Kronika Beskidzka z dnia 5 grudnia 2019 roku napisała artykuł o tym, że ponownie szykanowany jest Rajmund Pollak, bo postanowił się postawić nadzwyczajnej kaście. Przypomnijmy fakty. 1 grudnia 2019 roku przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej zebrała się ok. 150 osobowa grupa złożona z sędziów, notariuszy, komorników i ich wielbicieli. Jak informują dziennikarze Kroniki Beskidzkiej Rajmund Pollak przechodząc obok demonstrantów usłyszał okrzyki na temat rzekomych (…) „aktualnych represji i szykan wobec sędziów”, w związku z tym podszedł do mikrofonu i wyraził zdanie odrębne. I to wystarczyło, aby narazić się na szykany i ponowne represje jak w czasach PRL.

Ten dzielny bielski opozycjonista stwierdził, że cała ta demonstracja jest tematem zastępczym, bo w Bielsku-Białej są obecnie poważniejsze problemy i powinno się protestować przeciw 100% podwyżce cen za wywóz śmieci, przeciw drastycznej podwyżce podatku od nieruchomości, a zwłaszcza wobec umorzenia postępowań wobec dygnitarzy odpowiedzialnych za aferalną prywatyzację Fabryki Samochodów Małolitrażowych, w wyniku której Skarb Państwa utracił co najmniej 3 miliardy dolarów, a ponad 25.000 pracowników FSM okradziono z ich praw do bezpłatnej puli akcji prywatyzowanego przedsiębiorstwa.

W reakcji na te słowa zebrani sędziowie ostro zabuczeli i zawyli z dezaprobaty. Wówczas dawny działacz NSZZ „Solidarność” zadał zebranym sędziom następujące pytania: „Kiedy poniosą odpowiedzialność karną ci wszyscy spośród sędziów, którzy skazywali moich kolegów na więzienie w stanie wojennym za działalność w NSZZ „Solidarność”?” oraz „Kiedy wreszcie odbędzie się lustracja sędziów?„. Wtedy podszedł do niego młody jegomość z klipsami w uszach i próbował sprowokować go do bójki, chwytając za ramiona, ale doświadczony na różnych demonstracjach nasz kolega redakcyjny nie dał się sprowokować, lecz tylko wyswobodził się z uchwytu i robiąc unik wycofał się z tłumu.

Okazało się jednak, że to nie koniec problemów, bo podjechała cała grupa prewencyjna Policji z „armią” policjantów podległych Komendzie Wojewódzkiej w Katowicach i 8 funkcjonariuszy uprzejmie kazało mu wejść do mikrobusu, określanego w stanie wojennym po prostu jako (…) „suka dla aresztantów”. Został oficjalnie zatrzymany w celu…. wylegitymowania, gdyż któryś z sędziów powiadomił Policję, że dokonał…. „bulwersującego opinię publiczną czynu zakłócenia demonstracji sędziów”.

Policjanci poinformowali go, że głównym zarzutem sformułowanym wobec niego przez jednego z sędziów jest…… „niedopuszczalne dla zebranej palestry oświadczenie nie na temat, gdyż sędziowie przyszli protestować m.in. przeciwko ministrowi Zbigniewowi Ziobro, a Rajmund Pollak zamiast skrytykować Ministra Sprawiedliwości, skrytykował protestujących sędziów”! Zarzut ten wywołał rozbawienie nawet wśród przybyłych Policjantów, jednak oficjalnie, to tylko zapisali w notatkach, że organizatorzy zarzucili mu zakłócenie legalnej demonstracji i nawet wymienili mu paragraf Kodeksu Wykroczeń na który wskazał jeden z sędziów.

Przypomnijmy jednak, że gdy dygnitarze III RP narazili na wielomiliardowe straty Skarb Państwa podczas prywatyzacji FSM, to przez 27 lat nikt nie przesłuchał ani Janusza Lewandowskiego, ani Andrzeje Olechowskiego, który podpisał Umowę Definitywną z Fiatem, ale gdy mieszkaniec Bielska-Białej skrytykował postawę sędziów, to już po dwóch dniach – 4 grudnia 2019 roku został przesłuchany w charakterze…. podejrzanego o zakłócenie legalnej demonstracji sędziów.

W miarę docierania do następnych informacji w tym temacie Redakcja będzie informować Czytelników o dalszym przebiegu sprawy. Mamy jednak nadzieję, że były, wieloletni działacz NSZZ”Solidarność” nie spędzi Świąt Bożego Narodzenia w areszcie za wyrażone przez niego zdanie odrębne w trakcie demonstracji sędziów, notariuszy itd. Przecież żyjemy już od wielu lat w wolnej i demokratycznej Polsce?

fot. Maciej Kłek (gazetacodzienna.pl)