Są krzyże, które można unieść i te, które są nie do uniesienia. I pod którymi upadam.

Apeluję do tych wszystkich, którzy mojej Mamie za pośrednictwem telefonu, bo Mama nie korzysta z internetu, nie ma FB ani innych takich wynalazków, relacjonują w sposób wybiórczy to, co piszę na FB, żeby się opamiętali. Robicie swoimi plotkami wielką krzywdę nieszczęśliwej kobiecie, której nieszczęścia nie jesteście w stanie zrozumieć. Wkładacie w jej uszy posty na FB, których nigdy nie napisałem. To jest szczególnie okrutne.

Kilka dni temu rozpłakałem się jak bóbr po tym, jak jedna z koleżanek mojej Mamy z wielkim przejęciem poprosiła mnie, bym zaprzestał pisania na FB o Mamie. Tyle, że ja o niej nie pisałem… Tylko o zmarłym Ojcu. I to dawno temu.

Skąd biorą się tacy ludzie, którzy chcą konfliktu i sieją zło? Nie będę wymieniał adresatów swojego pytania, bo pewnie sami się odnajdą.

Przepraszam za ten osobisty ton, ale nie potrafię już inaczej. Jeśli jestem publicznie oskarżany, mam prawo do publicznej odpowiedzi.

Nie chcę nikogo osądzać, ani komuś wygrażać. Ja jedynie proszę, żeby nie sączyć komuś plotek do ucha, które nie rozwiązują żadnych problemów a jedynie je tworzą i robią oborę w życiu osobistym. Wskutek takich działań – w opinii co najmniej kilku osób – stałem się wyrodnym synem, który nienawidzi swoich Rodziców. A to wszystko dlatego, że ktos się nudzi i nie ma pomysłu na własne życie.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.