Przekonanie, że na rynku ubezpieczeniowym zapanuje porządek po zmianie ekipy rządzącej jest bezustannie mrzonką.

Molochy ubezpieczeniowe kurczowo chwytają się polis długoterminowych, stawiają na lokaty, które dają niemałe zyski. Szary klient z powszechną polisą obowiązkową na mienie jest nadal złem koniecznym.

Miło, sympatycznie jest tylko w trakcie inkasowania składki. Problem pojawia się w dniu, kiedy złożysz swoje roszczenia do zakładu ubezpieczeń.

Masz ogromny wachlarz swoich praw, o których Tobie nikt nie powie,.. a powinien już w chwili zgłoszenia szkody. Tak funkcjonowano na rynku jeszcze 10 lat wstecz.

Klient był informowany o możliwości pokrycia szkody z różnych wariantów. Obecnie nie otrzymasz należnej kwoty, jeżeli nie dostosujesz się do narzucanych odgórnie przepisów tworzonych przez sztab pracowników ubezpieczycieli. Przepisy przez nich dedykowane odbiegają znacząco od przepisów obowiązujących – zapisanych w Kodeksach, Ustawach.

Wyobraź sobie, że to Ty, szary Malinowski „naginasz” jakikolwiek paragraf. Unikniesz kary? No nie. Płaczesz i płacisz, bo popełniłeś czyn karalny. Korporacje żyją swoim życiem.

Weźmiesz w markecie bułkę na 50 gr, możesz spędzić czas jakiś w izolacji tzw. więzieniu.

Ubezpieczyciel nie spełni swojego zobowiązania, nie zachowa najwyższej staranności, zwyczajnie w świecie OKRADA CIEBIE zatrzymując należne Tobie środki w swoim portfelu i ukarany nie zostanie.

Dlaczego?- pytanie bez odpowiedzi od lat.

Osobiście byłam przekonana, że PZU, jako największy ubezpieczyciel z polskim kapitałem zacznie pracować przykładnie. Zmiana Prezesa, Zarządu – przeprowadzony pełen audyt, nastąpi eliminacja matactwa w toczonych sporach. Poszkodowani wreszcie poczują się chronieni swoimi prawami. Niestety, pomyłka. „ Wolna amerykanka”, wszystkie chwyty dozwolone ze szkodą na rzecz strony słabszej, którą jesteś, jako poszkodowany.

Szczyt zwyczajnej bezczelności PZU i nie tylko ma miejsce w roszczeniach rozpatrywanych z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów.

Dysponuję szerokim materiałem dowodowym – jak traktuje klienta rodzimy ubezpieczyciel.

Jeden z licznych przykładów łamania przepisów:

Prawo stanowi:

(..)Roszczenie uprawnionego i odpowiadający mu obowiązek ubezpieczyciela naprawienia szkody powstają z chwilą wyrządzenia szkody, tj. z chwilą nastąpienia wypadku komunikacyjnego w razie pojawienia się przesłanek przewidzianych w art. 436 k.c. Obowiązek naprawienia szkody nie jest, więc uzależniony od tego, czy poszkodowany dokonał naprawy rzeczy, i czy w ogóle zamierza ją naprawić. Odszkodowanie ma, bowiem wyrównać uszczerbek majątkowy powstały w wyniku zdarzenia wyrządzającego szkodę, a uszczerbek taki istnieje już od chwili wyrządzenia szkody do czasu wypłacenia przez zobowiązanego sumy pieniężnej odpowiadającej wysokości szkody, ustalonej w sposób przewidziany prawem (art. 363 § 2 i art. 361 § 1 k.c.)

Niezależnie zatem od tego, czy poszkodowany naprawił uszkodzony w wypadku pojazd, należy mu się od zakładu ubezpieczeń odszkodowanie ustalone według zasad art. 363 § 2 k.c. w związku z art. 361 § 2 k.c., co oznacza, że wysokość odszkodowania ma odpowiadać kosztom usunięcia opisanej wyżej różnicy w wartości majątku poszkodowanego, a ściślej – kosztom przywrócenia pojazdowi wartości sprzed wypadku(..)

