Poseł niezrzeszony z Nysy Janusz Sanocki opublikował na łamach swojego profilu na Facebooku i w „Myśli Polskiej” gruntowną krytykę lidera KPN-NIEZŁOMNI i posła Kukiz’15 dr hab. Józefa Brynkusa za ich domaganie się uporządkowania sprawy monumentów „wdzięczności” Armii Czerwonej. W jednym z komentarzy na FB poseł Sanocki uznał nawet, że Polska jest sobie sama winna, bo napadła rzekomo w sojuszu z Hitlerem na Czechosłowację w 1938 roku!

Jednocześnie nyski parlamentarzysta milczy o inicjatywie zastąpienia komunistycznego obelisku w warszawskim Parku Skaryszewskim pomnikiem gen. Stanisława Bułaka – Bałachowicza (ogłosił niepodległość Białorusi, zabity przez Niemców w 1940 roku niedaleko tego miejsca) i gen. Józefa Bułaka – Bałachowicza zamordowanego na naszym terytorium w 1923 roku przez agentów specjalnej sowieckiej grupy likwidacyjnej. Wspomniany wyżej poseł dr hab. Józef Brynkus złożył w tej sprawie interpelację.

Poseł Sanocki właściwie pisze to, co twierdzi od lat Władimir Putin i rosyjski ambasador w Warszawie. Faktem jest jednak to, że ZSRR została usunięta z Ligi Narodów (poprzedniczka ONZ) za napaść Armii Czerwonej na Finlandię w 1939 roku. Zatem nie wiem, co chciała wyzwalać w Finlandii… Jedynym krajem – poza Federacja Rosyjską – gdzie sytuacja upamiętnienia Armii Czerwonej może być dyskusyjna to Austria, która w efekcie działań Adolfa Hitlera utraciła niepodległość w 1938 roku. Tymczasem komentarz posła Janusza Sanockiego na temat jakiegoś rzekomego sojuszu II RP – III Rzesza celem terytorialnego ograbienia Czechosłowacji – to kpina.

Warto przypomnieć, że w 1919 roku to Czesi najechali na polskie terytorium dokonując na przykład mordu na oddziale kpt. Cezarego Hallera (brata gen. Józefa Hallera, w 1911 roku wybrano go, z ramienia konserwatystów, na posła do parlamentu austriackiego – zajmował się sprawami Śląska Cieszyńskiego i występował w obronie prześladowanych Polaków z Poznańskiego). Polski bohater Cezary Haller pochowany w Kończycach Małych żadnego pomnika nie ma. Podczas konfliktu wojsko czeskie dopuściło się szeregu zbrodni na polskich jeńcach wojennych oraz na ludności cywilnej. Wojsko czeskie zamordowało też wziętych do niewoli jeńców w Bystrzycy oraz cywilów w Karwinie. Bojówki uzbrojonych Czechów oraz czeskiej żandarmerii zamordowały również kilkudziesięciu polskich działaczy narodowych, a kilka tysięcy Polaków zostało zmuszonych do opuszczenia domów i ucieczki do Polski.  Latem 1920 roku podczas ofensywy Tuchaczewskiego na Warszawę, czechosłowacki minister spraw zagranicznych Edvard Beneš wykorzystał trudną sytuację Polski i przeforsował na konferencji w Spa podział Śląska Cieszyńskiego przez mocarstwa bez przeprowadzania plebiscytu, na co zgodził się premier Władysław Grabski, licząc na pomoc mocarstw w obliczu inwazji bolszewickiej na Polskę. W czasie ofensywy bolszewickiej w lipcu 1920 roku Czesi zaczęli organizować dywizje ukraińskie wrogo nastawione do Polski, w skład których weszli weterani wojny polsko-ukraińskiej 1918–1919, politycznie związane z obozem Jewhena Petruszewycza. Sztab pierwszej dywizji mieścił się w Koszycach, drugiej w Munkaczu. Po załamaniu się ofensywy bolszewickiej oddziały te pełniły służbę wartowniczą, otrzymując żołd żołnierzy czeskich.

Polska wykorzystała w 1938 roku okazję i w czasie nacisków na Czechosłowację (układ monachijski) przekazała Czechom ultimatum, w którym żądała oddania Zaolzia. Rząd czechosłowacki zgodził się spełnić polskie warunki i Czechosłowacja przekazała Polsce sporne tereny. Po uzgodnieniu spraw związanych ze zmianami granicznymi na teren Zaolzia wstąpiły, witane przez polską społeczność, 35-tysięczne oddziały Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Bortnowskiego. Podczas zajmowania Zaolzia doszło do konfliktów z Niemcami (Bogumin), którzy także chcieli uzyskać niektóre tereny na Zaolziu, lecz Polacy wyprzedzili żołnierzy niemieckich. Od początku wojny na terenie Zaolzia działały polskie organizacje podziemne Organizacja Orła Białego oraz Armia Krajowa.

Od opuszczenia terenów Zaolzia przez Niemców pod koniec kwietnia 1945 do 9 maja 1945 działała polska administracja państwowa. Po wojnie władze czechosłowackie stwierdziły jednostronnie, że zatwierdzona przez rząd czechosłowacki w 1938 zmiana graniczna, następnie utwierdzona nową polsko-czechosłowacką umową graniczną, jest nieważna.

