Rząd twierdzi, że spieszy na ratunek szpitalnym oddziałom ratunkowym. System TOPSOR uporządkuje sytuację na SOR-ach i sprawi, że – przynajmniej w założeniach – zmniejszą się na nich kolejki pacjentów, skróci czas oczekiwania na przyjęcie. Może by tak ktoś z Ministerstwa Zdrowia wytłumaczył w JAKI sposób planowane zmiany mają skrócić kolejki w SOR?

Tak może być?

Powiedzmy, że system już działa. Siedzimy sobie w domku i stwierdzamy,że z bólem lędźwi, który mamy od 4 lat, ale dramatycznie nasilonym od 2 tygodni, z którym nie byliśmy w POZ, bo po co? Chcemy wreszcie coś zrobić. Tym bardziej, że jest sobota godz. 22.00, w TV nic ciekawego nie ma, a pies już po spacerku. No to najlepiej iść na SOR, bo tam dadzą na wszystkie badania.

A więc do dzieła…

Patrzymy sobie w e-system i widzimy, że gdzieś tam czas oczekiwania jest najkrótszy, no to idziemy. Idziemy na dyżur ostry. Na dyżurze pracuje tyle samo lekarzy i pielęgniarek, co zawsze – bo jest ich tylko tyle, ile jest i nie ma możliwości zwiększenia tej liczby. Dostajemy kolor niebieski i numerek do łapki …. 360 minut? spoko, damy radę, ważniejsze na wszystkie badania i to za darmo.

No i co dalej?

Jak ten czas się wydłuży – a na pewno!! się wydłuży – to co? Robimy awanturę, bo Minister obiecał PONIŻEJ 360 minut? Co nam dadzą numerki, jeśli w tym czasie zwiększy się liczba pacjentów z kodem czerwonym? Będziemy się skarżyć, pisać pisma do dyrekcji, NFZ?

To nie tak powinno działać…

Po co Ministerstwu ten system, jeśli od lat wiadomo,że ponad 70% pacjentów z SOR nie powinno się tam znaleźć i ich miejsce jest w POZ, nocnej pomocy lub po prostu … w domu? Chyba, że trzeba wydać pieniądze na system, który w POLSKICH WARUNKACH nic nie wniesie, bo latami indolencji ministerialnej doprowadzono do sytuacji,że SOR jest kolejną, „darmową” nocną i świąteczną pomocą lekarską, z tą różnicą, że można na miejscu otrzymać szeroką diagnostykę niemożliwą do wykonania w nocnej pomocy.

Topimy kolejne miliony…

Wydamy milionowe kwoty na coś, co z założenia nie ma żadnego sensu, zamiast zrobić coś, co realnie przełoży się na odciążenie SOR i pracującego tam personelu. Edukacja pacjentów co do stanów zagrożenia życia, uświadomienie,że NIE MA niczego za darmo, bo porada osobie nie będącej chorą zabiera pieniądze na leczenie ciężko chorych, płatności za porady w kodzie niebieskim, które powinny być zaopatrzone w POZ uwzględniające dodatkowo wydane środki na niepotrzebną diagnostykę – jak zadziała, to można wprowadzać biletomaty z czasami oczekiwania. A nikt z Ministerstwa nawet się nie zająknie o tych niezbędnych zmianach i reformie sposobu myślenia wszystkich ubezpieczonych.

Nie ma nic darmo…

Darmowe rozdawnictwo dóbr na całym świecie najdroższych trwa, dodatkowo w sytuacji najmniejszej liczby lekarzy i coraz mniejszej liczby pracujących pielęgniarek. Za jakiś czas – obyśmy się mylili! – okaże się,że wydaliśmy miliony na zwykłe badania ….. statystyczne, które udowodnią to, co już wiemy i z czym dalej NIC nie zostanie zrobione.

Ale widocznie stać nas na to.

Czytaj więcej tutaj.

Fot. portal zzozwadowice.pl