Małgorzata Gersdorf mówiąca o sędziach ważniejszych od Boga najwyraźniej ujawniła przekonania innych członków „najlepszej” kasty.

Przypomnijmy.

Jak mocno „trzecia władza” jest przekonana o własnej omnipotencji świadczy sobotnie wystąpienie I Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Gersdorf.

Ja myślę, że wyroków sądowych i boskich się nie komentuje, tylko się wykonuje.

Sądowych i boskich, dokładnie w tej kolejności.

Pani b. radca prawny (do stanu sędziowskiego trafiła dopiero w SN) Gersdorf tak właśnie postrzega porządek naturalny.

Przed Bogiem są… sędziowie.

 http://pressmania.pl/olimp-przy-placu-krasinskiego/

Tylko i wyłącznie prawomocny wyrok sądowy kreuje rzeczywistość. Zatem w zależności od składu asfalt może być biały, żółty a nawet tęczowy.

Wyrok stwarza świat realny. Bez wyroku sądowego nie jesteśmy w stanie ocenić rzeczywistości jako takiej. Dopiero nadzwyczajna kasta oceniając (nawet jednoosobowo) dane fakty określa ich znaczenie.

Dokładnie taki tok rozumowania przedstawia niejaka Hanna Kaflak-Januszko, sędzia Sądu Rejonowego delegowana do Sądu Okręgowego w Słupsku.

 

Najwyraźniej rozsierdzona tym, że zacytowałem listę sędziów rzekomo nie będących sędziami wg tzw. oPOzycji (za OKO.press, które to do tej pory listy nie zmieniło i pani Januszko nadal tam figuruje). Poniżej screen wykonany o godz. 22:59.

Mino cytowania jak najbardziej opozycyjnego źródła pani dwojga nazwisk Januszko zarzuca mi nierzetelność.

 

Nam.

 

Dokładnie antycypowała mondrość Małgorzaty Gersdorf z 11 stycznia. Pani sędzia ze Słupska stwierdziła bowiem:

Obecnie nie ma orzeczeń dot. negacji wyroków wydawanych przez sędziów na delegacji. Instytucja ta funkcjonuje od wielu lat w sądownictwie. S. Ciesielska-Bator, która zadała pytanie w tym przedmiocie sama ma na koncie takie delegacje, w tym w Sądzie Apelacyjnym (jak i inne osoby, które pewnie Państwo odnaleźliby na wiecach).

Zatem skoro nie ma orzeczeń kwestionujących sędziów delegowanych przez Ministra Sprawiedliwości to znaczy, że jestem nierzetelny. Się czepiam, gupek jeden.

 

Odpowiedziałem jej felietonem z 26 grudnia ub. r.

 

Sędzia Sądu Rejonowego w Słupsku, oddelegowana przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro do Sądu Okręgowego w Słupsku Hanna Kaflak-Januszko ma prawo do swojego zdania jako obywatelka RP. Natomiast moim zadaniem, jako dziennikarza czytanego (jak wynika z treści otrzymanej korespondencji również przez sędzię Januszko ;)) portalu jest pokazywanie sprzeczności obecnych w naszym życiu politycznym.

Oto bowiem sędziowie, powołani na stanowiska w sądach okręgowych, apelacyjnych czy nawet Sądzie Najwyższym są be, bowiem istnieją wątpliwości , co do apolityczności KRS. Jednocześnie cacy są sędziowie delegowani do tychże sądów przez jak najbardziej politycznego ministra sprawiedliwości! I którzy w każdej chwili mogą być przez ten organ polityczny odwołani na podstawie zwykłego widzimisię.

Zresztą, co daleko szukać. W cytowanym już wyroku SN z 5 grudnia 2019 r. znajdujemy doskonałe wręcz uzasadnienie zgłaszanych pod adresem sędziów delegowanych wątpliwości.