Nawet ówczesne polskie władze komunistyczne zabiegały o znalezienie się Zaolzia w granicach PRL. 15 czerwca 1945 gen. LWP Michał Rola-Żymierski, zastępujący nieobecnego w kraju premiera, postawił stronie czechosłowackiej ultimatum. Po jego odrzuceniu oddziały polskie wkroczyły na Śląsk Cieszyński i zapowiedziano dalsze posuwanie się oddziałów za Olzę. Stalin „odradził” jednak delegacji „polskiej” przebywającej w Moskwie używania siły.

Podsumowując. Skąd nyski poseł wziął sojusz polsko-hitlerowski w 1938 roku … tego nie wiem. Chociaż – coś tam kojarzę … takie tożsame uwagi historyczne o Zaolziu ze strony prezydenta Rosji Władimira Putina. Widać natomiast, że nawet rodzimi komuniści znali ówcześnie historię terytorium, które jedynie odebraliśmy w 1938 roku. W 1945 roku Stalin osobiście zadecydował o losie Zaolzia.

Co z tą Białorusią?

Wracając do kwestii pomników. Poseł Sanocki ma dosyć dobre kontakty z Białorusią, co było kanwą dla wycofania mu poparcia przez PiS w 2011 roku. Skoro tak skrytykował lidera KPN-NIEZŁOMNI Adama Słomkę i posła Kukiz’15 dra hab. Józefa Brynkusa to może jasno oświadczy też, że w Warszawie, na miejscu obecnego obelisku Armii Czerwonej, nie ma miejsca na pomnik braci gen. Stanisława Bułaka – Bałachowicza i gen. Józefa Bułaka – Bałachowicza – wspólnych i realnych bohaterów dla Estończyków, Łotyszy, Polaków i Białorusinów?

„Głupota”?

Zapędził się nyski poseł Janusz Sanocki. Oj …zapędził! Nie wiem czego słucha „do poduszki”, ale jego atak przypomina do złudzenia tezy rzecznik MSZ Rosji z 4 maja 2017 roku. Prokremlowskie Radio Sputnik nadało, zatem „Za inicjatywą demontażu pomników żołnierzy radzieckich w Polsce może kryć się „chęć odwetu” w ramach tak zwanej walki z totalitaryzmem – oznajmiła rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa, komentując zatwierdzone przez polski Senat poprawki do ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego. Ten akt obejmuje także znajdujące się poza cmentarzami pomniki i inne symbole ku czci żołnierzy radzieckich. Jest w pełni oczywiste, że u podstaw tej inicjatywy leży ideologia, za której pomocą polskiemu społeczeństwu po prostu są narzucane jednostronne poglądy, które mają niewiele wspólnego z prawdą historyczną — podkreśliła”. Mija kilka dni, a tu poseł Sanocki rozgrzewa się do czerwoności …

Tymczasem lider Konfederatów Adam Słomka i poseł Kukiz’15 dr hab. Jóżef Brynkus chcą uporządkować polski Kodeks karny, tak aby za pomniki uznawać te obiekty, które promują fakty historyczne godne upamiętnienia i czci. Jedynie wówczas byłyby objęte ochroną art. 261 kk.

Poza parlamentem poseł Sanocki bronił Adama Słomkę w 2012 roku, a teraz oskarża go o „chuligaństwo” i „głupotę” – choć skwapliwie usiłuje przejąć lansowany od lat projekt „ław przysięgłych” „głupiego” Słomki. Zatem ostrożnie … z tym zarzucaniem „głupoty” …

Janusz Sanocki jest zwolennikiem instytucji referendum. Gdyby w Polsce istniał tzw. „mandat związany” to po takim ataku i poparciu stanowiska rosyjskiego oraz hipotetycznym zorganizowaniu referendum w sprawie odwołania posła Sanockiego … musiałby pan poseł zmierzyć się z tysiącami głosów drugiego i trzeciego pokolenia Polaków wywiezionych z terenów zagrabionych Polsce przez ZSRR – przesiedlonych na przykład w okolice Nysy. Widzę też „radosne wsparcie” dla posła Sanockiego od Sybiraków i rodzin katyńskich … Wynik takiego referendum byłby raczej oczywisty.

„459:1”?

Niedługo poseł niezależny Janusz Sanocki będzie głosował nad nowelizacją, o której mówiła Zacharowa. Niektórzy komentatorzy w sprawie wyboru Tuska uknuli wynik 27:1. W wypadku tej nowelizacji może być 459:1. To dopiero będzie reklama dla nyskiego parlamentarzysty! Może nawet poseł Sanocki wystąpi jako „pomnikowy” ekspert w  Rossija 24 albo nawet Rossija 1?

Wolę więc pomysły Słomki „na zaistnienie” – o czym pisze Janusz Sanocki w swoim komentarzu – niż pomysł na pozytywne zaistnienie w komentarzach putinowskich mediów. Ale każdemu wolno, w tym posłowi z Nysy. Ale czy wypada?

Autor: Paweł Czyż
Niezależna Gazeta Obywatelska w Bielsku – Białej