Należy się szacunek od instytucji państwa, bo to my jesteśmy mocodawcą, my wszyscy. Trzeba zawsze walczyć o to, by reformować instytucje i wykluczać błędy – mówi sierżant Kamil Całek w rozmowie „Bez Cenzury” na kanapie u Fiatowca.  – Nie byłem  w ZOMO, ORMO, MO, UB i PZPR. Na taką osobę trudno znaleźć coś naprawdę mocnego. Nie można  takiej osoby szantażować ujawnieniem akt współpracownika komunistycznego państwa – stwierdza policjant, który zaskoczył Polaków swoją niezłomną postawą. – System zaczyna się walić. Środowiska polityczne, które dziś rządzą Polska, tego nie dostrzegają, a to bardzo wielki błąd.  Już wkrótce obróci się to przeciwko nim. Dziś musimy rozładować napięcie pomiędzy społeczeństwem, a państwem – podkreśla w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl dzielny młody Policjant, który na znak protestu postanowił odejść ze służby, co ogłosił w Internecie.

Mariusz Ciużyński: Jest Pan jeszcze policjantem w czynnej służbie? Rzecznik Komendy Stołecznej Policji zapowiadał zwolnienie dyscyplinarne dla Pana. Co się zatem dzieje w Pana sprawie?

Sierżant Kamil Całek: Jestem policjantem w czynnej służbie. Procedura zwolnienia trwa do 3 miesięcy. W tym momencie Komenda Stołeczna Policji się przestraszyła i na siłę chce mnie zwolnić sama, dyscyplinarnie. Złożyłem raport o zwolnienie ze służby, więc w tej chwili będziemy się przepychać. Trudno na mnie znaleźć tzw. Haka, ponieważ nigdy wcześniej, z taką sytuacją, Policja nie miała do czynienia. Jestem  funkcjonariuszem nowej generacji, młodego pokolenia. Nie byłem  w ZOMO, ORMO, MO, UB i PZPR. Na taką osobę trudno znaleźć coś naprawdę mocnego. Nie można  takiej osoby szantażować ujawnieniem akt  współpracownika komunistycznego państwa. Oczywiście, zawsze można wymyślić coś innego, wykreować postępowanie sądowe i zrobić z człowieka recydywistę. Nie boję się tego. Każdy człowiek widzi, co się dzieje na ulicy i wie, że mam rację.

Pana oświadczenie o odejściu ze służby wywołało burzę w Internecie. Czy miał Pan z tego powodu jakieś nieprzyjemności? Ktoś Pana straszył lub uciszał?

Sireżant Kamil Całek w mundurze– Były przypadki sugestii, dość nieprzyjemnych sytuacji i rozmów. Nie wiedziałem, że to będzie miało tak ogromny wymiar. Po tygodniu, od umieszczenia filmów w sieci, miały one łącznie ponad dwa miliony sto tysięcy odsłon! To mnie zmotywowało. Dokładnie nie wiem, ilu tak naprawdę ludzi to obejrzało. Myślę, że na pewno kilka milionów. A to dowód na działanie potężnej siły w procesie uświadomienia społeczeństwa. Polacy muszą zrozumieć, że nadszedł czas walczyć o prawa i o kształt, jak to państwo będzie wyglądało w przyszłości.

Dziennikarze sugerują, że był Pan inspirowany do swoich działań przez Zbigniewa Stonogę.

– Połowa z tych ludzi, którzy tak mówią, to osoby dobrze mi znane. Nie są zainteresowane zmianami. Przyspawali się do ciepłych stołków za duże pieniądze. Próba zdyskredytowania mnie zakończyła się totalnym fiaskiem i obróciła przeciwko Policji i TVP. Ludzie się z nich śmieją. Nareszcie mają świadomość tego, co nas otacza. Tamci ludzie żyją daleko od zwykłego człowieka. Pan Zbigniew Stonoga to społecznik z zamiłowania. Ma warunki i środki, żeby prowadzić  szeroko pojętą działalność charytatywną i pomocową. Proszę sprawdzić, ile osób dzięki temu człowiekowi stanęło na nogi, ilu policjantów niesłusznie oskarżonych zostało uniewinnionych. Tak wiele rodzin ma dzięki jego pomocy dziś dach nad głową.

Dostał Pan kasę od Zbigniewa Stonogi?