Zasada pewności prawa odnosi się nie tylko do stron, ale również do sądów krajowych. Warto też przypomnieć wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 30 listopada 2010 r. (Henryk i Ryszard Urban vs. Polska, skarga nr 23614/08). W tej sprawie skarżący zarzucili, że sąd rejonowy rozpatrujący ich sprawę nie był niezawisłym sądem, gdyż był złożony z asesora sądowego, którego mianował Minister Sprawiedliwości. Jak wiadomo, Trybunał orzekł, że asesor sądowy nie spełniał wymogu niezawisłości w stopniu wymaganym przez art. 6 ust. 1 Konwencji, a powodem tego była możliwość zwolnienia go w każdym momencie przez Ministra Sprawiedliwości oraz brak wystarczających gwarancji chroniących go przed arbitralnym wykonaniem tego prawa ze strony Ministra. Trybunał uwzględnił aspekt hipotetyczności, podkreślając, że już sama potencjalna możliwość – i nic więcej – arbitralnej ingerencji w niezawisłe decyzje sądu wystarczające są, by rzucić cień na niezawisłość danego sądu (zob. także wyroki: z dnia 3 marca 2005 r., Brudnicka vs. Polska, skarga nr 54723/00; z dnia 19 kwietnia 1994 r., Van der Hurk vs. Holandia, skarga nr 16034/90).

Proszę państwa, dokładnie tak samo jest z sędzią delegowanym – istnieje możliwość zwolnienia go w każdym momencie przez Ministra Sprawiedliwości oraz brak wystarczających gwarancji chroniących go przed arbitralnym wykonaniem tego prawa ze strony Ministra.

 

http://pressmania.pl/sedzia-januszko-zarzuca-nierzetelnosc/

 

 

Na zakończenie zaprosiłem m.in. panią Januszko do zabrania głosu. Społeczeństwo powinno mieć możliwość zapoznania się ze stanowiskiem drugiej strony.

 

Tymczasem kolejny mail pani sędzi delegowanej rozczarowuje. Pisze bowiem ze służbowego maila:

Szanowni Państwo,

ten tekst tylko pogłębia fakt nierzetelności.

http://pressmania.pl/sedzia-januszko-zarzuca-nierzetelnosc/

z poważaniem

Hanna Kaflak-Januszko

 

I tyle.

Tymczasem okazuje się, że nie tylko ja mam takie obiekcje pod adresem sędziów delegowanych.

Prof. Kamil Zaradkiewicz na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie dnia 29 listopada 2019 r. wniósł o wyłączenie od orzekania m.in. sędziów delegowanych (V ACa 437/19).

Postanowieniem z 17 grudnia 2019 r. Sąd Apelacyjny oddalił wniosek. W uzasadnieniu możemy przeczytać, że:

Powód oparł swój wniosek na wątpliwościach związanych z powołaniem sędziów wskazanych imiennie we wniosku. Należy zaakcentować, że podniesione przez powoda argumenty, świetle obowiązujących przepisów Kodeksu postępowania cywilnego, nie stanowią uzasadnionych podstaw do wyłączenia sędziego. Zgłoszony wniosek o wyłączenie opiera się na twierdzeniu, że nie są oni sędziami. Taki swoisty oksymoron prawniczy nie tylko, że nie jest znany ustawie procesowej, ale wymyka się też logicznemu rozumowaniu i z całą pewnością nie może stanowić podstawy do wyłączenia (…).

Pikanterii sprawie dodaje fakt uczestniczenia w składzie orzekającym pani Joanny Piwowarum- Kołakowskiej, sędzi delegowanej do SA z sądu okręgowego. 😉

Zatem wiemy już, że gadka-szmatka o rzekomym upolitycznieniu sędziów, którzy mają być wybierani do nominacji sędziowskiej przez innych sędziów, ale wybranych spośród innych sędziów przez wybieranych posłów to zwykła ściema.

Jeśli bowiem sędziowie delegowani przez polityka są w porządku to tym bardziej w porządku są inni sędziowie nawet wtedy, gdyby ich kandydatury były zgłaszane przez Parlament zamiast KRS-u.

Co to oznacza?

Nic poza głębokim przekonaniem kasty sędziowskiej, że musi być samowybieralną i samokontrolującą się superwładzą.

Bo naprzód są sędziowie, a dopiero potem Pan Bóg.

Pora zacząć upuszczać powietrze…

19.01 2020