Apel do Radnych Miasta Bielska-Białej o podjęcie Uchwały zobowiązującej Zarząd Miasta do odbudowy toru saneczkowego z Koziej Góry na Błonia.

Uzasadnienie:

Tor saneczkowy z Koziej Góry na Błonia był najpiękniejszym oraz najdłuższym w Europie i stanowił przez blisko sto lat jedną z wizytówek Bielska i Bielska-Białej. Gdyby nadal istniał, to mógłby stanowić prawdziwy zabytek skali światowej.

Tor saneczkowy był dla Naszego Miasta tej rangi atrakcją, jaką jest wieża Eifla dla Paryża, a Brama Brandenburska dla Berlina. W Mikuszowicach odbywały się Mistrzostwa Polski w saneczkarstwie, a trenujące tutaj zawodniczki i zawodnicy sięgali nawet po złote medale mistrzostw świata.

Odkąd nie ma toru, to nasze saneczkarstwo wlecze się w ogonie Europy. Barbarzyńska dewastacja tego obiektu sportowego była efektem braku troski o dorobek naszych przodków, wszystkich elit politycznych , zarządzających naszym pięknym miastem po 1974 roku, kiedy odbywały się jeszcze zjazdy po tym torze.

Największe spustoszenie nastąpiło w stanie wojennym. Rabunkowi konstrukcji stałych toru saneczkowego nie przeciwdziałała ani MO, ani później powołana Policja. Prokuratorzy Bielska-Białej najpierw byli zajęci zwalczaniem opozycji antykomunistycznej, a potem zachowaniem stanowisk w nowej rzeczywistości postkomunistycznej. Żaden prokurator nie znalazł czasu na to, aby ścigać złodziei rozkradających i dewastujących tor saneczkowy.

Przypomnę, że tor saneczkowy powstał jeszcze w XIX wieku, a pierwotnie nosił nazwę die Rodelbahn i miał 3 km długości. W okresie zaboru austriackiego torem zajmowało się  towarzystwo sportowe Beskiden-Verein, którego prezesem był burmistrz Bielska Karl Steffan, stąd nazwa schroniska-Stefanka. W okresie II Rzeczpospolitej schronisko na Koziej Górze, Polacy określali jako schronisko nad torem.

Po II. Wojnie Światowej schronisko zostało przejęte przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie i tor saneczkowy w Mikuszowicach był miejscem wielu zawodów krajowych i międzynarodowych. Stanowił prawdziwą dumę stolicy Podbeskidzia.

W stanie obecnym, pozostałości tego toru stanowią obraz hańby zaniedbania!

Stanowisko niektórych lokalnych biurokratów jakoby: „tor był niepotrzebny, bo teraz są krótkie zimy”, jest zwyczajnym oportunizmem, bo skoro na skoczniach narciarskich  skacze się również latem, to na sankach też można zjeżdżać po odpowiednie wyposażonym torze bez śniegu. Mój śp. ojciec Tadeusz Pollak trenował saneczkarzy w XX wieku na tym torze również w lecie. Płozy sanek miały dodatkowo rolki.

Tor należy możliwie szybko odbudować i w tym celu potrzebna jest tylko i wyłącznie dobra wola Pań i Panów Radnych, aby się Radzie Miasta zechciało chcieć  podjąć Uchwałę zobowiązującą Radę Miasta Bielska-Białej do odbudowy toru saneczkowego w ciągu najbliższych trzech lat.

O co gorąco apeluje mieszkaniec Bielska-Białej: Rajmund Pollak

Fot. Elżbieta Lesiak/Wikipedia/FotoPolska