Po exposé szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego w którym nakreślił cele i zadania polityki zagranicznej Polski w 2017 roku rozpoczęła się debata sejmowa. Od czasu, gdy lider PO, G. Schetyna ogłosił że w stosunku do rządów PiS są totalną opozycją nie spodziewałam się rzeczowej dyskusji. Moje przywidywania sprawdziły się w 100 %. Poza totalną krytyką niczego innego nie słyszałam.

Jednak wystąpienie lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru przyćmiło wszystkie wystąpienia posłów opozycji.

Zaczął stwierdzeniem, że jednym z pierwszych zadań przyszłego rządu będzie odbudowa pozycji Polski w Europie, „jako państwa, które jest poważne, przewidywalne, które UE traktuje, jako wspólny projekt i wspólną inwestycję, a nie, jako zagrożenia dla suwerenności narodowej”, (…) „Rząd PiS obecnie w UE nie jest pytany o zdanie Polski w najważniejszych sprawach”. To stwierdzenie wywołało uśmiech na mojej twarzy. Chciałabym żeby pan Petru podał, kiedy i które rządy były pytane o zdanie w najważniejszych sprawach.

Szkoda, że nie rozwinął pan, co rozumie pod słowami „państwo poważne i przewidywalne”. Czy wtedy byliśmy „poważni i przewidywalni”, gdy nie sprzeciwialiśmy się decydentom unijnym, podczas forsowania projektów sprzecznych z żywotnym interesem Polski:

nie walczyliśmy o nasze stocznie, które uległy likwidacji,
rząd D. Tuska mając olbrzymią dziurę budżetową wyasygnował 6, 27 mld euro na stabilizację euro, mimo, że nie jesteśmy w strefie euro, a Warszawa była wykluczona z procesów decyzyjnych paktu fiskalnego.
zgoda rządu D. Tuska na ograniczenie poziomu emisji gazów cieplarnianych bez myślenia o konsekwencjach dla polskiej gospodarki.
braku reakcji, gdy w Niemczech Jugendamty pod byle pretekstem odbierały dzieci Polakom, które są następnie przymusowo germanizowane,
nie dopominanie się uznawania przez Niemcy polskiej mniejszości,

Czy „pytano Polskę o zdanie”, gdy:

budowano gazociąg Nord Stream który zablokował nam możliwości rozwojowe Portu Szczecińskiego,
odbywały się dyskusje o przyszłości Ukrainy w gronie prezydentów: Rosji Władimira Putina, Francji Francoisa Hollande’a, Ukrainy Petro Poroszenki, kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Mimo, że jej przyszłość ma wpływ na nasze bezpieczeństwo, nawet nas nie zaproszono.

Czy tak według pana Petru ma wyglądać państwo poważne i przewidywalne?

Oskarżenie przez Petru rządu PiS o „słabe zaangażowanie w obronę naszych rodaków na wyspach” to dopiero przejaw zakłamania. Widzę, że panu Petru należy przypomnieć jak to rząd PO nieprawdopodobnie skutecznie bronił Polaków. Jakoś nie przypominam sobie by szef Niezależnej protestował, gdy dziennik „The Sunday Telegraph” ujawnił, iż premier rządu D. Tusk dla własnej kariery sprzedał interesy setki tysięcy polskich imigrantów w zamian za poparcie brytyjskiego rządu na stanowisko przewodniczącego Rady Unii Europejskiej. Zawarł układ z premierem Davidem Cameronem zgadzając się na wprowadzenie w Wielkiej Brytanii dalszych ogra­niczeń dostępu imigrantów z krajów UE, w tym Polaków, do po­wszechnych świadczeń socjalnych.

Obecnie premier B. Szydło i min. Waszczykowski prowadzą rozmowy z rządem WB na temat praw Polaków po Brexicie. Porównując, to co robi rząd PiS-u dla Polaków mieszkających na wyspach z tym, co zrobił dla nich rząd Tuska i E. Kopacz można powiedzieć jedno – dzieli je kosmos.

Według niego, „w 2016 r. polska polityka zagraniczna poniosła kompletne fiasko”.