Tłumacząc obrazowo; uszkodzono Tobie pojazd w wyniku kolizji z winy innego kierującego. Zgłaszasz szkodę w PZU, bo tam jest ubezpieczony samochód sprawcy w zakresie OC.

Ubezpieczyciel ma OBOWIĄZEK wyliczenia kwoty odszkodowania w taki sposób, aby zrekompensować wszystkie poniesione straty z tego tytułu oraz korzyści, które uzyskałbyś.

Miałeś zamontowany oryginalny zderzak, drzwi, pokrywę silnika, inne części, które posiadają logo producenta. Ubezpieczyciel musi sporządzić rozliczenie uwzględniając koszt zakupu części oryginalnej bez względu na to, czy naprawisz u wujka w garażu, czy serwisie.

Możesz wcale nie przeprowadzić naprawy, a ubezpieczyciel jest zobowiązany do płatności wszystkich kosztów, które poniósłbyś.

TAK STANOWI PRAWO.

PZU interpretuje je na swój sposób. Otrzymasz odszkodowanie, jeżeli przeprowadzisz naprawę samochodu w warsztacie, z którym ma podpisaną umowę na tzw. bezgotówkowe rozliczenie.Nikt nie ma prawa wskazywać Tobie podmiotu, w którym szkodę z polisy OC chcesz naprawić.

Nie przyjmujesz oferty PZU – masz pecha. Potrącą z należnej kwoty np. 50% za zakup części. Paranoja, której nie pojmuję nie tylko ja. Kpina z przepisów prawa, którego PZU nie stanowi, a organy do tego powołane.

Stawka roboczogodziny za prace ustalona została na 49 zł brutto.

Już w 2009 r. nastąpiło ujednolicenie kwoty na 85 zł netto dla wszystkich województw w przypadku, kiedy nie okażesz faktur. Po upływie 8 lat stawka nie została podwyższona, a zaniżona.

Na jakiej podstawie, wobec jakiej oscylacji – nie wie nikt. Wie PZU i inne nieuczciwe korporacje.

Ukłon wobec mniejszych firm, które szanują przepisy. Kwoty odszkodowań nie odbiegają tak znacznie od rzeczywistych kosztów naprawy.

Nic to, że istnieje instytucja Rzecznika Finansowego.  Ocenia takie działania negatywnie. Uznaje Twoje argumenty, wskazuje podstawy prawne ubezpieczycielowi, które ewidentnie narusza.

PZU wie lepiej. Nic im nie zrobią, biegnij do Sądu.

Oczywiście Sąd uzna Twoją rację. Kwota odszkodowania wraz z odsetkami wpłynie do Ciebie po roku, dwóch latach od złożenia pozwu.

Że generują zbędne koszty postępowania, wysokość kwoty końcowej– przecież nikt imiennie z tego tytułu nie poniesie odpowiedzialności.

Podwyższą składki OC przerzucając ciężar odpowiedzialności na inne czynniki. Walnie ponownie w kieszeń Rodaków.

Jak długo jeszcze ta karuzela oszustw będzie się kręciła?

Co w temacie Komisja Nadzoru Finansowego, która Skarg na działania kolidujące z prawem ma tony?

Miały nastać dobre zmiany. Czekałam na nie pokornie kilka lat. W tym obszarze jest gorzej, niż było za prezesury A. Klesyka, który nie był moim faworytem nigdy. Działalność nie może trwać na fundamencie oszustwa szarych klientów.

Czas na te zmiany, wielki czas.

Strach się bać jakości świadczonej pracy po kolejnej fali zwolnień w firmie, o czym coraz głośniej się dyskutuje.