Spotkaliśmy się przy stoliku w szpitalnej kawiarni zupełnie przypadkowo. Temat również przyszedł zupełnie nieoczekiwanie. Gorliwy wyznawca Proroka i ja, gorliwy katolik. Ani on nic o mojej w tym temacie gorliwości nie wiedział, ani ja nic o jego. Ale wystarczyło widzieć już na wstępie jego smutne spojrzenie na leżącą na stoliku gazetę, aby wiedzieć, że mam do czynienia z ciekawą osobą. Bo na pierwszej stronie tej gazety zauważył… no właśnie, skąd my to znamy. Zauważył lesbijkę przebraną za zakonnicę z rozpiętym prowokacyjnie dekoltem i nie namyślając się długo głośno wypalił.

– Miststück!
Co w tłumaczeniu na język polski oznaczałoby – osobę wredną, oszusta, taką co się nie liczy z ogólnie przyjętymi wartościami. Nie ważne mu było, że tym razem nie z jego religii się tu wyśmiewano. Rozsądnie uznał, że z żadnej się religii wyśmiewać nie wolno. Od słowa do słowa przeszliśmy na nie tak dawny jeszcze atak na siedzibę redakcji Charlie Hebdo. A on mi jak wytrawny znawca europejskiej politycznej elity słysząc, że jestem z Polski z żalem w głosie zauważył.
– Twoja (w jego rozumieniu – polska ) Premier również popierała tych, którzy obrażają religię biorąc wówczas udział w marszu milczenia.
Hmm…nie wiedziałem co powiedzieć …rzeczywiście pani Kopacz tam była. Wyjaśniłem więc jak umiałem, że w tym przypadku chodziło nie o obronę tych, którzy obrażają lecz o obronę wolności słowa. Wiedziałem jednak co napiszę.

Nie jestem Charlie Hebdo

Po zamachu w redakcji paryskiego tygodnika, wyszydzającego bez wyjątku wszystkie religie świata zadaję sobie pytanie, sobie, bo do nikogo z władz się przecież z nim nie przebiję – dlaczego Premier mojego kraju dała się wmanewrować w popieranie w imieniu wszystkich Polaków gazety-szmatławca, która w innych okolicznościach byłaby traktowana w świecie w najgorszym razie z politowaniem?

Gazety, która wcześniej mając niezbyt duże nakłady teraz w wyniku histerii poparcia przywódców państw europejskich pozwala sobie na druk w nakładzie milionowym?

Nie wiedziała pani Premier, że jej zdjęcie w Vivie przyczyni się do wzrostu nakładu tej gazety, zgoda, nie wiedziała, ale przecież w tym przypadku jest podobnie. Znów nie wiedziała? To kiedy będzie wiedzieć? Tłumaczenie, że szła ręka w rękę z innymi przywódcami Europy nie przekonuje. Bo znów swoją obecnością spowodowała wzrost nakładów gazety, która propagowana w żadnym wypadku być nie powinna. No i te słowa:

– wszyscy jesteśmy Charlie Hebdo!

Tłumacząc jaśniej słowa skierowane do fanatyków muzułmańskich – patrzcie, oto my w Polsce też tak jak owa gazeta wyszydzamy Proroka, też się z was wyśmiewamy. My też jesteśmy redaktorami obrażającymi waszą religię! Jesteśmy Charlie Hebdo. Co wobec tego powie terrorysta muzułmanom do jego radykalnych działań nieprzekonanych? A widzicie? Przecież wam mówimy, że cały Zachód jest przeciw Islamowi. Cały Zachód jest Charlie Hebdo! Zabić ich bo obrażają Proroka. Jeden może przekonać się nie da ale inni – kto wie?

Przesadzam?
Nie zgadzam się, że w imię wolności słowa można wyszydzać religie świata. Religia bowiem nie będzie się szyderczą krytyką przejmowała, ale ludzie tej religii jak najbardziej. I poczują się słusznie obrażeni.
Przypominam wszystkim tej tezy przeciwnikom, że ja nie chcę aby ta gazeta była zamknięta. Nie nawołuję też do jakichkolwiek na nią ataków. Więcej, sam będę z narażeniem życia jej przed wszelkimi zamachami bronił. Również poszedłbym w tłumie solidaryzującym się z zaatakowaną redakcją. Ale bez kartki – jestem Charlie. I ja nie jestem Premierem. Więc reprezentuję tylko siebie. Pani Kopacz zaś reprezentowała wszystkich Polaków.

Charlie Hebdo nie zasłużyło na pewno na żaden na nią zamach. Niechby dalej sprzedawała swe wypociny, niechby co niektórzy ludzie je kupowali ale niech to będzie w proporcji do zdrowego rozsądku. Jakaś niewierząca część społeczeństwa niech sobie kupuje tę gazetę. Ale ja nie będę utożsamiać się z gazetą, która mnie obraża. I nie będę nigdy Charlie Hebdo.

Przypominam, że w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Francji gazeta ta wyszydzała naszego Papieża tak, że Urbana „NIE“ mogłoby się od niej obrażania ludzi uczyć.

Muzułmanów i reprezentantów innych religii wyszydzanych przez ten tygodnik, a zniesmaczonych słowami naszej pani Premier bardzo przepraszam. I zapewniam, że zdecydowana część Polaków nie zgadza się z treścią publikowaną w gazetach.