Słowacki think tanku Globsec opublikował raport (vide link) dot. rosyjskiej propagandy / kampanii dezinformacji kierowanej do państw Grupy Wyszehradzkiej. Sam raport jest niekoniecznie w pełni obiektywny, ale faktu, iż w ocenie słowackich analityków jedynym (sic!) przejawem jakiejkolwiek aktywności prowadzonej w Polsce przeciw działaniom Moskwy jest strona na facebooku (Rosyjska V kolumna w Polsce) nie można pozostawić bez komentarza.

1. Fakt, iż strona na facebooku – prowadzona hobbistycznie, za darmo i bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony państwa czy też bogatych fundacji została uznana za jedyną zaporę przed rosyjskim atakiem informacyjnym oznacza, że – proszę wybaczyć sformułowanie – jesteśmy w czarnej d….

2. Nie do końca prawdą jest, że nikt poza autorem V kolumny (Marcin Ludwik Rey – brawo!) nie zwalcza rosyjskiego agitpropu (którego głównym celem jest wywołanie konfliktu Warszawy z Kijowem), ale faktem jest, że nikt nie robi tego tak zdecydowanie i konsekwentnie jak Marcin. Niestety wszyscy, którzy to poza nim robią, czynią to również „w czynie społecznym”. Sam Marcin Rey, gdy spotyka się z pozwami sądowymi ze strony skrajnych środowisk politycznych pozostawiony jest bez wsparcia ze strony państwa.

3. Wiele razy podnosiłem (zazwyczaj ku oburzeniu znacznej części tzw środowiska eksperckiego, tudzież osób aktywnych na kierunku polityki wschodniej), iż w naszym kraju realne działania zastąpione zostały „dialogizmem – konferencjonizmem”. Raport Globsec w mojej ocenie potwierdza taką, a nie inną diagnozę stanu spraw. „Dialogizm – konferencjonizm” dotyczy niestety nie tylko zwalczania rosyjskiej agresji informacyjnej, ale również dialogu z Ukrainą. Konia z rzędem temu, kto wymieni jakiekolwiek realne, prowadzone z rozmachem, dobrze finansowane i adekwatne do zagrożenia działania służące deradykalizacji środowisk, które Rosjanie usiłują z rosnącym powodzeniem w naszym kraju zradykalizować i wykorzystać do skonfliktowania Polski z Ukrainą. Analogiczny zarzut można oczywiście postawić i Kijowowi, który, nie licząc oczywiście gestów takich jak uklęknięcie prezydenta Poroszenki przed pomnikiem wołyńskim w Warszawie, nie tylko nie zmierza w kierunku jakiejkolwiek formy ekspiacji za Wołyń, ale niestety czasem zahacza wręcz o negacjonizm.

4. Kilka dni temu pewien dziennikarz GW zarzucił mi, gdy napisałem o „grantnozie” i „dialogizmie – konferencjonizmie”, że nie szanuję tych, którzy zainicjowali pojednanie Polski z Ukrainą. Pomijając już fakt, iż kto nie zauważa, iż owo pojednanie mocno buksuje ten chyba obserwuje inną niż ja rzeczywistość to śpieszę też wyjaśnić, iż każdy, kto powyższy wpis rozumie jako atak na np. L. Kaczyńskiego, A. Kwaśniewskiego, K. Skubiszewskiego, T. Mazowieckiego i wielu, wielu innych opacznie rozumie mój wpis. Jako, że idą święta i nie chce mi się tłumaczyć rzeczy oczywistych dla świętego spokoju powyższe wyraźnie zaznaczam. Szerzej o dialogu z Ukrainą pisałem skądinąd tutaj.

4. „Na szczęście” jest też dobra nowina. Zakładam otóż, że Rosjanie uznali, że na polskim kierunku nie warto już prowadzić nadmiernie ofensywnych działań, bo Polacy sami się przecież tak nienawidzą, że i bez rosyjskiej pomocy rzucają się sobie do gardeł, co może nie będzie aż tak „fajne” jak to, gdyby rzucili się sobie do gardeł z Ukraińcami, ale – kto wie – może to nawet lepiej, wszak nienawidząc się wzajemnie po prostu o całej tej Ukrainie zapomną.

5. W tym miejscu zaczynam odliczanie do pojawienia się pierwszego komentarza w ramach nawalanki PiS – anty-PiS.

A tak poza tym Wesołych Świąt. Z prazdnikom!

Autor: Witold Jurasz

Foto: pixabay.com/CC0 Public Domain