Klinowski skompromitował Wadowice. Biedroń grał „gwiazdora”, tylko gwiazdy mu w rękach zabrakło. Winę za nieudolną organizację imprezy zrzucono na posła Brynkusa. Przy okazji kolejny raz okazało się, że Papieskie Miasto może liczyć na wsparcie z „samej góry”. Policja interweniowała z powodu nie uzasadnionego wezwania Burmistrza? Padły oskarżenia pod adresem Rajmunda Pollaka, że jest pijany. Kabaret politycznego lewactwa wspierany przez opcję niemiecką w Polsce i przy udziale podatników z miasta nad Skawą. Budżet Wadowic jak podała „Gazet Krakowska” ma kosztować ten cyrk: 15 tys. zł. I niech mi teraz ktoś powie, że nic się nie stało…

Trzeba jednak zacząć opowieść o zapowiadanym spotkaniu progresywnych samorządowców w Wadowicach od tego, że była to największa jak do tej pory hucpa Burmistrza Klinowskiego. Ten jegomość, który do nie dawna gonił jeszcze po mieście z ulotkami, że „Wadowice padły łupem złodzieja”, sam – w czasie swoich rządów – za to samo hasło pozywa mieszkankę. Mało tego, pod byle pretekstem wzywa lub nasyła Policję na protestujących mieszkańców, jak chociażby w sprawie „pusto-busa”, czy spotkania w Bibliotece Miejskiej. Czyli wszystko wg normy, że złodziej zawsze najgłośniej krzyczy: „łapać złodzieja!”.

Reklamowane spotkanie, które współfinansowała niemiecka Fundacją im. Friedricha Eberta nie rozpoczęło się jednak, ale mimo to zostało zakończone przez Roberta Biedronia, prezydenta Słupska. Zastanawiam się zatem, kto organizował tą lewacką nasiadówkę w stylu z czasów słusznie minionych. Wszystko bowiem wskazuje na to, że nie lokalny burmistrz tylko gość z Polski, który zdeklarował w rozmowie z mieszkańcami przed Biblioteką Miejską, że jeszcze „dzisiaj się wezmę za Klinowskiego”. Nie mam zamiaru Panom przeszkadzać…

W międzyczasie wezwano Policję, a nie było ku temu uzasadnionego powodu, bo nikt, nikomu nie ubliżał, nie było bijatyki, a na sali Pan Rajmund Pollak tylko grzecznie pytał prezydenta Biedronia o RAŚ (i nie skorzystał z zaproszenia do wspólnego wyjścia, ja też bym się bał). Z tego, co mnie wiadomo, to organizator jest odpowiedzialny za ład i porządek oraz prowadzenie spotkania. Może progresywni mają inaczej? Nie wiem. Jednak w tej sytuacji należy rozważyć możliwość narażenia na użycie sił i środków Policji przez błędy organizacyjne Klinowskiego. To jednak generuje już koszty z budżetu państwa, bo interweniowało co najmniej 4 policjantów (nie wiem ilu stróżów prawa czekało w odwodzie,  w pełnej gotowości bojowej), w tym radiowóz. Czy Policja wystawi rachunek burmistrzowi Klinowskiemu? Sprawdzimy!

Nie mniej jednak na sali w czasie oczekiwania na przybycie spóźnionego z powodu korków, jak tłumaczył Biedroń (oj ta uszczypliwość Pollaka, który pytał: Pan zna różne korki?). Prezydent Słupska chciał o tym rozmawiać z mieszkańcami. Jak można dojść do wniosku nie było to na rękę Klinowskiemu, bo kolejny raz zostałoby obnażone jego dyletanctwo w związku z blokowaniem budowy Beskidzkiej Drogi Integracyjnej. Jeśli zatem możemy sobie popuścić wodze fantazji, to nawet na rękę burmistrzowi Wadowic było szybkie zakończenie spotkania. Podobno ciekawsze atrakcje go czekały jeszcze w tym dniu, o czym dowiedzieliśmy się o wiele później z jasnej deklaracji prezydenta Słupska. Przypomnieć tylko warto, że Biedroń w jednym z programów zdeklarował: „W moim przypadku boląca pupa to znaczy, że było dobrze”. Mam nadzieję, że swoją wizytę w Wadowicach będzie długo wspominał…

