Wczoraj na Krakowskim Przedmieściu miała miejsce dziewięćdziesiąta miesięcznica smoleńska co jest totalną paranoją biorąc pod uwagę, że samolot prezydencki rozbił się ponad siedem lat temu. Po tak długim czasie sprawa powinna już dawno zostać zamknięta, lecz niestety politycy rządzący naszym krajem w 2010 roku nie zachowali się profesjonalnie oraz zgodnie z ich obowiązkami. Zrobili oni z tej tragedii narodowej narzędzie do budowania podziałów politycznych co jest haniebne.

Największą odpowiedzialność za kryzys smoleński – który trwa do dziś – jest obecny Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Był on w tym okresie Prezesem Rady Ministrów, czyli Premierem. Skoro Holendrzy sprowadzili do Holandii wrak samolotu malezyjskich linii lotniczych zestrzelonego na terenie nieuznawanej na forum międzynarodowym Donieckiej Republiki Ludowej, ówczesny Premier Polski również mógł sprowadzić resztki samolotu prezydenckiego do Polski. Oddanie śledztwa Rosjanom świadczy o trzech możliwościach:

– o braku kompetencji oraz o amatorskim zachowaniu ówczesnego rządu
– o możliwości zamachu dokonanego przez Władimira Putina w ramach zemsty za 2008 rok
– o możliwości przygotowania zamachu na terenie Polski przez ówczesne władze, aby pozbyć się niewygodnego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz innych członków opozycji – w tym i lewicowych

Pierwsza hipoteza wydaje mi się być najbardziej prawdopodobna, bo druga i trzecia są raczej szyte grubymi nićmi. Nie widzę sensu organizowania zamachu na Prezydenta, który i tak lada chwilę straciłby władzę. W tamtym okresie opinia publiczna była bardzo przychylna Platformie Obywatelskiej. Ówczesne władze miały więc możliwość pozbycia się Lecha Kaczyńskiego w sposób demokratyczny. Co do zamachu zorganizowanego przez Rosjan, wiem, że rosyjskie władze nie miałyby żadnych wyrzutów sumienia w tym temacie, ale wątpię, aby były one na tyle szalone, aby zamordować Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który jak już wspominałem lada chwilę i tak zostałby bardzo prawdopodobnie zastąpiony przez kandydata Platformy Obywatelskiej.

Czemu najbardziej winny jest Donald Tusk, jeżeli chodzi o konflikt, który trwa już ósmy rok?

Jak już wspominałem, ówczesny Prezes Rady Ministrów oddał śledztwo Rosjanom co było ogromnym błędem. Ta decyzja stanowi do dziś kaloryczne paliwo zwolennikom hipotezy zamachu. Skoro Holandii udało się sprowadzić wrak zestrzelonego samolotu z Donieckiej Republiki Ludowej do Holandii to i Donald Tusk mógł sprowadzić resztki Tupolewa do Polski. Być może sam nie miał na tyle wpływów, aby to zrobić, ale wystarczyło poprosić o wsparcie polityczne Angelę Merkel lub Baracka Obamę. W tamtych czasach Donald Tusk cieszył się taką popularnością na Zachodzie, że został nawet Przewodniczącym Rady Europejskiej. Przedłużono mu do tego niedawno kadencję. Cieszy się on do dziś takim zaufaniem, że wygrał 27-1. Jedyny kraj, który się sprzeciwił jego reelekcji była Polska – słusznie zresztą, bo w czasie okresu urzędowania w Polsce zaniedbał on swoje obowiązki. Inną błędną decyzją było usunięcie drewnianego krzyża postawionego pod Pałacem Prezydenckim przez grupę harcerzy. Jestem agnostykiem a nie katolikiem, ale krzyże mi nie przeszkadzają. Nie widzę więc słusznego powodu, dla którego ówczesne władze postanowiły siłą przenieść krzyż w inne miejsce oraz rozgonić manifestantów. Nasłanie policji na między innymi starsze osoby były zachowaniem skandalicznym oraz kolejnym elementem, które podzieliło nasze społeczeństwo.

Za niedopełnienie swoich obowiązków w sposób należyty, Donald Tusk powinien więc stanąć przed Trybunałem Stanu, tym bardziej, że jednym z wyników jego błędnych decyzji jest trwająca do dziś polaryzacja naszego narodu, która tak prędko się nie zakończy. Nie leży w interesie naszego kraju, aby społeczeństwo było skłócone i podzielone. Tam, gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci i czwarty na tym korzystają. Może o to chodziło Donaldowi Tuskowi? Widząc, jak się zachowuje jako Przewodniczący Rady Europejskiej, odnoszę wrażenie, że pieniądze i kariera są dla tego człowieka znacznie większym priorytetem niż dobro naszej Ojczyzny.

W przypadku ewentualnego zamachu jest już za późno, aby przeprowadzić badania nad wrakiem Tupolewa. Rosjanie zostawili go pod gołym niebem. Wszystkie ewentualne ślady substancji wybuchowych zostały już więc wymyte przez deszcz. Podejrzany jest sposób w jaki rosyjskie władze potraktowały ciała ofiar tej katastrofy. W niektórych trumnach odnaleziono trzy lub cztery ręce a jest to tylko jeden z wielu przykładów. Rosjanie pozwolili sobie na profanację ciał zmarłych. Jest to obrzydliwe i niegodziwe zachowanie ze strony kraju, który wydaje się być cywilizowanym. Rosjanie okazali brak szacunku jeszcze w inny sposób: czytając korespondencję na telefonach komórkowych ofiar oraz korzystając z ich kart kredytowych. Możliwe jest więc, że rzeczywiście mieli oni coś na sumieniu? A może chcieli podzielić polski naród tym zachowaniem?

