni opowiadałem ze szczegółami na skypie twojemu scenarzyście Mitji Okornowi i jego współpracownikom o tym, co napisałem w książce i o tym czego tam nie napisałem. I choć w umowie miałem tylko trzy dni rozmów po 8 godzin, to poświęciłem im znacznie więcej czasu. I nigdy potem – choć przewidywała to nasza umowa – nie domagałem się za to dodatkowego honorarium. Wszakże ja drogi Emilu, w przeciwieństwie do Ciebie, grałem z Tobą fair.

Pewnie zastanawiasz się, dlaczego w ogóle do Ciebie piszę. Powodów jest – Mój drogi Emilu – co najmniej kilka. Po pierwsze, Twój komunikat prasowy, który wysłałeś do inwestorów. Wybacz, ale nie mogę tego dzieła pozostawić bez odpowiedzi…

Fragment komunikatu prasowego Emila Stępnia do inwestorów:

„O tym nikt nie miał się dowiedzieć!
Jak ujawniono kulisy skandalu?
Dokąd śledztwo zaprowadziło producentów?
Odkrywamy szczegóły afery dubajskiej, która zainspirowała twórców filmu „Dziewczyny z Dubaju®️”

Wkrótce w kinach
Wszystko zaczęło się w 2014 roku”

OTÓŻ ZMYŚLASZ DROGI EMILU! WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ ZNACZNIE WCZEŚNIEJ, CO OPISAŁ WOJCIECH CIEŚLA W REPORTAŻU DLA NEWSWEEKA W STYCZNIU 2013 ROKU!

Komunikat Emila Stępnia do inwestorów cd.:

„Dziennikarz śledczy Piotr Krysiak po zapoznaniu się z dowodami zebranymi przez prokuraturę i z aktami spraw, napisał książkę „Dziewczyny z Dubaju”, która przybliżyła cały proceder opinii publicznej. Afera dubajska, bo tak nazwały ją media, rozpętała się na dobre i zainspirowała producentów do stworzenia filmu fabularnego opartego na faktach. Sama książka zawierała jednak suche informacje przekopiowane z akt organów ściągania. Były one niewystarczające, by stworzyć wiarygodną i wciągającą fabułę, należało przeprowadzić własne śledztwo. Producenci filmu poświęcili na własne prace dokumentacyjne 2 lata podczas których przeprowadzono i zdokumentowano dziesiątki rozmów i autentycznych historii. Rozmówcami producentów były bohaterki afery, które odmówiły rozmów z Pioterm Krysiakiem, przedstawiciele organów ścigania, rodziny wszystkich zainteresowanych oraz zamożni i wpływowi klienci „dubajek”. Do prac nad gromadzeniem materiału producenci zaprosili Mitję Okorna oraz pozostałą ekipę scenariuszową. W czasie wielomiesięcznego śledztwa producenci zgromadzili materiał, o którym autor książki być może nawet nie miał pojęcia”

DROGI EMILU, PIERWSZĄ OSOBĄ Z KTÓRĄ ROZMAWIAŁEŚ W CZASIE SWOJEGO „ŚLEDZTWA” BYŁA EMILIA P., GŁÓWNA SUTENERKA AFERY DUBAJSKIEJ, DO KTÓREJ… OSOBIŚCIE DAŁEM CI TELEFON. WIEM, ŻE OBIECAŁEŚ JEJ ZŁOTE GÓRY, PRACĘ W SWOJEJ SPÓŁCE m.in. PRZY CASTINGACH I WYSOKIE HONORARIUM. I PODOBNIE JAK INNYM LUDZIOM – JEJ RÓWIEŻ NIE ZAPŁACIŁEŚ TYLKO ZERWAŁEŚ KONTAKT.

DROGI EMILU, GDYBYŚ CHOCIAŻ PRZEKARTKOWAŁ KSIĄŻKĘ DO KTÓREJ LICENCJĘ KUPIŁEŚ ZA NIEMAŁE PIENIĄDZE WIEDZIAŁBYŚ, ŻE NIE ZBUDOWAŁEM JEJ NA SUCHYCH AKTACH PROKURATORSKICH. ZNALAZŁBYŚ W NIEJ WYWIADY Z PROSTYTUTKAMI, SUTENERKAMI I KLIENTAMI!

