CBA wkroczyło do PZU. Wierzę, że tym razem będzie to rzetelna kontrola wielu obszarów działalności „Giganta” ubezpieczeniowego za okres minionych 8 lat.

http://niezalezna.pl/82058-gigantyczna-infoafera-w-pzu#.V2VYCJsO_NQ.facebook

1-3844

Przeprowadzona „szumnie” kontrola w marcu 2015 r przez służby CBA zaowocowała ujawnieniem niewielkiej korupcji z udziałem szarych pracowników.

Wycieczka do Hiszpanii, drobne prezenty przyjmowane za „przyklapnięcie” kontraktu z innym podmiotem.

Czemu służyć miał ten rozgłos medialny?„Mniemam”, że mogło być to przykrycie znacznie poważniejszych nieprawidłowości, które jeszcze w marcu 2015 r. światła dziennego ujrzeć nie mogły.

Byliśmy, sprawdziliśmy, ukaraliśmy – mogli zameldować funkcjonariusze wykonując zlecone, konkretne działanie.  Szukanie poważniejszych „przekrętów” nie interesowało nikogo z byłej już koalicji PO-PSL.

Wnikliwy audyt powinien objąć wiele obszarów działalności PZU S.A, PZU Życie S.A.

Proces bezzasadnego trwonienia kapitału rozpoczął się z chwilą rozpoczęcia restrukturyzacji PZU w 2008 r. Nastał czas „rozbioru” firmy z 200 letnim trwaniem na rynku.

Prezes, Zarząd miał zasób środków finansowych pozyskiwanych przez 200 lat, który został przez nich zwyczajnie przejęty. Mając majątek, wydawałoby się, że można wszystko. Kupić media ładując w nie miliardy złotych poprzez wykup reklam, sponsorować ważne wydarzenia w kraju, poza granicami, pokazywać się w dostojnym towarzystwie.

Dzięki takim ruchom obłudy zwyczajnej nikt z poprzedniej ekipy PO-PSL  nie chciał słuchać, jakim kosztem szarych pracowników Spółka mnoży kapitał.

Listy Otwarte kierowane do byłego Premiera, pierwszego patrioty w Polsce, który pozostawił Ojczyznę wyjeżdżając do Brukseli lądowały w koszu, bez odniesienia się do trudnych spraw jednostek błagających wręcz o wysłuchanie, pomoc w powstrzymaniu działań Prezesa i jego ekipy.

Nikt nie podjął się chociażby próby zatrzymania szaleństwa tam panującego.

Platforma widziała w PZU nadzorowanym przez Prezesa „kurę niosącą złote jajka”, a takiej skrzydeł się nie podcina.

Scenariusz, który został wdrożony w życie w pierwszej kolejności dotknął Bogu Ducha winnym pracowników o najwyższych specjalizacjach, szkolących się systematycznie.

Wszyscy byli gotowi na każde wyzwania, zmiany.Obrana strategia miała swój cel- wyrzucić na bruk wiedzę, doświadczenie.Tłumaczenie proste; zwolnienia przyniosą dla firmy „mega” zyski.

Rozpoczęły się narady, typowanie ludzi do zwolnienia, którym trzeba było wykazać, że są zerem.

Powołano Spółkę ( czy w ramach przetargu?), zapłacono ogromne pieniądze tylko z zamysłem, żeby pośredniczyli w prowadzeniu sprawdzania kwalifikacji pracowników.

Ludzie setki godzin spędzali na „wkuwaniu” wiedzy z wszystkich produktów w PZU.

Nic to, że lista zwolnień dawno leżała na biurku.

Assessment został przeprowadzony, kwoty dla firmy zewnętrznej wypłacono, „sztab” PZU odniósł pierwszy sukces.

Zwolnienia grupowe, to ogromne kwoty na odprawy pracownikom.

W dokumentach celowo zawarto „odprawa”, nie zadośćuczynienie, odszkodowanie. Inna forma prawna, inne konsekwencje.

Na bruk w pierwszym rzucie poszło około 3000 ludzi w kraju.

