Zaciskać pasa, zaciskać pasa, …
zostańcie w domu, to tylko dwa tygodnie, … to dla bezpieczeńswa, to dla babci, … pewnie będzie wokół mnóstwo szpiegów i sabotażystów i z tego powodu trzeba będzie wprowadzić jakieś specjalne zabezpieczenia bez których nie opuścisz kraju, … może jakiś paszport, już nie covidowy a putinowy?

O niczym innym Rosja nie myśli jak o tym, aby rzucić się na cały „Zachód”.

(NATO ma 32 państwa członkowskie z łączną populacją około 952,7 miliona). Rosja to 142 mln. ludzi.

Nie jestem miłośnikiem Putina i ruskich, ale myślę, sprawdzam dane, …włączam logiczne myślenie.

Rosja bez wsparcia Chin nic nie zrobi. Musieliby rzucić się na wszystkich mając Chińczyków ze sobą.

Pomimo okazywania sobie sympatii i wsparcia uważam, że Chiny są większym zagrożeniem dla Rosji niż tzw. Zachód.

Tylko ilość posiadanych głowic atomowych przez Rosjan sprawia, że nikt nie odważy się na poważnie ich zaatakować.

Oczywiście jest tak, że nikt chyba nie spodziewał się, że Chiny staną się tak szybko potęgą gospodarczą i za chwile być może i militarny. Jeżeli dogadają się z Indiami i Rosją, to tzw. „Zachód” starców, narkomanów, ludzi którzy stracili wiarę i rodziny będzie z każdą dekadą staczał się w kierunku „drugiego a później trzeciego świata”.

My, zwykli ludzie nie liczymy się w tym. Wielcy tego świata walczą o wpływy. Walczą o całe państwa i zasoby a tym samym przepływ towarów przez ich porty, do ich fabryk napędzanych przez energię wytwarzaną czy wydobywaną z ich kopalin (własność czy udziały).

To jest wbrew pozorom proste. Jeżeli nie dotrze w miejsce X odpowiednia ilość ropy w czasie Y, to całe Z i reszta liter alfabetu zatrzyma się.
Jak nie przyjmiesz na czas insuliny, której produkcja nie jest wcale taka prosta i nie ma wiele miejsce gdzie jest produkowana, to „game over”. To samo jest obecnie z gospodarką, która uzalezniona jest od nieprzerwanego przepływu towarów z państw „z drugiego końca świata”.

Jak już pisałem. Nie dotrze na czas insulina produkowana w 90% tylko w trzech państwach
(globalnie 150–200 milionów osób korzysta z terapii insulinowej). Nie tylko te 200 mln ludzi ma problem, ale i ich rodziny oraz osoby i firmy być może uzależnione od ich pracy. Śmierć czy zapaść na zdrowiu osoby utrzymującej rodziny czy prowadzącej dużą firmę ma wpływ na wiele osób.

I tak ze wszystkim.
Ludzie jak nie wypiją kawy rano, to nie mogą się „pozbierać”. Jak nagle mocno podrożeje paliwo lub go zabraknie to ogromna ilość osób nie dojedzie do pracy a firmy ograniczą transport towarów i ograniczą świadczenie usług, które mogą mieć wpływ na ważne sektory gospodarki.

Staram się to tłumaczyć cały czas swoim dzieciom.

Autor: Diario