Wypalenie zawodowe z niczym się nie kojarzy, ot takie doktorskie fanaberie. Przepracowanie? Wszyscy dużo pracują, więc aleocochodzi?? Że czasu dla rodziny nie ma? Nie tylko lekarze nie mają, inni też. Że uczyć się nie można ze zmęczenia i braku czasu? I tak są konowały co nic nie umieją i nic mi na SORze na korzonki nie dali, dalej mnie bolą tak samo od 20 lat.

Ludowi trzeba prosto – umieracie w kolejkach i na SORach i nic wam nie pomożemy, bo pomóc może TYLKO reforma systemu. Będziecie umierali we własnych odchodach cierpiąc z braku opieki i nic wam nie pomożemy, bo nikt z was nie zmusza polityków, by się problemem senioralnym zajęli. Chcecie jechać autobusem z kierowcą 2 dobę za kółkiem, skleconymi drutem hamulcami i na oparach paliwa? jeśli nie, to dlaczego zgadzacie się na to samo w opiece zdrowotnej? Latacie bezpiecznie z pilotem półprzytomnym z niewyspania i zmęczenia? Jeśli nie, to dlaczego chcecie skutecznego i empatycznego leczenia od lekarza w takim samym stanie?

Przekaz musi być prosty i brutalny, nie ma co owijać w sreberka i wdzięczyć się do suwerena. Społeczeństwo nie rozumie systemu i swojej niewolniczej i ubezwłasnowolnionej w nim pozycji. Musi zrozumieć, że ani wrzaskiem, ani pogróżkami, ani nagrywaniem, ani skargami nigdzie się NIE da NICZEGO załatwić, bo system dotarł do granic możliwości, a my wraz z nim.

W artykule (czytaj tutaj) dziennikarka opisująca perypetie swojego ojca na SOR pytała lekarzy o badania, stan zdrowia,dlaczego i po co, co tak długo – a lekarze po prostu nie mówili nic i odchodzili. Nie mają na to sił i nie bądą tysięczny raz tłumaczyć: dlaczego tak się dzieje i dlaczego to NIE zależy od nich. A sanitariusz odpowiedział – miejcie pretensje do polityków.

Jeśli tak wygląda praca w szpitalach, w newralgicznych miejscach – to znaczy, że zagraża życiu chorych i naszej karnej odpowiedzialności. Dlaczego się na to zgadzamy? Dopóki będą tam lekarze, dopóty własnym życiem i zdrowiem biorą za to odpowiedzialność pracując niezgodnie z wszelkimi ustawami i zasadami. Zamknięte drzwi z powodu braku ODPOWIEDZIALNEGO personelu zmuszą wreszcie ludzi do zwrócenia się z pytaniami do decydentów politycznych, a nie z włączonymi komórkami do rejestracji i lekarzy.

Czy ktoś miałby pretensje do kierowcy autobusu lub pilota samolotu, że NIE ZGADZA SIĘ na pracę w nieprzygotowanych, niezgodnych z normami i przepisami oraz ŚMIERTELNIE NIEBEZPIECZNYMI dla pasażerów warunkami? NIE!!

To trzeba ludziom uświadomić, szczególnie przed wyborami. Żeby rozumieli, że długopis w ich ręku i kolejny nieudacznik na stanowisku ministerialnym, to śmierć na SORze z braku systemowego działania, wieloletnie kolejki, brak rehabilitacji po wypadku, drożyzna lekowa i dogorywanie w chorobie i starości w umieralniach lub pod opieką wykończonej i finansowo zdruzgotanej rodziny. O ile się ją ma.

Czytaj więcej.