Kiedyś, kiedy klimatyzację znaliśmy jedynie z filmów wyprodukowanych na zgniłym zachodzie, lato, towarzyszące jemu wakacje i okres urlopowy oznaczały w mediach tzw. sezon ogórkowy. No bo ani jakiegoś zjazdu partii (z wyjątkiem IX nadzwyczajnego), ani porządnego plenum. Tylko 22 lipca na chwilę wszyscy zachowywali ciut więcej powagi. Ale jakie tam święto bez akademii, co najwyżej wieczornice na harcerskich obozach.

Było, minęło.

Dzisiaj zamiast sezonu ogórkowego (Ogórkowego?) najwyraźniej za sprawą coraz powszechniejszej klimatyzacji oraz zbliżających się parlamentarnych wyborów mamy sezon Kopaczowy (częściowo Lisi). Pani premierzyca* Ewa Kopacz (z domu Lis) objeżdża kraj, wdając się w rozmowy z różnymi ludźmi. Niestety, cały wysiłek idzie na marne.

Również notowania „partii miłości” (do pieniędzy) są coraz niższe. Kilkukrotne straszenie Kaczyńskim w odczuciu dojrzałego już społeczeństwa nie robi na nikim wrażenia. Dlatego potrzebny jest przełom. Coś, co nie tylko zwróci uwagę na Ewę Kopacz i jej komandę, ale pozwoli ujrzeć ich w nowym świetle.

Jak to ongiś mówili, partia ta sama, ale nie taka sama!

Do tej pory niepowodzenia PO  to wina netu, którego użytkownicy kpią w żywe oczy (bajty?) z wysiłków premierzycy. Dlatego potrzebna jest nowa strategia. Internetowa.

Zamiast zgapiać od Beaty Szydło, Ewa Kopacz musi pójść inną drogą. Nowoczesną.

Po pierwsze, musi ustalić, co najbardziej grzeje internautów. PO-dpowiadam:

Więc zamiast „pendolino” lepsza byłaby Ewa Kopacz serfująca na beczkach, a zaraz po niej HGW… Albo premierzyca jako ludzka kula, a Misiek Kamiński, HGW, Stefan Niesiołowski, Bogdan Borusewicz, Jan Vincent Rostowski i jeszcze paru robić będą za kręgle? Ile radości i uśmiechu, tak potrzebnego na co dzień!

Można by też oznakowanie Miśka fajfusem. Bolesne, ale sporo frajdy byłoby przy urnach wyborczych!

W końcu czego nie robi się dla pozyskania jak największej ilości fanów?

Oczywiście Ewa Kopacz musi zaoferować coś dla wyborców starszych. Przenosząc brytyjskie pomysły na polski grunt mogłaby np. przeskoczyć Jezioro Śniardwy. Z zachodu na wschód. Albo, ujmując w ten sposób wyborców prawicowych, zjeść w całości Pałac Kultury.

Myślę, że sztabowcy PO powinni powyższy materiał potraktować z należytą uwagą. Bo choć od drugiej tury wyborów prezydenckich podążają w tym samym kierunku wyraźnie brakuje „stokrotki nad i”.

_____________________________________________

* premierowa to żona premiera, więc odpada