Pamiętam, gdy w marcu br., jeszcze przed rozpoczęciem eliinacji mistrzostw świata w piłce nożnej „KATAR22” na dobre, napisałem żeby uważać na Albanię, że to właśnie Albania będzie „czarnym koniem” naszej grupy, i że trzeba na nią uważać, bo może odebrać punkty najsilniejszym.

Każdy, kto śledzi moje konto FB powinien to pamiętać; bez problemu też może sobie moje wpisy sprawdzić.

Moje wnioski, przewidywania już się potwierdziły. Albania odebrała Węgrą komplet sześciu punktów, zaś z nami w Warszawie była bliska zwycięstwa. Uratował nas wówczas Szczęsny, który wybronił kluczową sytuację (mogło być 2-1 dla Albanii) oraz Adam Buksa, który zdobył kluczową, arcyważną bramkę na 2-1, no i oczyiwście Lewandowski, który po solowym rajdzie podwyższył na 3-1, odbierając w ten sposób Albańczykom ochotę do gry.
Lecz tak naprawdę, to Albańczycy byli wówczas lepsi. To oni grali w piłkę.

Abstrahując nawet od tego, zwyciężając dwa razy z Węgrami, już potwierdzili, że moje przewidywania, co do nich były słuszne, i że są prawdziwym „czarnym koniem” naszej grupy.

I oby skończyło się tylko na tym, że pomogą nam w awansie (tak jak 36 lat temu, w eliminacjach do meksykańskiego mundialu, kiedy zabrali punkty Belgom, pomagając nam w ten sposób w awansie; nam wówczas zabrali jeden punkt, po szczęśliwym dla nas remisie w Mielcu 2-2; z Belgią u siebie wtedy wygrali; my z Belgią przegraliśmy 0-2 i u siebie, w Chorzowie zremisowaliśmy).

Zazwyczaj, do tej pory, jak pokazuje historia, w Tiranie było nam łątwiej niż u siebie. Jednak absolutnie zespołu Albanii nie można lekcewżyć. Są świetnie zorganizowali, trener wpoił w nich włoski styl gry, a do tego jeszcze posiadają wysoki stopień przygotowania technicznego. Mówiąc kolokwialnie: klepią piłkę. Trudno im ją odebrać. Szczerze mówiąc, boję się tego spotkania.

My Polacy mamy problemy mentalne. Zazwyczaj nie potrafimy dobrze psychicznie rozegrać tzw. meczów o życie. A jeżeli już, to dużo lepiej wychodzi nam to z silnymi rywalami. (bo) Wtedy mamy gotowe alibi: przegrać z silnym mniejszy wstyd, jest więc gotowe usprawiedliwienie.

Podobnie jest, gdy gramy z silnymi południowymi zespołami, których ofensywny styl oraz parcie do przodu, nam po prostu „leży”.

Lecz, gdy „mecz o życie” gramy z drużynami wyrównanymi (będącymi mniej więcej na tym samym poziomie co my), albo teoretycznie słabszymi, zazwyczaj przegrywamy. Nie potrafimy udźwignać presji. Tu nie ma alibi.

Chociaż jestem zwolenikiem nowoczesnego ustawienia, które implementuje Paulo Sousa: 1-3-5-2, z wahadłowymi, to jednak jutro w Tiranie zagrałbym czwórką obronców. Styl 1-3-5-2, dobrze się sprawdził w pojedynkach z silnymi – Hiszpanią, Anglią – bo oni muszą więcej atakować (to wynika z ich aspiracji oraz pozycji w światowych rankingach, również z ich usposobienia), jednak w meczach ze słabszymi rywalami – Węgry, Słowacja, Szwecja – ten schemat się nie sprawdził. To my atakujemy i nie potrafiy później odbudować pozycji, reprodukować ustawienia, wahadłowi nie są dostatecznie przygotowani kondycyjnie i nie wracają w porę w strefę obrony.

Wtedy pozostają wolne place na boisku i dużo przestrzeni od środka, aż pod naszą bramkę.
Niestety, pierwszy mecz z Albanią w Warszawie, pokazał, że Albańczykom ten nasz styl gry – „leży”.

Boję się o ten jutrzejszy mecz. Teren jest bardzo gorący, a rywal nieprzyjemny. Mam jednak nadzieję, że jakimś sposobem – tak jak w Warszawie – zwyciężymy.

Trzeba jednak pamiętać o tym, o czym często mówi trener Andrzej Strejlau: „suma szczęścia w piłce – zero”; ona zawsze wychodzi na zero.
Oby tym razem było go znów więcej (tak jak we wrześniu w Warszawie) po naszej stronie.

Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).