9 kwietnia 2016 roku wziąłem udział – po raz kolejny – w audycji Radia Kraków: wyczyn i blamaż tygodnia. Wśród spraw, o których dyskutowaliśmy dwie skoncentrowały naszą uwagę: jedna to kwestia stanu przygotowań do Światowych Dni Młodzieży, a druga dotyczyła podjętej akcji przez część radnych Krakowa, na skutek przyjętej przez Sejm ustawy dekomunizacyjnej, usunięcia z przestrzeni publicznej miasta nazw ulic gloryfikujących komunizm.

Od kilku dni media zajmuje raport Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, w którym skrytykowana jest zarówno lokalizacja ŚDM, ja też stan zabezpieczenia tego spotkania na obecną chwilę, jak również brak porozumienia z lokalnymi samorządami współorganizującymi niektóre przedsięwzięcia związane ze ŚDM.

W moim przekonaniu dobrze się stało, że taki raport wyciekł do mediów. Dzięki temu zostaną usunięte braki w przygotowaniu do spotkania młodych z całego świata. Jednak niepokojące jest to, że media zamiast propagować imprezę, sieją defetyzm, co skutkuje na zainteresowanie przedsięwzięciem na całym świecie i obawami o własne bezpieczeństwo wyrażanymi przez potencjalnych uczestników spotkania młodych.

Te wszystkie negatywne newsy o przygotowaniach do ŚDM wpisują się w kampanię dezawuującą całe przedsięwzięcie. Przykładem tego jest choćby „Gazeta Wyborcza”, na łamach której eksponuje się stanowisko Mateusza Klinowskiego burmistrza Wadowic. W tonie ultymatywnym domaga się on od organizatorów spotkania dofinansowania tych przedsięwzięć, które będą organizowane w Wadowicach. Paradoks polega na tym, że Klinowski wpisuje w nie także te zadania, które musiałby zrobić nawet wówczas, gdyby jakaś część ŚDM nie odbyła się w Wadowicach. Widać chce on swoją nieudolność i niegospodarność, widoczną choćby w przypadku tzw. klino-pusto-busa wożącego powietrze po mieście, a kosztującego kilkaset tysięcy złotych, pokryć pieniędzmi od organizatorów ŚDM.

Problem polega przy tym na tym, że „GW” stoi po stronie żądań burmistrza Wadowic –– ateisty. Jej i podobnie jak jemu nie zależy na pomyślności przedsięwzięcia, przede wszystkim religijnego, a potem propagandowego, reklamującego Polskę na całym świecie. Burmistrz już wielokrotnie wykazał się licznymi wygłupami o podtekście religijnym, np. życząc wadowiczanom w Sylwestra energii z kosmosu, czy pisząc o Chrystusie i jego Świętej Rodzinie jako protoplastach islamskich emigrantów.

Obie te sprawy wiążą się bezpośrednio z kolejnym problemem dyskutowanym w Radio Kraków, a mianowicie dekomunizacją przestrzeni publicznej, konieczną ze względu choćby na przyjętą przez Sejm ustawę dekomunizacyjną. Bowiem stosunek części mediów – stale nazywanych przez wielu mainstreamowymi – do ŚDM i ustawy dekomunizacyjnej, jak też niektórych samorządowców, jest wspólny. W obu przypadkach chcą niepowodzenia tych przedsięwzięć.

Radio Kraków typując wydarzenia do tzw. wyczynu i blamażu tygodnia wybrało wydarzenie, które zatytułowało: Dekomunizacja ulic w Krakowie. Nie wszyscy mieszkańcy tego chcą. Podczas dyskusji Bogusław Kośmider (PO), Przewodniczący Rady Miasta Krakowa bardzo sceptycznie odniósł się do tego problemu, podobnie jak radny Jacek Soska. Pierwszy praktycznie stwierdził, że Kraków już sobie poradził z tym przedsięwzięciem, a drugi zauważył, że nie jest to sprawa warta dziś specjalnej uwagi. I to jest dla mnie blamaż, podobnie jak stanowisko części radnych miasta Krakowa, kwestionujących sens wprowadzonej ustawy i eksponujących rzekome trudności związane z tym przedsięwzięciem. Jest to blamaż, że ponad 25 lat po formalnym upadku komunizmu w niektórych umysłach widać ewidentne jego skutki. Ustawa z pewnością przyczyni się do ich usunięcia – nie tylko symboli i nazw, ale też śladów w mentalności.