To tylko życzeniowe zakłamywanie rzeczywistości. Należy panu Petru również przypomnieć, bo chyba nie pamięta, lub nie chce pamiętać jak D. Tusk i Radosław Sikorski realizowali polską politykę zagraniczną, polegającą na „płynięciu w głównym nurcie” tzn. bezkrytycznym popieraniu wszystkiego, czego zażyczą sobie Francja, Niemcy i WB. Skutkiem takiej postawy było to, że w Europie tak się z nami liczono, jak z chłopcem na posyłki. Dzięki takiej postawie odgrywaliśmy „nieprawdopodobnie ważną rolę w polityce unijnej”. Byliśmy przewidywalni i państwa te wiedziały, że klepniemy wszystko co oni postanowią. Byliśmy źródłem stabilności bowiem na wszystko zgadzaliśmy się bezkrytycznie, nie patrząc na skutki jakie ich decyzje będą miały dla Polaków i Polski. Gdy rząd PiS zaczął dbać o interesy obywateli i kraju stał się źródłem kłopotów.

Ja uważam wręcz odwrotnie. Rok 2016 w polskiej polityce zagranicznej to pasmo sukcesów. Szczyt NATO, który odbył się w Warszawie okazał się gigantycznym sukcesem rządu PiS, pana prezydenta A. Dudy oraz ministrów Antoniego Macierewicza i Waszczykowskiego. Wszyscy uczestnicy biorący w nim udział wysoko ocenili jego „wyśmienitą organizację”, o czym świadczy to, że sekretarz generalny NATO dziękował za nią osobiście prezydentowi A. Dudzie. Chciałabym przypomnieć panu Petru jak to Nowoczesna z PO przy współudziale popierających ich mediów robiły wszystko, by do niego nie dopuścić. Ponieważ nie udało się go storpedować nastąpił huraganowy atak na ministra Antoniego Macierewicza z nieudaną próbą jego odwołania na trzy dni przed spotkaniem. Polityka zagraniczna prowadzona przez PiS skutkowała tym, że dziś mamy realnie zwiększenie naszego bezpieczeństwa dzięki stacjonowaniu na terenie Polski jednostek natowskich. Ale według pana poniosła „kompletne fiasko”.

Światowe Dni Młodzieży również okazały się gigantycznym sukcesem organizacyjnym i komercyjnym.

Lider Nowoczesnej stwierdził, że „rząd PiS skłócił nas przez nieodpowiedzialne wypowiedzi z Niemcami”, popsuł także relację z Francją „zrywając w fatalnym stylu przetarg na śmigłowce bez podania przyczyny”.

To znaczy, że gdyby Petru stał na czele rządu to, by przypodobać się Niemcom i Unii zgodziłby się na kwotową relokację muzułmańskich muzułmanów, nie zaskarżyłby do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej decyzji Komisji Europejskiej w sprawie gazociągu Opal która narusza przepisy unijnej dyrektywy dotyczącej wspólnego rynku gazu. Jej realizacja jest zagrożeniem bezpieczeństwa dostaw gazu dla Polski poprzez uzależnienie się od jednego źródła dostaw z Rosji.

Wychodzi na to, że dla dobrych relacji z Francją możemy płacić za śmigłowce Caracal dwa razy więcej niż Turcja.

„Polski rząd nie popiera naszego rodaka na tak ważne stanowisko, jakim jest szefowanie Radzie Europejskiej. (…) Polska, jako jedyny kraj w UE jest przeciwko kandydaturze D. Tuska na to stanowisko. To jest małostkowość i zakompleksienie”.

Czy można popierać człowieka, który walczył z demokratycznie wybranym prezydentem, doprowadził do rozdzielenia wizyt w Katyniu, poparł propozycję Komisji Europejskiej, aby karać kraje, które odmówią przyjęcia uchodźców kwotą 250 tys. euro. Polska musiałaby płacić ponad 3 mld euro z tytułu nieprzyjęcia uchodźców.

Jakoś nie słyszałam słów o małostkowości i zakompleksieniu, gdy europosłanki Róża Thun i Julia Pitera z PO robiły wszystko, by kandydatura europosła PiS Janusza Wojciechowskiego do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego została utrącona. To między innymi dzięki ich staraniom jego kandydatura została negatywnie zaopiniowana przez komisję kontroli budżetowej PE. Oczywiście ich zachowanie panu Petru nie przeszkadzało, bo to był człowiek PiS.

„Słabością waszej polityki (PiS) jest dziecinna wiara w możliwość ułożenia sobie dwustronnych stosunków z administracją D. Trampa. Może dostaniemy jakąś marchewkę (…) ale przy pierwszej lepszej okazji zapłacimy za to cenę”.

