Kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami. W poprzedniej słoma pod stolikiem jednego z kandydatów wywołała falę spekulacji co ona znaczy. Jedni twierdzili, że jest to znak masoński, inni zaś, że to świadczy o niechlujstwie kandydata  i jego sztabu, którzy nie zadbali o porządek. W efekcie kandydat przepadł – co było tego przyczyną nie da się określić, ale wielu się upiera, że to słynne źdźbło słomy, które ktoś umiejętnie sfotografował, a nie belka w oku kontrkandydata walącego w niego pałą rzekomo wysokich zarobków.

Czy będzie tak samo z przemeldowanym do Wadowic kandydatem z Łączan – nie wiadomo. Faktem jest jednak, że na jednym ze spotkań, którymi tak chwali się w Internecie, zaprezentował dość swobodną kreację. Na spotkanie z mieszkańcami (???) Zawadki pojawił się w sandałach i skarpetkach. To moda zaiste dziwna. Czy uda się ją przeciwnikom kandydata z Łączan wykorzystać pokażą wyniki wyborów. Faktem jest jednak, że tym wystrojem dorównał bojówkom obecnego burmistrza, który dopiero na czas kampanii wyborczej zaczął się stroić, wcześniej lekceważąc rozmówców ubiorem chińskich przywódców.

Za to doktor nauk wszelakich (choć sam skromnie ??? przyznaje, że tylko prawnych) Klinowski obudził się i zalał gminę Wadowice ulotkami, z danymi z bajki dla dzieci pod swobodnym tytułem: z krainy mchu i paproci. Samochwała Mateuszek ogłasza na swoich ulotkach wyborczych, że „ma pomysł na Wadowice”. No moglibyśmy rzec, że nareszcie. Ale, ale, a dotąd to jaki miał pomysł i na co??? Jeżeli taki, jak dotychczasowe, to nie śpijcie spokojnie wyborcy. Mateuszek przecież przez mijające cztery lata mozolnie zbierał informacje o tym, co pod jego (!!!!!) władzą w Wadowicach niedomaga, szwankuje i  wymaga zmiany. Teraz ma pomysł, czy może wręcz pomysły. Zaiste zabójcze tempo pracy … godne wolnomyśliciela – bardzo wolnych myśli.

Mateuszek-samochwała cztery lata przespał wygodnie w burmistrzowskim fotelu – w otoczeniu sprowadzonych do Wadowic nimf. Teraz na wyborczych ulotkach zamieścił listę życzeń, które spokojnie mógłby realizować rząd, a nie Wadowice (trochę się temu trzeba dziwić, znacznie się ograniczył, przecież kiedyś życzył Wadowiczanom energii z kosmosu– czyżby jej jemu zabrakło i reprezentował (???) Polskę na międzynarodowych sympozjach). Mateuszek chce wyręczyć PKP i zrewitalizować linię kolejową 117. Rząd PiS-u powinien mu za to podziękować. Wadowiczanie też, ale odrzucając jego kandydaturę.

Mateuszek samochwała nadal nie widzi, że Wadowice to gmina miejska obejmująca szereg sołectw. O zdecydowanej większości z nich w tych jego ulotkach wyborczych ani widu, ani słychu. Ale też w mieście kiepsko. Inwestycje, które zaplanowała jeszcze poprzedniczka, albo zahamował (patrz tzw. południowa obwodnica Wadowic – o której pisze, że jest projektowana od 2017 roku, a przecież projekt był. Nawet, gdy się z nim nie zgadzał, to co robił przez wcześniejsze 3 lata kadencji. Patrzył w mapę jak sroka w gnat??), albo realizuje wg własnej chorej wyobraźni i drożej. Ewidentnym tego przykładem jest „rewitalizacja” a właściwie demolowanie Parku Miejskiego, ze słynną rozbudową widmowego i przemieszczającego się „obiektu na peckach”. Zostawmy jednak to, bo tym zajmie się prokuratura. Miejmy nadzieję, że nie wadowicka, podobnie jak aferą EKO, którą zajmuje się nadal inna prokuratura.

Klinowski zapisał w ulotce, że policjantom wybuduje nową komendę, to po co Policja ogłaszała kilka razy przetarg na jej realizację. Wystarczyło przyjść do burmistrza i poprosić ładnie o fundusze. Zresztą już nie trzeba – ulotka to kontrakt, więc państwo jest zwolnione z kolejnego obowiązku, bo zrobi to za nie burmistrz Klinowski. Trudno o lepszy przykład symbiozy ateisty z pisowskim klerykalizmem. To, że nierealny, nie ma specjalnego znaczenia. Mateuszek samochwała zagospodaruje stację – kolejne miliony w błoto, a gdzie miejskie parkingi?? Jego propozycje inwestycji drogowych dziwnym trafem najczęściej nie dotyczą dróg gminnych i wpisują się w plany innych zarządców dróg, jak rondo na ul. Wałowej, czy parkingi przy obwodnicy, która jest drogą krajową. Zamierza kontynuować obwodnicę miasta w kierunku Suchej Beskidzkiej jako drogę gminną pod płotami mieszkańców a centralną arterię miasta zamienić w spacerniak z przeszkodami z palet.

W sołectwach widzi jedynie potrzebę kanalizacji w Kleczy i Barwałdzie i jest to klasyczny przykład wpuszczania wyborców w kanał, bo doprowadzenia wodociągów i skanalizowania wymaga znacznie więcej obszarów wiejskich w Gminie Wadowice. Nie zauważa tego szalejący ekolog, tak, jak nie widzi, że ludzie nie mają wody w domach, za to dużo jest lania wody w jego wyborczych obietnicach. Za to na rowerach będzie można śmigać po całej gminie, gdy drogi już całkiem rozjeżdżą samochody.

Mateusz doktor chwali się pozyskaniem pieniędzy na ambitne projekty, których jakoś nie widać, oraz zerowym zadłużeniem Gminy, co jest dowodem na brak inwestycji i pomysłu na nie. Brak zadłużenia wynika jedynie z panaburmistrzowego nicnierobienia i aby to zrozumieć, nie potrzeba doktoratu. Zaś głoszony przez Mateuszka „ogromny awans Wadowic” w rankingach cudów wszelakich, jest prawdą jedynie na papierze, który jak wiadomo wszystko przyjmie i wszelkie rankingi opublikuje.

Gdzie owe słynne „pozyskane” 93 mln, czyżby na specjalnym koncie, dobrze by było, aby nie zainwestował je w fundusze typu Amber Gold. Ale nie martwcie się Drodzy Czytelnicy, że je Wadowice w ten sposób stracą. Tych pieniędzy tak rzeczywiście to nie ma. Są na plakacie wyborczym Dyzia (tfyu; przepraszam – Mateuszka) Woonerfa. Nie dajcie się na to nabrać, poproście o rzetelne wyliczenie i okaże się, że przy tej kwocie manipulował naprawdę dobry kreatywny księgowy.

CDN.