Jak było to możliwe, jakie parametry mogły dyktować „władzą”, aby taką czystkę zrobić w Spółce z udziałem Skarbu Państwa?

Ustawa z dnia 28 grudnia 1989 roku zwana także ustawą „o zwolnieniach grupowych” reguluje pewne zasady, które pozwalają na zwolnienia grupowe.

Dogodna interpretacja przepisów była możliwa tylko dla wybranych, w tym PZU.

„Wywalanie” ludzi  nie wynikało z konieczności redukcji etatów, złej kondycji finansowej tym bardziej.

Ponadto- jak można mówić o konieczności prowadzenia zwolnień przy jednoczesnym naborze pracowników? To paranoja jakaś, która mogła swobodnie funkcjonować za zgodą wysokiego szczebla polityków.

Tych tysiące zwolnionych osób przeszło na kilka miesięcy pod patronat państwa, które płaciło zasiłki dla bezrobotnych. Kto stracił?, ano państwo. Kogo to interesowało?…..

Wiele osób otrzymało renty, wielu całkowicie się zagubiło.

Gwałtownie spadła, jakość świadczonych usług wobec osób poszkodowanych. Składka – proszę bardzo, odszkodowanie – Panu dziękujemy, do Sądu, ale już!

Właśnie przebieg restrukturyzacji w latach 2008 -2015 r powinien zostać poddany szczegółowej analizie. Ubezpieczyciel utopił miliardy na wymianie kadry.

Gdzie był wówczas KOD, Pan Schetyna i reszta obecnych zbuntowanych? Przestrzeganie zasad Konstytucji, wszelkich innych przepisów było zupełnie obce.

Kolejny wątek do wyjaśnienia przez służby, to bezwzględnie kulisy zawarcia Ugody z Eureko.

Przytaczam piękną analizę sporządzona przez Pana dr Zbigniewa Kuźmiuka, obecnie eurodeputowanego; zapis z bloga Pana Posła z dnia 6.01.2010 r.

„Eureko wywozi miliardy zł, a pracownicy PZU idą na bruk”

6 stycznia 2010

  1. Pod koniec listopada 2009 roku Minister Skarbu ogłosił sukces polegający na zawarciu ugody z holenderską spółką Eureko, która za sowite odszkodowanie gotowa jest wycofać się z PZU. Pokrótce tylko przypomnę, na czym ten sukces polegał. Eureko uzyskała 4 mld zł dywidendy za lata 2006-2008 wynikające z posiadania 33% akcji, a także ponad3,5 mld zł z dywidendy, która miała przypaść Skarbowi Państwa(wypłata dywidendy dla Eureko była zwolniona z opodatkowania 19%podatkiem dochodowym).

W tym roku Eureko dostanie 1,2 mld zł za 5%swoich akcji przekazanych Skarbowi Państwa i dywidendę za rok 2009,która najprawdopodobniej wyniesie około 1 mld zł (zysk za 9miesięcy 2009 roku był szacowany na 3,3 mld zł). W tym roku także PZU zostanie wprowadzone na giełdę i pozostałe 28%akcji PZU posiadane przez Eureko będzie wg szacunków warte około10 mld zł. Dopóki Eureko będzie właścicielem akcji PZU, będzie uprawnione do dywidendy, a ta jak widać corocznie osiąga wartość kilku miliardów złotych.

Sumarycznie, więc Eureko w wyniku tego porozumienia wychodząc z PZU i sprzedając swoje akcje uzyska, co najmniej 20 mld zł. Dla porządku tylko wypada przypomnieć, że 10 lat temu, kiedy Eureko, kupiło 33% akcji PZU zapłaciło 3 mld zł. Eureko może być z tego porozumienia zadowolone, ale znaczna część jego kosztów musi zostać pokryta przez PZU, które żeby w listopadzie i grudniu 2009 roku wypłacić12,7 mld zł dywidendy, poważnie osłabiło swoje finanse.

  1. Jak się można było spodziewać wyprowadzenie tak dużych środków finansowych z PZU, musi spowodować daleko idące konsekwencje dla tej firmy. Nie minęło 2 miesiące i dowiadujemy się, kto za ten sukces Ministra Skarbu ma zapłacić. Zapłacą głównie pracownicy tej wielkiej firmy.