Oczywiście nie była dziecinną wiarą PO w możliwość ułożenia sobie dwustronnych stosunków z Putinem. MSZ ujawniło siedmiostronicowy dokument „Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy” z 4 marca 2008 roku, z którego wynika porzucenie przez rząd Donalda Tuska polityki proukraińskiej na rzecz polityki prorosyjskiej. Nie tylko nie dostaliśmy za to marchewki, ale Rosja co chwilę wprowadzała kolejne embarga dla naszych płodów rolnych, mięsa i jego przetworów.

„Smutnym podsumowaniem 2016 roku jest to, że Polskę krytykowały wszystkie najważniejsze instytucje i organizacje międzynarodowe: KE, PE, Komisja Praw Człowieka, Komisja Wenecka, Rada Praw przy ONZ, nawet prezydent Stanów Zjednoczonych B. Obama podczas szczytu NATO. Nigdy jeszcze w wolnej Polsce taka sytuacja się nie zdarzyła”.

Panie Petru, a czy to czasami nie pokłosie pańskich, Schetyny oraz waszych akolitów skarg na rząd PiS-u? Jeździliście do Brukseli i nie ustawaliście w próbach „alarmowania” opinii publicznej na Zachodzie o zamachu na demokrację i dążeniach do dyktatury. Zamach na demokrację i dążenie do dyktatury ma miejsce wówczas, gdy to nie wy wygrywacie wybory. W swoim wystąpieniu wylewa pan „krokodyle łzy”, że Polskę krytykowały wszystkie najważniejsze instytucje i organizacje międzynarodowe. Zanim zaczął pan oskarżać PiS o krytykowanie przez europejskie instytucje i organizacje należało uderzyć się we własne piersi i przyznać, że w dużej mierze nastąpiła ona dzięki pana osobistym staraniom.

„WB wyprowadza się z Unii, ale rząd PiS wyprowadza Unię z Polski. Instytucje europejskie traktujecie, jako wroga”

Chciałabym, jako obywatelka RP by podał pan przykłady wyprowadzania przez rząd PiS Polski z Unii. Jak na razie to widzę, że jest on gorącym orędownikiem pozostania w Unii. W swoim wystąpieniu powiedział pan, że rząd PiS „instytucje europejskie traktujecie, jako wroga”. Dla pana domaganie się traktowania, jako równorzędnego partnera jest czymś niewyobrażalnym, jest herezją w czystej postaci. Jak można wstać z kolan i mieć własne zdanie? Jak nie zgadzać się na decyzje podejmowane za nas? Przecież przywódcy unijni wiedzą lepiej od nas, co jest dla nas najlepsze, oczywiście z ich punktu widzenia. A skoro oni coś postanowią, to my bez szemrania powinniśmy na wszystko się zgodzić i jeszcze być wdzięczni, że za nas podjęli decyzję. Tusk i Kopacz prowadzili właśnie taką politykę i instytucje unijne były ich przyjaciółmi, a że często unijne decyzje były sprzeczne z interesem Polaków i Polski, to nie miało dla nich najmniejszego znaczenia. Najważniejsze by ich chwalili i klepali po plecach.

Powiedział pan, że „PiS nie chce uczestniczyć w najważniejszych projektach europejskich. Mówi „elastyczna solidarność”. Nie rozumiecie słowa solidarność. Albo elastyczna albo solidarność. Taka koncepcja jest szkodliwa dla polskiej racji stanu. To uderzenie w spójność UE i uderzenie w całkowity proces integracji.”

Niby, dlaczego PiS ma uczestniczyć w projektach europejskich takich jak relokacja muzułmańskich imigrantów. Gdyby to pan był u władzy, to dziś mielibyśmy ich tysiące, a wraz z nimi problemy takie jak ma Zachód. Kradzieże na masową skalę, gwałty, zamachy terrorystyczne, strach wyjścia na ulicę. Mówił pan, że PiS nie rozumie słowa solidarność, bo albo elastyczna albo solidarność. To chyba pan nie rozumie tego słowa. Ideą koncepcji „elastycznej solidarności” jest „umożliwienie państwom członkowskim Unii samodzielnego decydowania o określonych formach swojego wkładu, uwzględniając ich doświadczenia i możliwości” – tak napisali w oświadczeniu we wrześniu 2016 r premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej.

Według tego, co pan napisał nie powinno istnieć słowo „wojna hybrydowa”, bo wojna powinna być: partyzancka, pozycyjna, totalna, obronna, napastnicza, zastępcza, hegemoniczna, globalna, lokalna, sukcesyjna, prewencyjna, uprzedzająca, religijna, rakietowa, radiowa, kolonialna, nuklearna, celna, psychologiczna, manewrowa, biologiczna, chemiczna, pozycyjna, błyskawiczna.