Tak czy tak, sytuacja jest do dziś niewyjaśniona. Aktualnym władzom tak naprawdę nie byłoby na rękę poznać prawdę. Możliwe byłoby przeprowadzenie testu kupując starego Tupolewa, przesadzając jakąś brzozę wzdłuż torów kolejowych i rozpędzić samolot przypięty do wagonów pociągu, aby zobaczyć co się stanie ze skrzydłem. W interesie Antoniego Macierewicza jest jednak dalsze karmienie społeczeństwa hipotezą zamachu niż zakończenie tego cyrku, który trwa już ósmy rok. Antoni Macierewicz jest jeden z jedynych polityków PiS-u, który miałby szansę odebrać sporo głosów swojej partii, gdyby założył swoją własną. Jednak w przypadku udowodnienia, że to był zamach, i tak Minister Obrony Narodowej nie mógłby nic z tym zrobić. Polska jest obecnie zbyt słaba militarnie, aby pozwolić sobie na konflikt zbrojny z mocarstwem atomowym. Jeżeli by się z kolei okazało, że był to wypadek, Antoni Macierewicz wyszedłby na tym bardzo źle. Jego wiarygodność zostałaby podważona przez jego własnych zwolenników. Mogłoby się to dla niego zakończyć przymusowym odejściem na emeryturę.

Osobiście wierzę w teorię wypadku, który został wykorzystany politycznie, aby skłócić polskie społeczeństwo, lecz mimo wszystko zadaję sobie pytania. Przy propagandzie trwającej już ósmy rok, nie ufam prawie nikomu w tym temacie. Według mnie tubą propagandową jest nie tylko Gazeta Wyborcza, lecz także Gazeta Polska. Jedyny plus tego drugiego dziennika jest, że dzięki niemu część polskiego społeczeństwa głosuje na prawicę i jest patriotycznie nastawiona zamiast dać sobie sprać mózgu przez media w niemieckich rękach – na przykład przez Newsweeka – lub przez gazetę Adama Michnika, brata słynnego zbrodniarza komunistycznego, Stefana Michnika. Najlepszym podejściem jest jednak budowanie swoich własnych opinii a nie łykanie w ciemno to co nam media serwują.

Minęło już ponad siedem lat od tragedii smoleńskiej. Prezydent Lech Kaczyński nie był bohaterem Polski, lecz Gruzji. Za to go ogromnie szanuję. W 2008 roku miał odwagę polecieć do Gruzji wraz z przywódcami Ukrainy i krajów bałtyckich ryzykując własne życie. To między innymi dzięki niemu Rosjanie nie zbombardowali Tbilisi. Gruzini do dziś pamiętają naszego byłego Prezydenta. Jak im się wspomni w czasie pobytu w ich kraju skąd pochodzimy, często pojawia się uśmiech na ich twarzach oraz słowa „Lech Kaczyński”. Szacunek! I to ogromny! Za to Lechowi Kaczyńskiemu autentycznie należy się pomnik i w Polsce, mimo że dla naszego kraju nie zrobił nic nadzwyczajnego. Podpisał na przykład Traktat Lizboński, który zmniejszył znaczenie Polski w Unii Europejskiej. Traktat wynegocjowany w Nicei był dużo bardziej korzystniejszy. Presje były jednak ogromne. W Irlandii zorganizowano referendum w tym temacie. Zwyciężyło „nie” więc referendum zostało przeprowadzone drugi raz a pewnie byłoby i trzecie, gdyby była taka konieczność. Unia Europejska tak naprawdę nie do końca jest demokratyczna, skoro nie potrafi ona uszanować zdania swoich własnych obywateli. Wracając do Lecha Kaczyńskiego, jedynym pytaniem jakie sobie zadaję to gdzie powinien stanąć pomnik bohatera narodowego Gruzji?

Nie wolno także zapominać o innych ofiarach. Wszystkiego razem było ich dziewięćdziesiąt sześć. Mecenas Aleksander Zbigniew Zioło niedawno zaproponował bardzo dobre rozwiązanie, które polega na przeprowadzeniu jeszcze sześć ostatnich miesięcznic, aby na samym końcu postawić Pomnik Światła składający się z dziewięćdziesięciu sześciu świateł. W ten sposób każda ofiara katastrofy smoleńskiej miałaby swój pomnik oraz swoje własne światło a miesięcznice dzieląca nasze społeczeństwo mogłyby nareszcie przejść do historii. Więcej szczegółów o Pomniku Światła mogą Państwo znaleźć klikając tutaj. Przyszedł najwyższy czas, aby zacząć pracować nad rozluźnieniem naszych wewnętrznych podziałów. Jeżeli chcemy, aby Polska była silna, bogata i niezależna, potrzebujemy, aby polskie społeczeństwo nie było podzielone, lecz zjednoczone.

Link do wszystkich moich publikacji na serwisie Pressmania: http://pressmania.pl/author/pawel-helinski/
Link do mojego fan page’u na Facebooku: https://www.facebook.com/helinski/
Adres e-mail do korespondencji bezpośredniej: kontakt@helinski.info