Dobrze więc się stało, że Sejm odpowiedzialność za rozstrzygnięcia w sprawie dekomunizacji przeniósł na fachowców – IPN, a nie pozostawił laikom. Nikt osobom, które przestaną być symbolami i znakami komunizmu nie odbiera ich zasług w obszarze nauk, w których się wyróżnili, ale nie ma potrzeby gloryfikowania w przestrzeni publicznej ich jako zwolenników i roznosicieli komunizmu.

Wywoływana przez różne instytucje i gremia debata nad potrzebą dekomunizacji przestrzeni publicznej pokazuje sens tego przedsięwzięcia. Zresztą w ustawie dekomunizacyjnej chodzi tak naprawdę o wskazanie instytucji odpowiedzialnych za jej przeprowadzenie (określenie kto będzie decydował o tym, czy dany obiekt podlega dekomunizacji, czy też nie) oraz organizację tego przedsięwzięcia, np. zmniejszenie skutków finansowych, przeniesienie ich z ludzi na państwo i samorządy.

Wprowadzenie ustawy uwrażliwi także na przestrzeganie prawa zakazującego propagowanie jakiegokolwiek ustroju totalitarnego i jego elementów, w tym komunizmu. Przecież w polskim prawie jest to zapisane, a ile osób nosi koszulki z podobizną zbrodniarza komunistycznego Che Guevary? Realizacja ustawa będzie miała pozytywny skutek w postaci ukształtowania rzetelnej świadomości Polaków i oceny ustroju komunistycznego. Dostarczy im niezbędnej wiedzy na ten temat. Wielu Polaków opozycjonuje komunizm i nazizm (hitleryzm) – a przecież te ustroje niczym się nie różniły. No może tym, że liczba ofiar komunizmu jest znacznie większa niż hitleryzmu. Uczuli także instytucje porządkowe na obecność tych symboli gloryfikujących komunizm w przestrzeni publicznej, bo jakoś z nazizmem sobie poradziliśmy.

Dr hab. Józef Brynkus w studio Pułkownik Kukliński zwycięska misjaAutor: dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm VIII kadencji, wybrany z Ruchu Kukiz’15 w okręgu 12 (małopolska zachodnia, powiaty: myślenicki, wadowicki, suski, chrzanowski, oświęcimski). Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Doktorat otrzymał za rozprawę: Bohaterowie dziejów ojczystych w podręcznikach szkolnych XIX wieku. Habilitację uzyskał w 2014 roku za całokształt dorobku, w którym wyróżniają się prace poświęcone tożsamości i świadomości historycznej Polaków i historii komunistycznej Polski. Wygłosił kilkadziesiąt referatów na polskich i międzynarodowych konferencjach naukowych (m. in. w Berlinie, Ostrawie i Preszowie). Wydał ponad 80 publikacji naukowych (niektóre jako współautor) w języku polskim, angielskim, niemieckim i francuskim. Spośród  nich najcenniejszą jest książka wydana w 2013 r.: Komunistyczna ideologizacja a szkolna edukacja historyczna. Praca ta stawia w zupełnie nowym świetle edukację historyczną w Polsce Ludowej i same dzieje tego państwa, co spowodowane jest przywołaniem w niej dotąd nieudostępnianych źródeł historycznych. W Katedrze Edukacji historycznej zajmuje się  przygotowaniem nauczycieli do pracy w szkole. Prowadzi liczne prelekcje dla młodzieży szkolnej i różnych środowisk, w których odsłania mechanizmy funkcjonowania Polski Ludowej. Tematyka publikacji dra hab. Józefa Brynkusa m. in. dotyczy: roli jednostki w dziejach, wizji bohaterów dziejów polskich i powszechnych w edukacji historycznej oraz popularyzacji dziejów, kształtowania tożsamości i świadomości narodowej, historycznej oraz społecznej Polaków przez edukację historyczną i inne procedury upowszechniania wiedzy o przeszłości w okresie od XIX do XXI wieku, doskonalenia procesu nauczania historii, metodologii historii i historiografii oraz dziejów komunizmu w Polsce Ludowej.

Fot. Mariusz Czarnecki/portal glosgminny.pl