Solidarność panująca wewnątrz grupy do tej pory wydawała się być przymiotem jedynie kiboli. Ongiś, jeszcze za czasów PRL, żołnierzy służby zasadniczej (tzn. z poboru) danej jednostki czy też formacji sił zbrojnych. Niestety, dzisiaj okazuje się, że przypadłość ta dotyczy również sędziów.

Ciężko byłoby mi wskazać publikację dotyczącą wymiaru sprawiedliwości, która nie piętnowałaby jakiegoś konkretnego sędziego. Czy jednak świadczy to o wyjątkowym nagromadzeniu wrogów wymiaru sprawiedliwości w mediach, czy, niestety, spowodowana jest praktyką sądową, która każe zachowywać przyzwoitość jedynie w świetle jupiterów, a gdy brak mediów na sali  zachowywać się czasem skandalicznie wobec osób stojących niżej w hierarchii dziobania zdaniem pana(pani) sędziego? Niestety opowieści świadków, a czasem „nielegalne” nagrania, z jakimi zapoznają się polscy dziennikarze, budują obraz trzeciej władzy wysoce niepochlebny.

Wydaje się już pewne, że tą kroplą, jaka przepełniła czarę goryczy, jest sprawa rodziny Bałutów z Niska.

Pisał Janusz Wojciechowski w czerwcu:

  1. Dziś znowu dzwoni do mnie ta matka z Niska, której sąd zabrał i rozdzielił troje dzieci – dwoje starszych (11 i 6 lat) do domu dziecka, najmłodsze, jeszcze w betach, półroczne – do rodziny zastępczej, już tam nowa mama mówi do niej – córeczko. Zabrali jej dzieci tuż przed Bożym Narodzeniem. Dlaczego zabrali – alkohol, bicie, przemoc? Nie, nic z tych rzeczy. Pani sędzi rodzinnej nie spodobało się, że w mieszkaniu śmierdział pies i królik, których matka nie usunęła na żądanie sądu. I jeszcze matka nie zapłaciła 10 złotych składki klasowej. I jeszcze starsza dziewczynka była smutna w szkole, więc ja trzeba w domu dziecka rozweselić. No i ojciec dziecka ma złą opinię, co prawdo anonimowo, ale złą.

I były jeszcze muszki owocówki, zdaniem sądu bardzo groźne dla dzieci.

Naprawdę, nie wymyśliłem tego, przytaczam argumenty, których użyła pani sędzia w uzasadnieniu postanowienia o zabraniu dzieci.

  1. Przyjechała ekipa egzekucyjna, oderwała dzieci od matczynych nóg i zabrała. W mieszkaniu zostały puste łóżeczka, pusty wózek, który ci biedni ludzie kupili za tysiąc pięćset złotych. Pani sędzia urzęduje trzysta metrów od tego mieszkania, ale nie była w nim, wysłała tylko kuratora. Ja tam pojechałem 300 kilometrów i widziałem – normalne mieszkanie, biedne, ale schludne, miliony w Polsce podobnych, do czego się tu przy…
  2. Kobieta pół roku błaga – na rany Chrystusa – oddajcie mi dzieci! Psa już nie ma, królika miniaturki też już nie ma, już rodzice je wywieźli na działkę, już nie śmierdzą, pani sędzio, już nie śmierdzą… Żółwia też na wszelki wypadek wywieźli, żeby i on sądu nie prowokował. Rodzice nie wiedzieli, że przebywanie dzieci ze zwierzętami stanowi dla nich zagrożenie. I te te muszki owocówki tez już nie atakują. I te 10 złotych składki tez już uregulowane…

Pani sędzia nie oddaje…

Matka błaga – dajcie je choć teraz na wakacje… pani sędzia nie daje!

Matka się skarży, w rozpaczy biega do mediów, szuka pomocy i w Duda-pomocy – a tego Temida nie lubi, oj nie lubi. Szanse na powrót dzieci oddalają się z każdym dniem, teraz sąd weźmie sobie pewnie za punkt honoru, żeby ich nie oddać. Dobrze, że chociaż jeszcze na widzenia pozwala, matka jeździ do nich 15 kilometrów rowerem, przez Puszczę Sandomierską, wygląda już jak cień człowieka. Każda wizyta to rozpacz, pożegnania, odrywanie od nóg, płacz, mamo, zabierz nas, ja chcę do domu…

W akcji pomocy rodzinie z Niska wzięli udział także senatorowie PiS. Jedynie gazeta wyborcza, niepomna swojej własnej krytyki niezawisłego sądu, który postąpił wbrew woli nadredaktora Adama, stanęła murem za niskim sądem:

Prawicowe media, brukowce i politycy PiS zaatakowali sąd w Nisku za to, że odebrał dzieci rodzinie Bałutów. Sędziowie dostają pogróżki. – Ale sąd zrobił dobrze, a politycy wykorzystują tę sprawę – ocenia burmistrz miasta.

– Ten brutalny atak jest niesłychany. Pierwszy raz się z czymś takim spotykam – mówi Marek Nowak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, któremu podlega Sąd Rejonowy w Nisku.(…)

– Rodzice nadal uniemożliwiali kuratorom przeprowadzenie wywiadu. Gdy kuratorom w końcu udało się wejść do mieszkania, matka uniemożliwiała wejście do wszystkich pomieszczeń. W jedynym udostępnionym nie było łóżek. Rodzicie nie interesują się najmłodszym z dzieci. Ojciec nie odwiedzał go od 30 kwietnia, matka w czerwcu była jedynie trzykrotnie, a w lipcu u dziecka nie pojawiła się ani razu, mimo zachęt i próśb rodziny zastępczej – mówi sędzia Marek Nowak.