Całkowicie się z panem nie zgadzam by koncepcja „elastycznej solidarności” była szkodliwa dla polskiej racji stanu. Właśnie polską racją stanu jest wyciągnięcie wniosków z błędów popełnionych przez Zachód i ich nie powtarzania. To nie „elastyczna solidarność” uderza w spójność UE, lecz narzucanie na siłę kwot relokacji imigrantów i próby karania państw, które nie chcą ich przyjmować.

Odnośnie całkowitego procesu integracji, to premierzy Polski, Czech, Słowacji i Węgier ostrzegają przed pogłębieniem integracji europejskiej forsowanej przez niektóre państwa. „Takie działania mniejszych grup osłabiłyby Unię Europejską zarówno od wewnątrz jak i na płaszczyźnie międzynarodowej”.

Zastanawiam się, czemu miało służyć rzucone przez szefa Nowoczesnej wyzwanie rządu „do podjęcia rozmów z opozycją do przygotowania Polski do członkostwa w strefie euro”.

Panie Petru pan, jako „wybitny ekonomista” powinien doskonale wiedzieć, że aby myśleć o przyjęciu przez Polskę euro musimy zbliżyć się do poziomu gospodarczego pozostałych państw członkowskich Unii Europejskiej, a następnie spełnić kryteria konwergencji tj. mieć:  

1. Stabilne ceny (Stopa inflacji może najwyżej o 1,5 punktu procentowego przekraczać inflację 3 najstabilniejszych cenowo państw członkowskich),

2. Długotrwałą równowagę finansów publicznych (deficyt publiczny może wynosić najwyżej 3% PKB. Dług publiczny może wynosić najwyżej 60% PKB),

3. Stabilny kurs walutowy (zainteresowane państwo musi, od co najmniej 2 lat uczestniczyć w mechanizmie walutowym (ERM II). W tym czasie jego waluta nie może wykazywać silnych wahań względem centralnego parytetu ERM II, a sam parytet nie może być obniżany względem euro).

4. Stabilne długoterminowe stopy procentowe (długoterminowe stopy procentowe mogą najwyżej o 2 punkty procentowe przekraczać stopy 3 najstabilniejszych pod tym względem państw członkowskich),
5. Dopilnowanie, by jego bank centralny miał prawnie zapewnioną niezależność, a statut banku odpowiadał postanowieniom traktatów i był zgodny ze statutem Europejskiego Banku Centralnego i Europejskiego Systemu Banków Centralnych.

Zastanawiam się, po co Petru wyskoczył z tym przyjęciem euro skoro nie spełniamy tych kryteriów. Po raz kolejny potwierdził jakim jest „wybitnym ekonomistą”.

Powiedział pan w swoim wystąpieniu że „Jednym z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa Polski jest minister Obrony Narodowej. Boję się o stan polskiej armii po Macierewiczu. (…) Jest kapłanem sekty smoleńskiej”

Panie Petru, gdy minister Obrony Narodowej psychiatra Bogdan Klich, zlikwidował zasadniczą służbę wojskową doprowadzając do tego, że nie mamy wyszkolonych rezerwistów, a jednostki wojskowe ochraniają firmy ochroniarskie, a Tomasz Siemoniak chciał zwolnić tysiące żołnierzy kontraktowych mimo realnego zagrożenia zza wschodniej granicy, to oczywiście postępowanie tych panów ministrów nie było zagrożeniem bezpieczeństwa dla Polski, tylko jej wzmocnieniem.

Nie jest dla pana zagrożeniem to, że dyslokacja polskich wojsk skoncentrowana jest na granicy zachodniej, a garnizony wojskowe zostały wycofane ze wschodnich rubieży pozostawiając flankę wschodnią zupełnie bezbronną. Oczywiście nie przeszkadza panu wydzielenie do misji eskadry śmigłowców przeciwpancernych całkowicie pozbawionych pocisków przeciwpancernych i wydzielenie fregaty rakietowej o niesprawnej wyrzutni rakiet i systemie kierowania uzbrojeniem.

Gdy na czele resortu stanął Pan Macierewicz, człowiek, który robi wszystko byśmy mieli silną i sprawną armię, to pan twierdzi, że jest on największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski.