Już na jesieni poprzedniego roku w ramach zwolnień grupowych odeszło z centrali PZU aż 600 pracowników. Z przyjętego właśnie przez zarządy PZU i PZU Życie planu restrukturyzacji obydwu spółek na lata 2010-2012wynika, że zostanie zwolnionych jeszcze ok.4,5 tys. pracowników a więc blisko 1/3 całej załogi (pod koniec poprzedniego roku w grupie PZU pracowało około 15 tys. ludzi).

Gdyby zwalniano aż tylu pracowników w przedsiębiorstwie państwowym, uzasadniano by to istnieniem znacznych przerostów zatrudnienia. Zwolnienie wciągu 3 lat aż 1/3 załogi i to firmie, która od ponad 10 lat jest spółką z dużym udziałem kapitału zagranicznego i była do tej pory zarządzana przez wysokiej klasy menadżerów musi wręcz szokować. Wygląda, więc na to, że grupa PZU po zawarciu porozumienia z Eureko i po wyprowadzeniu z tej firmy ogromnych pieniędzy jest wręcz pod ścianą, skoro aż tak chce redukować swoje zatrudnienie.

Chcąc szybko dojść do równowagi finansowej i uspokoić akcjonariuszy w (połowie tego roku PZU ma być wprowadzone na giełdę) musi szybko redukować koszty, a to można zrobić tylko przez redukcję zatrudnienia. Zaproponowana przez zarządy obydwu spółek skala tej redukcji, każe się jednak zastanowić jak te firmy będą funkcjonować po odejściu tak dużej liczby pracowników

  1. Zagraniczna firma po 10 latach od zainwestowania 3 mld zł wywiezie z Polski ponad 20 mld zł, choć uczestnicząc w procesie prywatyzacji PZU parokrotnie rażąco złamała polskie prawo ( dwa najbardziej jaskrawe tego przykłady to fakt, że inwestor wchodzący do PZU miał być inwestorem branżowym a Eureko takim nie było i akcje miały być kupione za środki własne a w rzeczywistości zostały kupione z kredytu). Mogło to być podstawą do unieważnienia umowy prywatyzacyjnej bez żadnego odszkodowania.

Niestety z nieznanych powodów mimo jednogłośnej uchwały Sejmu zobowiązującej Ministra Skarbu do takich działań nic takiego się nie stało. Wprawdzie w podczas sprawowania funkcji Premiera przez Jarosława Kaczyńskiego taki wniosek został złożony w sądzie przez Ministra Skarbu, ale jego następca po zmianie rządu natychmiast go wycofał. Zamiast tego zawarto z Eureko opisane wyżej porozumienie, które rząd Donalda Tuska określił, jako niebywały sukces. Ten sukces kosztuje jednak samo PZU kilkanaście miliardów złotych.

Tak poważne osłabienie finansowe spółki musiało spowodować konieczność obniżania jej kosztów, a to z kolei wymusiło znaczącą redukcję zatrudnienia. Ta to za wątpliwe sukcesy rządu  muszą zapłacić zwykli ludzie. I to płacą tym, co jest w naszych warunkach szczególnie cenne, utratą miejsc pracy”.

Wątków do wyjaśnienia jest mnóstwo. Wierzę, że obecne służby nie będą obawiały się mrówczej  pracy, która ujawni jedną z kolejnych afer popieranych przez byłych koalicjantów PO-PSL.

Na koniec pytanie do Pana Andrzeja K. o stan rzeczywisty firmy wobec anegdoty, którą promował „Andrzej K. opowiada anegdotę, która krąży wśród szefów wielkich spółek Skarbu Państwa. Dopóki w burdelu jest pożar, to dobry prezes jest potrzebny, żeby go gasić. Gdy sytuacja zostanie opanowana, politycy najczęściej dochodzą do wniosku, że można się tam teraz nieźle zabawić. Wszystko, więc sprowadza się do oceny, czy jeszcze się pali.”

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1501809,1,andrzej-klesyk-prezes-strazak.read

Ciąg dalszy nastąpi…