Kiedyś dawno temu w Polsce … prowadziłem zajęcia z protokołu dyplomatycznego dla polityków najczęściej. Rzadko kiedy jednak były to zajęcia ściśle z protokołu, ponieważ bardzo szybko okazywało się, że trzeba się cofnąć do elementarnego poziomu savoir vivre’u.  Czułem pamiętam wtedy nieustające zażenowanie, że muszę tłumaczyć rzeczy absolutnie najprostsze i najbardziej elementarne. Teraz czuję się często bardzo podobnie gdy czytam różne komentarze rodaków czy słucham wywiadów w mediach.

Niektórzy z Was się zdziwią zapewne, jak to jest, że Tymochowicz który potrafi czasem niezwykle dosadnie odpowiedzieć czy wręcz po chamsku nazywać pewne rzeczy po imieniu – śmie uczyć innych savoir vivre’u, czy wręcz uprzejmości.

Chciałbym Wam w tym miejscu przypomnieć scenę z Lalki Bolesława Prusa – jak Wokulski przyłapany na spożywaniu ryby nożem i widelcem, rozsądnie odpowiedział, że owszem warto znać zasady ale nie warto być niewolnikiem etykiety. Ja bym dodał, że można nazywać pewne rzeczy po imieniu, można chamstwem odpowiadać na chamstwo, ponieważ czasem to jedyna metoda by być zrozumianym, na szczekanie psa, nie warto odpowiadać miałczeniem kocim – bo nic to nie da, ale pod jednym warunkiem – że niezależnie od tego jak i komu odpowiadamy, znamy też ogólne zasady współżycia.

Prawdziwym chamem, jest cham który tylko chamem być potrafi. I nikim więcej.

Podobnie można ekstrawagancko tworzyć „dzieło sztuki” rzucając farbą o impregnowane płótno, ale pod warunkiem, że oprócz tego potrafimy namalować obraz zgodnie z zasadami.

W Polsce dramat polega na tym, że szkoła niby tam czegoś uczy, czy udaje że uczy, ale z pewnością nie wychowuje. W USA funkcje wychowawcze są tak samo istotne jak funkcje poznawcze.

Pozwólcie zatem, że przejdę do rzeczy i sprowokowany pytaniem w jednym z komentarzy o to czy jestem wierzący czy Ateistą odpowiem. W moim świecie …. nie tylko w moim zresztą, ale podobnie w USA, czy w Azji czy nawet w Europie Zachodniej to pytanie równoważne jest pytaniu :

Czy kopulował Pan dziś ze swoją żoną? A może z kimś innym, to z kim?

Dlaczego nie warto takich pytań zadawać? Ano dlatego, że narażamy się wtedy na bardzo bezpośrednią i w sumie uprawnioną odpowiedź- ripostę:

It’s non of your fucking business, my friend
Po polsku :
A ch** to Pana powinno obchodzić, proszę Pana.

I właśnie z tego chociażby powodu nie należy nigdy o kwestie wiary czy nie wiary, o kopulacje czy inne intymne rzeczy nikogo pytać. Nie wspominając oczywiście o empatii i innych jeszcze względach.

Nie wiem czy Wam odpowiada tak bezpośredni styl pisania o savoir vivre, ale jeśli tak, to będę publikować wiele innych kolejnych jego części.

Pozdrawiam Was Kochani serdecznie!
Piotr