Słucham płaczów KOD, rożnych środowisk LGBT, feministek,zdalnych miłośników tzw. uchodźców i ciągle słyszę „Tolerancja, tolerancja, tolerancja”. Dla mnie to relatywizm, relatywizm, relatywizm, powodujący od-wartościowanie wszystkiego i kryjący się w epitetach zamykających każdą dyskusję: „antysemita, rasista, homofob, ksenofob”. To słowa klucze dla tych środowisk, które mają uczynić je „europejskimi i światłymi”. Nieliczną grupkę „oświeconych” w polskim morzu obskurantyzmu. To zaklęcia Mordoru. Pieniądze też.

Wczoraj „pobawiłem się” trochę pojęciami „homofob i rasista”, twierdząc ironicznie, że jestem z tego dumny i natychmiast wywołałem śmieszną reakcje „tropicieli ruskiej agentury”. Jak dzieci! Tu chodzi jedynie o fałsz, obłudę i generalizację, zamykającą wszelkie dyskusje. Potem napisałem sobie, że „właściwie to czemu ten ONR nie dowalił rzeczywiście KOD, by nie mówił głupot?”, a dziś już jestem oskarżany: „Pułkownik Wroński wzywa do przemocy wobec Mateusza Kijowskiego”. Coś w tym stylu. Trudno. Przeżyję. Nie wzywam jednak do przemocy, nie wymieniłem nawet tego faceta, ktoś się pospieszył, lecz po prostu pokazuję do czego dąży KOD. Oni chcą być ofiara. Istnieje nawet jakiś „KOD International”, tylko nie wiem gdzie. Chyba w Korei Północnej. Chętnie bym usiadł i podyskutował z panem Kijowskim, ale pewnie każdy mój argument będzie kwitowany na wzór pana Sierakowskiego i pani Pitery: uśmiech pełen pogardy i słowa klucze. Przypuszczam, że oni dopiero wprowadziliby cenzurę, a za powiedzenie „Napadł mnie czarny homoseksualista i złodziej” wsadzaliby do więzienia. Są ludzie, z którymi dyskutować się nie ma. Szczególnie, gdy chodzi o pojęcia nie podlegające dyskusji, takie jak np. patriotyzm. Tu nie ma żadnego „ale”. Albo się jest patriotą, albo nie. Tak samo, nota bene, myślą Amerykanie. Nie muszę uznawać homoseksualizmu za rzecz normalną, nie muszę cenić kogoś tylko dlatego, że jest czarny lub jest Żydem. Oceniam człowieka, a u tych środowisk, muszę a priori założyć, że rasa, kolor i preferencje seksualne determinują wartość danej jednostki. Toż to rasizm, jak cholera. Słowa klucze uniemożliwiają dyskusję i prowadzą wprost na ring bokserski.

W ogromnym skrócie: Kant twierdził, że nie ma co dyskutować, czy Bóg istnieje, czy nie, ponieważ Bóg nie jest objęty kategoriami rozumowymi. To kwestia wiary. Są też pojęcia w środowisku człowieka, które również są zero-jedynkowe i tak należy je rozpatrywać. Relatywizm jest próbą likwidacji tych pojęć i nie ma nic wspólnego z tolerancją. Jedną z cech relatywizmu jest używanie tzw. kwantyfikatorów wielkich.

Dziś „lustrowałem” pewien lokal w Warszawie. Nie podobał mi się, ale nie mam nic do gadania. Coś nieokreślonego w atmosferze, którą określiłem: „rozmemłanie ostrożny hipsterowski Mordor”. Był tam dumny napis. Coś takiego: „Każda kultura jest legalna”, albo „Nie ma nielegalnej kultury”. Nie pamiętam, ale obie frazy mają to samo znaczenie. Uśmiałem się i postanowiłem przyjść tam w koszulce ze swastyką i wizerunkiem Adolfa Hitlera z przodu oraz z sierpem i młotem i Stalinem z tyłu. Nie ma przecież nielegalnej kultury, a oba te systemy wytworzyły własną. Nie będę tu tego udowadniał. Kto chce może o tym poczytać. Jestem ciekaw, co na to powiedzieliby autorzy tego głupiego hasła?

I to jest właśnie relatywizm.