Historia, jakich wiele, która może skutkować zrujnowaniem życia w przeciągu kilku dni.

Brak wnikliwości przy podejmowaniu ważnych decyzji niesie ryzyko wpadnięcia w dół, z którego nie dasz rady się wydostać.

Mężczyzna, Ojciec dwójki dzieci pracował wiele lat w jednym z większych zakładów pracy. Pobory były zmienne, w zależności od ilości przepracowanych godzin. Zawsze wyrażał chęć do pracy w nadgodzinach kosztem życia rodzinnego.

Musiał utrzymać żonę, dwójkę dzieci. Syn jest dzieckiem niepełnosprawnym, żona pobiera świadczenie z tytułu sprawowania opieki nad chorym dzieckiem. Koszty leczenia są znaczne. Konto bankowe obciążone kredytami.

W 2015 r. zakład pracy, w którym był zatrudniony dawał możliwość pozyskania sporych kwot. Praca po 12, 16 godzin dziennie. Wiedział, że musi skorzystać z tej szansy, podreperować budżet rodzinny.

Oddalił znaczenie zmęczenia. Praca, sen, praca. Tak przez kilka miesięcy.

Hojność pracodawcy miała swoje drugie dno. Podpisane kontrakty zobowiązują. Przekroczenie terminu określonego w umowie, to milionowe kary. Wystarczyło zmobilizować pracowników, żeby plan wykonać.

Początek roku 2016, spotkanie z załogą i przekaz, który „powalił ich na kolana”.

Redukcja etatów do maksimum. Tym, którzy pozostaną oferowana kwota wynagrodzenia tożsama z najniższą krajową.

Trudna decyzja, szukanie zatrudnienia u innego pracodawcy. Przegląd wielu ofert, wybór podmiotu, który zaoferuje płacę pozwalającą na skromne przetrwanie.

Rozmowa kwalifikacyjna przebiegła pozytywnie. Dodatkowo podwyższenie kwalifikacji z własnych środków.

Zatrudnił się, jako kierowca międzynarodowy. Dwa tygodnie w trasie poza domem, tydzień z Rodziną. Będzie trudno, ale perspektywa poprawy jakości życia przechyliła szalę.

Rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron.

Podpisanie umowy o odbycie stażu przez okres 3 miesięcy, dalej miała być praca na czas nieokreślony.

Przydzielony do odbycia stażu kierowca był zatrudniony w firmie transportowej około 8 lat. Spory dochód.

W tym samym czasie w firmie zatrudniono jeszcze kilku nowych pracowników. Wszyscy dostali swoich opiekunów z kilkuletnim stażem pracy.

Po dwóch miesiącach „młodsi stażem” pozyskiwali informację, że cudem będzie, jeżeli którykolwiek z nich zostanie zatrudniony na czas nawet określony.

Byli stażyści „rozszyfrowali” strategię działania firmy transportowej.

Zatrudnienie kilku pracowników z zapisanym w CV okresem przepracowania kilku lat, spore wynagrodzenie miało służyć, jako otoczka rzetelności pracodawcy.

Wyjeżdżając w trasę wymagana jest obsada dwuosobowa.

„ Młody” jest w tym momencie zwyczajnym słupem, który za niewielkie wynagrodzenie pozyskiwane w okresie stażu spełnia wymogi pracy w duecie.

Dwa tygodnie przed zakończeniem stażu, podpisaniem umowy pracodawca stwierdził, że z uwagi na ograniczoną ilość zleceń umowa nie zostanie podpisana z nim, jak i pozostałymi stażystami.

W galopie zmiany pracy, z wiarą na pełną uczciwość nowego podmiotu zapomina się, nie wnika w dalsze konsekwencje decyzji.

Staż wynosił zaledwie 3 miesiące. Poprzedni stosunek o pracę został rozwiązany na mocy porozumienia stron.

W Urzędzie zgłosił się, jako bezrobotny wnosząc o zasiłek dla bezrobotnych do czasu, kiedy nie znajdzie pracy.

Nie, zasiłku nie dostanie. Świadczenie przysługuje wobec schematów opracowanych wobec tej grupy osób.

To On dobrowolnie zwolnił się z poprzedniego zakładu, staż w nowej firmie był dobrowolny.

Że chciał poprawić, jakość życia, zaufał przyszłemu pracodawcy? Ryzyko i tyle.

Na ewentualny zasiłek poczeka kilka miesięcy. Nosi się z zamiarem otworzenia swojej działalności.

Urząd Pracy zapewne pomoże. Musi zakupić jakiś sprzęt niezbędny do świadczenia usług. Dotację dostanie za dwa, trzy miesiące.

Z czego i jak przetrwać ten okres? – nie wiedzą.

Niniejszy tekst niech stanowi przestrogę dla wszystkich, którzy ufnie podchodzą do zmiany życia. Zanim podejmiesz decyzję – przeanalizuj wszystkie aspekty z koncentracją na „pułapkach”, w które wpadniesz nieoczekiwanie.

Wizja lepszych dni niech Ciebie dotknie z chwilą, kiedy zaczniesz stąpać po pewnym, twardym gruncie.

Zwyczajny dramat człowieka, na który wpłynęło wiele czynników.

Brak gwarancji stałych dochodów w określonych wysokościach, które nigdy nie powinny zostać obniżone, cwaniactwo wielu przedsiębiorców w zatrudnianiu taniej siły roboczej – stażystów na przykład, podchwytliwe wykorzystywanie kruczków prawnych niszczy jednostkę.

Wsparcie przez członków Rodziny nie wchodzi w grę. Jeden z nich przez 4 lata został „wykluczony” przez struktury państwa prawa. Ubiega się o rentę brnąc w gąszczu absurdów, opieszałości organów decyzyjnych. ZUS, Sąd- tak przemiennie. Jest człowiek, obywatel, ma PESEL, chyba żyje.

Jak, za co – nikt nie wnika. Pozostali z bagażem długów zaciągniętych na leczenie Syna mężczyzny, który stał się bezrobotnym bez swojej winy nie są w stanie pomóc.

Rozdroże, pustka bez drogowskazu, którędy pójść. Człowieczy los..życie, jakoś tak.

Rozpacz niczego nie zmieni. Tylko głęboka wiara pozostała, że jakoś przetrwają najtrudniejszy okres w życiu. Żeby dzieci chleb miały, nie czuły tej beznadziei, która wije się pod dachem. Żeby…

Jakaś tabletka na długi sen, przespać okrutnie trudne chwile, obudzić się w nowej rzeczywistości.