– Do Pana Stonogi zgłosiłem się sam z prośbą o zabezpieczenie prawne. Nie stać mnie było na prawników czy adwokatów. Dziś jestem bezpieczny, dzięki tej pomocy, bo wiem, że nikt mnie nie oskarży bezpodstawnie. Bajki o bajońskich sumach, ustawionych spotkaniach, wzbudzają we mnie dobre samopoczucie. Chciałbym żeby tak było, ale nie jest. Nie otrzymałem od Pana Stonogi pieniędzy. Moje wystąpienie było aktem wymierzenia sprawiedliwości i działania w szeroko pojętym interesie społecznym. Jeśli kiedykolwiek zostałbym bez środków do życia, wierzę, że taki człowiek jak pan Stonoga wyciągnąłby do mnie pomocną dłoń. Na chwilę obecną świetnie sobie radzę i pomoc nie jest mi potrzebna. Warto doceniać takich ludzi i wspierać ich. Przypominam, dla dobra zwykłego człowieka, którego niszczy bezduszny system aparatu państwa.

Wypomina się Panu, jak napisała gazeta.pl, że nie był Pan tytanem pracy, przebywał długo na zwolnieniu lekarskim.

Wszystko wyjaśniłem w telewizji Polsat. Ta stacja dała mi możliwość odpowiedzi na zarzuty w przeciwieństwie do „Wiadomości” TVP. Te chciały mnie ośmieszyć i wykazać, że byłem oszołomem i leniem. Oczywiście to jawna manipulacja. Nikt, kto dzisiaj myśli, nie wierzy tym dziennikarzom, ani tym mediom. Prawda jest bowiem taka. W 2012 roku w trakcie pościgu samochodowego za niebezpiecznym przestępcą zostałem ranny w wypadku. Na zwolnieniu przebywałem jedynie kilka dni, po czym pracowałem dwa lata i leczyłem się w wolnym czasie poza służbą, ponieważ zobowiązałem się do tego i chciałem się jak najwięcej nauczyć.

Czyli poszedł Pan na zwolnienie lekarskie w zeszłym roku? Ile było tych dni L4?

Sierżant Kamil Całek przy radiowozie– W 2014 roku doznałem innego wypadku, w wyniku którego odnowiły mi się bardzo poważne urazy. Tego już nie mogłem zbagatelizować. Musiałem dokładnie się wyleczyć. Rzecznik Mrozek, dumnie się wypowiadał  przed kamerami TVP a tak naprawdę, po prostu się ośmieszył. Dobrze o tym wiedział, a mimo to postąpił niegodnie. Reasumując, przez  trzy i pół roku służby byłem około trzech i pół miesiąca na zwolnieniu. To prawda, ale kontekst jest zupełnie inny. To w czasie pracy miałem wypadki. Otrzymałem 5% stałego uszczerbku na zdrowiu od Wojewódzkiej Komisji Lekarskiej we Wrocławiu za wypadek w służbie. Policja nie może we mnie uderzyć tym, że gnębiłem ludzi, służyłem w Milicji i ZOMO albo że pacyfikowałem Kopalnię Wujek. Dlatego właśnie próbuje się mnie w ten sposób dyskredytować. Czuję oddech pogoni. Milicjanci i ich koledzy ze starej nomenklatury powoli pakują walizki, a ja w nich bezpośrednio uderzyłem. Spodziewałem się obrzucenia mnie błotem. Jestem na to przygotowany.

Czy drugi raz podjąłby Pan taką samą decyzję, by najpierw zostać Policjantem a potem zapowiedzieć swoje odejście w tak spektakularny sposób?

– Myślę, że tak. To wszystko nie może  w ten sposób funkcjonować. To prowadzenie polityki  antyludzkiej i niezgodnej z etyką zawodową, na którą zresztą powołuje się Komendant Stołeczny Policji, wszczynając przeciwko mnie postępowanie dyscyplinarne, którego celem jest wydalenie mnie ze służby, to niedorzeczne.

Jest jakieś drugie dno w tej całej sprawie? O co tak naprawdę chodzi?

– Zawsze jest drugie dno. Codziennie zwalniają się Policjanci tacy jak ja. Wszyscy normalni. Chcieliśmy coś zrobić dla tego kraju. Wielu z nich już służy w policji niemieckiej, czy brytyjskiej i są tam szanowani oraz lubiani. Wszystko idzie w tym kierunku, żeby pozostali sami bezbarwni ludzie o mentalności minionej epoki,  którym nie zależy, aby policja stała się nowoczesną formacją na wzór zachodni. Dziś mamy nie tylko drugie dno. Z całą powagą można powiedzieć, że jest jedno wielkie dno, w tej instytucji.

Czuje się Pan bohaterem? Jak traktują Pana przełożeni i koledzy Policjanci?

– Mówię zawsze, to co myślę i robię to, co mówię. Zawsze tak było. Nie spodziewałem się tak ogromnego wsparcia ludzi, Policjantów oraz koleżanek i kolegów z innych służb. Nie może być inaczej, skoro tak naprawdę ci zwykli funkcjonariusze też są ofiarami statystyk i totalnego oderwania od rzeczywistości ludzi zarządzających. To musi się zmienić, dla dobra obu stron.