Komunikat Emila Stępnia do inwestorów cd.:

„Wówczas dopiero na jaw wyszło, że w cały proceder zamieszane są osoby publiczne – piosenkarki, modelki, aktorki, zwyciężczynie konkursów miss, a jedną z organizatorek wyjazdów była córka znanego muzyka. Wśród klientów agencji znaleźli się znani i szanowani ludzie mediów, politycy, sportowcy, biznesmeni a także…. moralizujący społeczeństwo bardzo znani i majętni duchowni”

DROGI EMILU, ZNOWU PUDŁO! NAPINASZ SIĘ, A WYSTARCZYŁO MOJĄ KSIĄŻKĘ, DO KTÓREJ LICENCJĘ KUPIŁEŚ, PRZEKARTKOWAĆ. GDYBYŚ TO ZROBIŁ, ODKRYŁBYŚ WYSTĘPUJĄCE W NIEJ: JOANNE B., CÓRKĘ ROCKMANA, JEJ MATKĘ, GWIAZDY MAŁEGO I DUŻEGO EKRANU, MODELKI, FINALISTKI WYBORÓW MISS, GWIAZDY CZERWONYCH DYWANÓW ORAZ FOTOGRAFICZNYCH ŚCIANEK.

Komunikat Emila Stępnia do inwestorów cd.:

„Producenci dotarli do osób, które od wczesnych lat dwutysięcznych organizowały ekskluzywne towarzystwo dla zamożnych osób – dziewczęta miały spotykać się ze sportowcami, aktorami, muzykami, przedstawicielami kościoła (…)”

DROGI EMILU… NO JAK TAK MOŻESZ! NO DOTARLI CI TWOI PRODUCENCI, BO OPRÓCZ ZEZNAŃ TYCH OSÓB PRZEKAZAŁEM CI ICH ADRESY I NUMERY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH. BA! O ILE DOBRZE PAMIĘTAM, CZĘŚĆ Z NICH OKAZAŁO SIĘ TWOIMI STARYMI, DOBRYMI KUMPLAMI I KOLEŻANKAMI DROGI EMILU!

Drogi Emilu,
Ujawnione niedawno na youtube.com (https://m.youtube.com/watch?v=nf8SpF6Zp3A) screeny Twoich rozmów z modelkami, które łowiłeś w sieci i zapraszałeś na prywatne rozmowy w sprawie angażu i roztaczałeś przed nimi wizje hollywodzkich karier, nie różnią się niczym od znanej w całej Polsce afery politycznej Samoobrony „Praca za sex”. Nie spodziewałem się przyznam, że okażesz się Łyżwińskim polskiej kinematografii”.

Drogi Emilu,
Utrzymujesz, że Twój film nie jest oparty na mojej książce. Że Ty się nią tylko inspirowałeś. Serio? Skoro się tylko inspirowałeś, to po cholerę podpisywałeś ze mną umowę? Przecież zamiast płacić mi wysokie honorarium mogłeś po prostu wydać kilkadziesiąt złotych w księgarni, kupić książkę i inspirować się nią ile tylko chciałeś.

A…. Skoro jesteśmy już przy finansach. Mam dla Ciebie informację od ekipy filmowej, która pracowała na planie filmu. Część z nich nie może się z Tobą skontaktować a czekają na część swojego wynagrodzenia:
– Maria Sadowska za reżyserię;
– scenograf;
– Realizator dźwięku – honorarium plus koszty sprzętu;
-operator obrazu
-data wrangler;
– make up;
– aktorki drugoplanowe;
– ostrzyciel;
-dyżurni planu;
– firma montażowa;
-firma pracująca nad efektami specjalnymi;

Drogi Emilu,

– Ent One;
– Ent One Investments;
– Ent One Studios na Malcie 😉

To kilka z Twoich spółek do produkcji „Dziewczyn z Dubaju”. Na jedną podpisywałeś umowę ze mną, na drugą umowy z inwestorami, na kolejną przeniosłeś prawa do książki i produkowałeś film. Na jeszcze inną masz umowę z Kinem Świat na dystrybucję filmu. Nie dziwię się, że prokuratura nie może się połapać i znaleźć konta na którym są jeszcze pieniądze.

Drogi Emilu,
Pętla wokół twojej szyi się zaciska niczym zbliżający się termin premiery twojego „dzieła”. Pani prokurator podobno kończy już postępowanie a co za tym idzie będzie musiała podejmować decyzję czy, jakie i komu postawić zarzuty.

PS.
Drogi Emilu,
I jeszcze jedno. Wbrew temu co mówisz na nagraniu nie masz żadnych praw w umowie do serialu. Masz możliwość zrobienia serialu o „Dziewczynach z Dubaju” wyłącznie z materiałów które zgromadziłeś produkując film. Jest tylko jedno „ale” jeśli pamiętasz. Po pierwsze musiałbyś uzyskać ode mnie na to zgodę. A po drugie ustalić ze mną wysokość honorarium. A powiem Ci Szczerze Drogi Emilu, że mam przeczucie graniczące z pewnością, że nawet gdybyś zaproponował mi honorarium wysokości tego, które dostał Leonardo di Caprio za rolę w Wilku z Wall Street, to bym go nie przyjął!