Oglądam uroczystość w Muzeum Powstania Warszawskiego. Napiszę podobnie jak w roku ubiegłym.

Dla mnie i dla mojej rodziny, jest to rocznica wszystkich tych, którzy walczyli w Warszawie i nie zastanawiali się nad polityką. Po prostu: walczyli z Niemcami.

Moja rodzina nigdy nie opuściła Miasta. Została w ruinach. Część na zawsze. Dziadek wydostał się z ruin PWPW i przedostał na Pragę, ale wskutek ran zmarł w 1946 roku. Był tylko zwykłym drukarzem, zecerem, majstrem, linotypistą.

Urodziłem się w marcu 1957 roku. Pamiętam budowę „Ściany Wschodniej”. Jeszcze na początku lat sześćdziesiątych, dwadzieścia lat później znajdowano ciała poległych. Moja babcia szukała tam rodziny. Taka była skala tragedii, poświęcenia i bohaterstwa.

Proszę Was, nie dyskutujmy o przyczynach Powstania i nie kłóćmy się o nie. Nie teraz. Nie w rocznicę.

Cześć i Chwała Bohaterom.