Jeszcze nie przebrzmiało echo ostatniej wypowiedzi  prezesa TK …*

 

z18384902Q,Xawery-Dunikowski-przy-modelu-pomnika-Stalina-majaWarszawa, Pałac Kultury i Nauki, d. imienia Józefa Stalina. W sobotę (3 września) odbył się tam Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich, przez bardziej złośliwych zwany po prostu sabatem.

Nie, nie zamierzam pisać o tym, że nominalnie polscy sędziowie na zakończenie zjazdu na stojąco odśpiewali „Odę do Radości”, uważając ten utwór…  za hymn Unii Europejskiej.

To akurat wydrwiono dostatecznie na innych portalach.

Ja tylko zwracam uwagę na słowa, które wyrzekł Andrzej Rzepliński, teoretycznie najważniejszy sędzia w RP.

Cytuję je za dwoma portalami – Onet i WP, więc mam nadzieję, że odpowiadają prawdzie.

220px-Removed_StalinRzepliński dodał, że na początku obecnej kadencji Sejmu „wielu czuło się zaskoczonych i bezbronnych wobec argumentu – my jesteśmy suwerenem”. – Suwerenem są również sędziowie, którzy wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej, w imieniu suwerena – zaznaczył. Sędziowie zgromadzeni na Kongresie powitali prezesa TK długimi oklaskami na stojąco.

(wp.pl, Onet.pl)

Tymczasem art. 4 Konstytucji nie pozostawia złudzeń:

  1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
  2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Jedynym suwerenem jest Naród, panie Rzepliński.

Nawet pana kolega, prof. Marek Safjan, w komentarzu do aktualnej Konstytucji mówi co innego:

Jedną z najważniejszych zasad ustrojowych Konstytucji RP jest zasada zwierzchnictwa Narodu. Statuujący ją art. 4 Konstytucji RP nawiązuje do tradycji konstytucjonalizmu francuskiego i wskazuje Naród jako dysponenta władzy zwierzchniej (suwerena). Naród władzę tę posiada w sposób niepodzielny i niezbywalny, zaś sprawuje ją bądź bezpośrednio, bądź przez swoich przedstawicieli. W tym ostatnim wypadku Naród przekazuje na rzecz swoich przedstawicieli jedynie atrybuty władzy zwierzchniej, nie zaś jej istotę, którą zachowuje przy sobie. Ową ciągłość posiadania władzy zwierzchniej art. 4 ust. 1 Konstytucji RP wyraża przez sformułowanie, iż władza ta „należy do Narodu”.

d2111452707

Tymczasem na oficjalnym zebraniu korporacji sędziowskiej Rzepliński pod pojęcie suwerena podciąga sędziów i zamiast buczenia otrzymuje oklaski!

Mamy więc zdaniem lemingowego autorytetu konstytucyjnego co najmniej dwóch suwerenów w kraju – Naród i korporację sędziowską.

Co więcej, zdaniem zebranych stan sędziowski powinien być maksymalnie uniezależniony nawet spod tego szczątkowego wpływu, jaki jeszcze na niego wywiera konstytucyjny suweren.

…sędziowie domagają się: przekazania nadzoru administracyjnego nad sądami powszechnymi i wojskowymi pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego, wyłączenia możliwości delegowania sędziów do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz powołania ogólnopolskiego organu samorządu sędziowskiego, które reprezentowałoby całe środowisko sędziowskie.

Sędziowie chcą też wprowadzenia zasady tworzenia i znoszenia sądów tylko w drodze ustawy, a także ograniczenie wpływu czynnika politycznego na wybór i powoływanie sędziów, w tym sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kongres-sedziow-polskich-przyjal-uchwaly/0fzcjr

Tak więc zdaniem sędziów najlepiej by było, gdyby o tym, kto zostaje sędzią decydowali tylko i wyłącznie inni sędziowie.

Tymczasem obowiązująca Konstytucja zakłada nieco inny tryb powoływania na ten urząd.

Oddajmy głos prof. Safjanowi:

W świetle art. 179 sędziowie są powoływani przez Prezydenta na wniosek KRS. Polski ustrojodawca przyjął zatem zasadę nominacji (system nominacji), a nie zasadę wybieralności sędziów [por. S. Gołąb, Organizacja sądów powszechnych, s. 24–26; J. Gudowski (red.), Prawo o ustroju sądów powszechnych, s. 184]. Niemniej nominacja na sędziego przez Prezydenta w każdym przypadku poprzedzona jest postępowaniem uregulowanym we właściwej ustawie dotyczącej danego rodzaju sądu oraz w KrRadSądU, w którym pojawiają się elementy systemu wyborczego, opartego ponadto na metodzie kooptacji. W postępowaniu tym wyselekcjonowani zostają kandydaci, w stosunku do których KRS występuje z wnioskiem do Prezydenta o ich powołanie na urząd sędziego. Podkreśla się przy tym, że system nominacyjny w świetle art. 179 nie jest systemem wolnym (systemem swobodnego uznania), lecz systemem ograniczonym, gdyż osoba spełniająca cenzus sędziowski może być powołana na urząd sędziego przez Prezydenta tylko na wniosek KRS. Ustrojodawca zakłada zatem współdziałanie dwóch konstytucyjnych organów – w ujęciu chronologicznym – KRS i Prezydenta. Kompetencja któregokolwiek z tym organów samoistnie nie jest wystarczająca do powołania sędziego, udział każdego z nich w nominacji jest bowiem bezwzględnie konieczny. Ich kompetencje wzajemnie się dopełniają, co nie oznacza, że rola obu organów w procesie nominacyjnym jest równorzędna (por. powołane wyżej post. TK z 3.6.2008 r., KPT 1/08, Legalis; wyr. TK: z 8.5.2012 r., K 7/10, Legalis; z 5.6.2012 r., K 18/09, Legalis).

Sędziowie w Warszawie w Pałacu noszącym ongiś imię demokraty Stalina doszli jednak do wniosku, że nawet te wątłe ramy są za ciasne.

O tym, kto będzie sędzią, mają decydować wyłącznie inni sędziowie.

Takie rozwiązanie oznacza republikę sędziów zamiast państwa prawnego.

Oto, co naprawdę zamyśla Rzepliński i ci, którzy wiedzą, o co naprawdę chodzi.

Na szczęście mówią o tym głośno, więc jest szansa, by temu zapobiec.

3.09 2016

 ________________________________

* http://pressmania.pl/?p=33247