Z kronikarskiego obowiązku wspomnieć też muszę, że Pan Biedroń umiejętnie czarował swoich rozmówców z Wadowic. Pod jego silnym wrażeniem, czemu dał wpis na fejsbuku był Zbigniew Targosz, który od lat tak ochoczo komentuje poczynania lokalnych samorządowców. Tylko szkoda, bo bloger nie wyczuwa tego, że zakrawa to na śmieszność, gdy on „wytrawny” publicysta łapie się na lep socjotechnicznych zagrywek z zakresu marketingu politycznego, które ma do perfekcji opanowane prezydent Słupska. Pierwszy polityk, który publicznie zdeklarował, że jest homoseksualistą. Nie ma się zatem czemu dziwić, że musiał nauczyć się radzić ze stresem oraz niewygodnymi pytaniami. W dodatku nie przybył na spotkanie sam tylko z doradcami…

Można napisać też wiele o zachowaniu Pani Całus (ale po co?), która jako wiceburmistrz skutecznie sekundowała swojemu pryncypałowi. Jednak to Klinowski kolejny raz pokazał, że ma mieszkańców tam gdzie Biedronia boli „pupa to znaczy, że było dobrze” i wsiadł na rower, by uciec na „pedałach” z Biblioteki. Nie żegnał swoich gości: z kwiatami i szampanem, jak pewnie był zaplanowane tylko ostentacyjnie wręczono upominki (co nie jest niczym nowym w tradycji tego typu spotkań). Warto też podkreślić, że nie musiał, bo „nadworny naganiacz” Paweł Koper, skutecznie „zapędzała” progresywnych samorządowców do podstawionego busa. Nie wiem, czy ten – do niedawna – ultraprawicowy polityk powiatowy nagle zmienił opcję? Nie moja „brocha”, żony nie zamierzam pytać…

Analizując na spokojnie całe spotkanie jasno widać, że Klinowski już w trakcie „debaty”, której nie było, cała winę za swoją kompromitację i dyletanctwo starał się zwalić na posła Józefa Brynkusa. Parlamentarzysta Kukiz’15 był, co rusz „wywoływany do tablicy” pomimo, że sobie spokojnie siedział na końcu sali i obserwował sytuację. W związku z brakiem reakcji Profesora na słowne zaczepki, Burmistrz Wadowic postanowił przejść do czynów i agresywnie rzucił się z włączonym telefonem do nagrywania (jak kiedyś „Kocicho” w szale na wadowickim rynku) siedzącego posła Brynkusa po drodze tratując i popychając dziennikarza, który o mało nie upadł… Nie udała się jednak prowokacja, bo poseł był jak oaza spokoju, a wściekły Klinowski nie wiedział jak się zachować. Nerwowo biegał (jak pan Hilary, który zgubił okulary) i szukał wsparcia w swoich akolitach, których było tak nie wielu.

Warto jasno podkreślić, że na spotkaniu zachował się jak trzeba jedynie poseł Józef Brynkus, który trafnie podsumował całe zajście i spotkanie w Wadowicach komentarzem na FB. – Progresywni uciekli z Wadowic! Klinowski nie opanował sytuacji i kłamstwem próbował przykryć swoją nieudolność! Rajmund Pollak „załatwił” swoimi pytaniami o RAŚ progresywnych samorządowców, którzy zjechali do Wadowic. Lewactwo i V kolumna w Wadowicach jest niemile widziana – Biedroń popiera RAŚ, który szkaluje RP – napisał poseł Brynkus.

Pozostają jeszcze media, które zameldowały się w wszystkie. Jednak ich relacje musicie sami państwo ocenić. Swoje obserwacje opisałem i teraz przekazuje, bo dawno w tak beznadziejnie zorganizowanej „imprezce” Burmistrzów i Prezydentów nie brałem udziału. Może to wina tego, że progresywni samorządowcy to swoista grupa „specjalnej troski”, a to nie moje klimaty…