Po co Panu to było? Jak rodzina zareagowała na taki ruch z Pan strony?

– Pytanie „po co panu to było” jest nieadekwatne do sytuacji. To nie mnie ma być, czy nie być. Nam wszystkim należy się szacunek od instytucji państwa, bo to my jesteśmy mocodawcą, my wszyscy. Mamy prawo oczekiwać wyników jako pracodawca. Oczekiwać określonych działań a tym bardziej zaniechania negatywnych działań niezgodnych z szeroko pojętym interesem społecznym. Walka toczy się dzisiaj o podstawowe prawo człowieka do wolności i likwidację statystyk. Ich sztuczne generowanie prowadzi w konsekwencji do wielu tragedii na terenie całego kraju np. poprzez kreowanie legitymowań i interwencji, które nie mają podstaw, a są odgórnie nakazane przez przełożonych.

Proszę mi powiedzieć coś o sobie: kim Pan jest z wykształcenia?

– Ukończyłem dwie Akademie, Szkołę Wyższą  i dwa Uniwersytety. W każdej możliwej konfiguracji: cywilnej i nie cywilnej, państwowo i prywatnie, dziennie i zaocznie oraz podyplomowy kurs specjalistyczny na jednym z zagranicznych znaczących Uniwersytetów. Chciałem dowiedzieć się jak najwięcej, żeby wykorzystać zdobytą wiedzę w celu wdrażania reform zachodnich w Polsce. Napotkałem ogromne problemy. Dzisiaj w akcie desperacji dokonuję ostentacyjnego zwolnienia z pracy w imię wprowadzenia tych reform. Myślę, że to się już udało. System zaczyna się walić.

O czym Pan marzy?

– Marzenia to jedno, a cele życiowe to coś innego. Nie siedzę i nie marzę o wielkich nierealnych rzeczach. Chcę załatwić sprawy przyziemne, które dotyczą nas wszystkich. Nareszcie ludzie w Polsce są świadomi wszystkiego, co ich otacza. Środowiska polityczne, które dziś rządzą Polska, tego nie dostrzegają, a to bardzo wielki błąd. Już wkrótce obróci się to przeciwko nim. Dziś musimy rozładować napięcie pomiędzy społeczeństwem, a państwem. Społeczeństwo jest na kierunku kolizyjnym z państwem. Nie możemy dopuścić do dalszej eskalacji napięcia. Policja może  spowodować iskrę, która zapali wiele miejsc. Po co to robić? Represyjność państwa wobec obywatela jest bezcelowa, kiedy nie ma uzasadnienia.

Czego Panu mogę życzyć?

– Proszę życzyć nie tylko mnie, ale nam wszystkim, spotkania na swojej drodze fajnych ludzi, którzy rozumieją, że świat się zmienia i my sami też musimy się stale rozwijać i dopasowywać do zmieniających się realiów. Wtedy będziemy mogli lepiej żyć i funkcjonować. Nigdy nie jest tak, że instytucja państwowa nie popełnia błędów, tego nie można do końca wykluczyć, ale trzeba zawsze walczyć o to, by reformować instytucje i wykluczać błędy. Nikt nie da nam tego za darmo.

Można Panu w tej samotnej walce jakoś pomóc?

– Proszę promować wszędzie przesłanie, które w imieniu nas wszystkich opublikowałem w postaci filmów, postów, wpisów. Najlepiej, aby publikacje lajkować, to ogromna Siła. Wysyłajmy znajomym z prośbą o dalszą promocję. O tej walce muszą dowiedzieć się następne dziesiątki, setki, a nawet kolejne tysiące osób.  Kropla drąży skałę i w końcu ją rozsadza. Wiem, że już ok 5 milionów osób w kraju się o tym wszystkim dowiedziało jedynie za pomocą Internetu i kilku programów w telewizji. To niesamowity wynik, o którym każdy znaczący człowiek w tym kraju może jedynie pomarzyć. Razem tworzymy ogromny potencjał. To ważne, bo sprawa dotyczy każdego z nas. Dziś cały sztab ludzi w Policji siedzi i myśli, co z tym wszystkim zrobić. Właśnie teraz jest szansa na stworzenie ludzkiej organizacji na model zachodni. Razem tworzymy ogromny potencjał. To ważne bo sprawa dotyczy każdego z nas.

Życzę Panu, aby nie brakło energii w tej walce oraz spotkania na swej drodze kolejnych zapaleńców, którzy będą chcieli tak jak Pan zmian systemowych w Policji i w Polsce. Dziękuję za rozmowę.