Gmina Błaszki już niedługo może stać się śmierdzącym zagłębiem kurzych ferm. Pierwsze kurniki mają powstać w Sarnach i Suliszewicach. Chociaż w Suliszewicach  inwestor planuje tylko budowę budynku inwentarskiego o obsadzie o 10 tys. sztuk kur, to już w Sarnach mają powstać dwa ogromne kurniki, w których docelowo może być hodowanych ponad 1,3 mln sztuk drobiu rocznie.

Do Urzędu Miejskiego w Błaszkach wpływają już protesty od zaniepokojonych mieszkańców, którzy obawiają się, że budowa kurników przyniesie niewyobrażalne negatywne skutki dla środowiska i ich życia codziennego. Mieszkańcy boją się wzmożonego ruchu samochodów ciężarowych z ferm i do ferm, wywozu śmierdzących odchodów, ale także codziennych uciążliwości związanych z eksploatacją kurników polegających na hałasie i nadmiernym stężeniu gazów i pyłów wyrzucanych przez urządzenia wentylacyjne.
Lęk mieszkańców budzi także nieunikniona emisja do otoczenia fetoru, który może w negatywny i znaczący sposób wpisać się w ich codzienne życie. Wśród osób, które nie zgadzają się na powstanie kurników w tych miejscowościach są między innymi rolnicy, którzy wiedzą, że wskutek uciążliwego sąsiedztwa ferm ich nieruchomości objęte negatywnym oddziaływaniem ferm narażone są na realny spadek wartości.

A co na to lokalne władze? Burmistrz Błaszek Piotr Świderski z jednej strony mówi, że stara się stać po stronie mieszkańców, a z drugiej strony  mówi, że musi kierować się przepisami prawa. Najbardziej jednak zaskoczył protestujących przeciwko budowie fermy drobiu w Sarnach, która ma powstać w pobliżu dużego zakładu opieki zdrowotnej, dwóch szkół i przedszkola. Na wniosek o udostępnienie informacji publicznej w jednym piśmie burmistrz poinformował, że do Urzędu Miejskiego w Błaszkach nie wpłynął wniosek dotyczący wskazanej inwestycji, a w kolejnym tłumacząc się przyznał, że sprawa jest prowadzona od 2016 roku, ale do Urzędu nie wpłynął jeszcze wniosek o pozwolenie na budowę i nie był przedmiotem rozpoznawania przez niego.
Odpowiedź burmistrza zdumiała wszystkich, bo przecież wiadomym jest zgodnie z prawem budowlanym pozwolenie na budowę jest decyzją administracyjną, zezwalającą na rozpoczęcie i prowadzenie budowy i wydaje ją starosta, a nie burmistrz. Mieszkańcy twierdzą, że ta swoista manipulacja miała na celu uśpić ich czujność.

Także zachowanie inwestora, który planuje budowę kurników w Sarnach wzbudza wśród mieszkańców spore kontrowersje. Jak czytamy w raporcie o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko inwestor fermy drobiu, która ma powstać Sarnach planuje budowę własnego ujęcia wód podziemnych na potrzeby fermy o wydajności ok. 50 m3/dobę. Na zebraniu sołeckim inwestor rzeczywiście potwierdził, że buduje studnię głębinową i ma wszystkie pozwolenia w tym od Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Niestety nie potwierdził już tego faktu ani Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Wód Polskich w Poznaniu, ani Dyrektor Zarządu Zlewni Wód Polskich w Kaliszu. O budowie studni głębinowej nie wie nic także burmistrz Błaszek, a zapytany starosta sieradzki Mariusz Bądzior „odkopał” tylko w archiwach decyzję z 2016 roku w sprawie zatwierdzenia projektu robót geologicznych na ujęcie wód podziemnych ale dla potrzeb nawadniania upraw rolnych, a nie fermy drobiu.
Ze względu na fakt, że inwestor nie ma możliwości podłączenia się do  wodociągu, gdyż stacja Uzgadniania Wody w Gruszczycach ma za niską wydajność, o sprawie został już poinformowany Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Łodzi, który ma wydać orzeczenie w przedmiocie uzgodnienia przedsięwzięcia polegającego na budowie fermy drobiu w Sarnach.

Jeśli chodzi o wspomnianą wcześniej inwestycję w Suliszewicach, to  w Urzędzie Miejskim w Błaszkach prowadzone jest już postępowanie administracyjne w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy, ale sprawa może być już przesądzona, bo  burmistrz także w tym przypadku zasłania się przepisami prawa.
Faktem jest, że burmistrz Błaszek jest organem właściwym do wydania decyzji w obydwu przypadkach. Nikt nie może jednak zmusić burmistrza do wydania takich decyzji w sytuacji, gdy występują przesłanki do odmowy ich wydania.
Nie jest też do końca prawdą, że burmistrz ma związane ręce przez przepisy prawa, bo Rada Miejska w Błaszkach na jego wniosek może uchwalić miejscowy plan zagospodarowania dla Sarn i Suliszewic i w ten sposób zablokować możliwość budowy kurników, które budzą niepokój mieszkańców. Najbliższe miesiące pokażą czy dla burmistrza Błaszek interes jednej osoby, która będzie czerpać korzyści z budowy kurników, przesłoni interes publiczny i będzie z tego powodu cierpiała cała miejscowa społeczność Sarn i Suliszewic.
Może jednak zdarzyć się tak, że burmistrz Błaszek przypomni sobie, że został wybrany do reprezentowania  wszystkich mieszkańców, a nie tylko jednostek i weźmie przykład z  Krzysztofa Derezińskiego-burmistrza Trzemeszna, który zablokował z radnymi budowę siedmiu olbrzymich kurników we wsi Miaty.

Mieszkańcy Sarn nie składają broni i nie czekając na decyzję burmistrza prowadzą zakrojone działania protestacyjne na fanpage’u NIE dla kurników w Sarnach, na którym informują na bieżąco o swojej walce przeciwko budowie ferm drobiu w ich miejscowości.