Ja również boję się tego, co będzie z polską armią, po Macierewiczu gdy przestanie nią dowodzić. Czy jego następcy będą pokroju Klicha i Siemoniaka i czy ponownie nie będzie ona rozmontowana pod pozorem podwyższenia jej sprawności?

Określił pan ministra A. Macierewicza „kapłanem sekty smoleńskiej”. Ile w tym określeniu jest nienawiści i zakłamania. W niejasnych okolicznościach zginął prezydent RP Lech Kaczyński. Ponieważ państwo polskie nie zdało egzaminu, dobrze, że znalazł się człowiek, który od lat stara się wyjaśnić wszelkie niejasności związane z tą tragedią. Nie ma znaczenia czy L. Kaczyńskiego lubiło się czy nie. Tragicznie zmarły prezydent reprezentował majestat RP i obowiązkiem Polaków jest dążenie do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości związanych z katastrofą samolotu Tu-154M. Szkoda, że pan tego nie rozumie.

Mówienie, że jest on „kapłanem sekty smoleńskiej” jest obrażaniem nie tylko jego, ale tych wszystkich, którzy chcą poznać prawdę.

W swym wystąpieniu powiedział pan: „O ministrze Waszczykowskim nie chcę dużo mówić. Jest najgorszym ministrem od 89 roku. (…) Jak się odezwie to kompromituje Polskę i siebie na arenie międzynarodowej. To człowiek w imię prywatnej zemsty potrafił upublicznić ważne dokumenty strategiczne swojego poprzednika”

Oczywiście znakomity ministrem Spraw Zagranicznych był R. Sikorski. Gdy w stosunku do pana Waszczykowskiego wyrywane są z kontekstu wypowiedzi zdania i robienie na siłę z nich afer, to w stosunku do R. Sikorskiego nie trzeba było robić. Co chwilę sam się podkładał. Tak było, gdy chciał „dorzynać pisowską watahę”, gdy twierdził że „zrobiliśmy laskę Amerykanom”, i ujawnił, że „Putin proponował Tuskowi podział Ukrainy”. Podczas dyplomatycznych spotkań opowiadał w kuluarach rasistowski dowcip o amerykańskim prezydencie. – Czy wiecie, że Obama ma związki z Polską? Jego dziadek zjadł polskiego misjonarza, jako Marszałek Sejmu pobrał blisko 80 tysięcy złotych za podróże swoim prywatnym autem.

Natomiast G. Schetyna, jako szef MSZ okazał się ministrem bezbarwnym i nijakim.
Ja nie uważam żeby min. Waszczykowski był znakomitym ministrem, ale na tle R. Sikorskiego i G. Schetyny jest znakomitym.

„Postulowany przez PiS częściowy zwrot kompetencji z Unii do państw członkowskich, to pomysł szkodliwy i skazujący nas na peryferie”. Panie Petru, zastanawiam się czy pan nie widzi, czy nie chce widzieć jak Unia Europejska powoli przekształca się w twór gorszy od RWPG. Jedynie zwrot kompetencji do państw członkowskich jest szansą na przetrwanie Unii. Szkoda, że pan tego nie ogarnia.

Podsumowując swoje wystąpienie stwierdził pan, że „PiS nie rozumie zupełnie wyzwań współczesnego świata. Wy żyjecie w koncepcji jakby to był XIX wiek, a może początek XX wieku. Polska za rządów PiS staje się coraz bardziej osamotniona i z każdym rokiem będzie gorzej. Tak naprawdę skazujecie nas na Polskę brak sojuszy. To najgorsza z możliwych wizji dla naszego kraju”.

Kompletnie się z panem nie zgadzam. Uważam, że ze swoimi poglądami odleciał pan w kosmos. PiS doskonale rozumie wyzwania współczesności. Nie żyje w matriksie, tak jak Pan. Doskonale zdaje sobie spraw, że prawdziwą demokrację mogą zapewnić tylko państwa narodowe, a Unia nie jest klubem altruistów, który został powołany w celu bezinteresownej pomocy państwom uboższym. W jej ramach toczy się bezwzględna, brutalna walka o przywództwo i sprawy gospodarcze.

Ja również podsumuję Pana wystąpienie. Było ono pełne hipokryzji, zakłamania i złej woli. Wnioski nasuwają się same:

1. szkoda czasu na słuchanie pana bredni,

2. oby pan nigdy nie był w rządzącej koalicji, nie mówiąc o samodzielnym sprawowaniu władzy,

3. udział pana w jakiejkolwiek formie rządzenia Polską będzie największą tragedią dla Polaków i Polski.