W sądowych aktach są jeszcze bardziej drastyczne szczegóły dotyczące rodziny Bałutów. W ich mieszkaniu mieszka bowiem także jeszcze jedna kobieta. – To nowa partnerka mężczyzny. To chora sytuacja, gdzie matka mieszka pod jednym dachem z mężem i jego partnerką, a na to wszystko patrzą małe dzieci – dowiadujemy się nieoficjalnie w sądzie.

Sędzia Ewa Kopczyńska dostaje pogróżki: anonimowe telefony i maile z groźbami pozbawienia życia. Policja przydzieliła jej ochronę.

– Sąd zrobił słusznie, odbierając dzieci tej rodzinie. Politycy wykorzystują tę sprawę do swoich potrzeb – uważa Julian Ozimek, burmistrz Niska. Cały tekst: http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,18436202,sad-odebral-dzieci-rodzinie-balutow-z-niska-politycy-pis-w.html#ixzz3hfmjo938

Jakim cudem „gazeta wyborcza” uzyskała dostęp do akt sądowych i wie, co one zawierają? Jeśli tak faktycznie było, to gdzie jest niska prokuratura, bo ktoś z niskiego sądu winien za to odpowiedzieć.

Osobiście jednak wątpię, by dziennikarze gw byli dopuszczeni do tego rodzaju „źródeł”. Wygląda to na powtórkę sprawy niejakiego Cichego, czyli jest własnym zmyśleniem autora tekstu. W ferworze walki przedwyborczej wszystkie chwyty są dozwolone zdaniem organu nadredaktora. Więc „wyborcza” wizerunek dzieci cynicznie wykorzystuje do walki wyborczej po stronie PO. Bo przecież utrata władzy przez koalicję oznacza utratę pieniędzy, dzięki którym gw i reszta Agory może egzystować. Wpływy ze sprzedaży nie kompensują kosztów funkcjonowania „imperium” medialnego Michnika. A przecież dziennikarze („wyrobnicy medialni” raczej) z gw dysponują środkami technicznymi pozwalającymi choćby na sfotografowanie tej rzekomej „drugiej” w mieszkaniu   Bałutów. Jaki problem zasadzić się przed domem z aparatem fotograficznym?

Zamiast tego mamy materiał odwołujący się do rzekomej zawartości akt sądowych, co na milę cuchnie fałszywką.

3 czerwca 2015 roku pani prezes niskiego sądu, mgr Anna Lipiarz, wydaje oświadczenie, w którym to krytykę medialną sędzi Ewy Kopczyńskiej określa histeryczną wręcz kampanią nienawiści pod adresem Sądu Rejonowego w Nisku, sędziego referenta, kuratorów i pracowników wielu instytucji mających związek z postępowaniem.

Zdaniem sędzi Lepiarz informacje o tym, że w rodzinie źle się dzieje trafiały do niskiego sądu od kilku lat.

Umieszczenie małoletnich dzieci Państwa Bałutów w placówce opiekuńczo-
wychowawczej i rodzinie zastępczej – jest konsekwencją wielu zdarzeń mających miejsce na
przestrzeni kilku lat. Pierwsze niepokojące sygnały o trudnej sytuacji tej rodziny m.in.
o zagrożeniu eksmisją małoletniego wówczas dziecka, dotarły do Sądu Rejonowego w Nisku
już w 2006 roku. Wówczas to nie stwierdzono nieprawidłowości w wykonywaniu władzy
rodzicielskiej i odstąpiono od ingerencji Sądu.

Przyznam, że jeśli „sygnały” nie potwierdziły się, to oznacza, że były to raczej plotki, czy, mówiąc prawniczo, zwykłe pomówienie. To zupełnie tak, jakby historyk napisał, że pierwsze wzmianki o Warszawie datowane są na 2500 r. p.n.e., ale hipoteza ta nie została potwierdzona po zbadaniu źródeł historycznych.

Swój apel sędzia Anna Lipiarz kończy ostro i pryncypialnie:

Sąd Rejonowy w Nisku nie ulegnie w tej sprawie żadnym naciskom i wyda końcowe orzeczenie, kierując się wyłącznie dobrem małoletnich, bezspornie ustalonymi faktami i przepisami prawa. 

W sukurs pani prezes nadciągają koledzy i koleżanki z Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. 22 lipca 2015 roku (do niedawna święto partyjne) Kolegium sędziów wydaje uchwałę, będącą swego rodzaju odezwą do całego środowiska sędziowskiego:

 Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu wyraża głęboką dezaprobatę i stanowczy sprzeciw w odniesieniu do lawiny całkowicie nieuzasadnionych i rażąco niesprawiedliwych ataków medialnych o zasięgu ogólnopolskim skierowanych na Sąd Rejonowy w Nisku i osobę sędziego Ewy Kopczyńskiej w związku z czynnościami podejmowanymi w sprawie umieszczenia trójki małoletnich dzieci Katarzyny i Sławomira Bałutów odpowiednio: w placówce opiekuńczo-wychowawczej i w rodzinie zastępczej. (…)

Wyłącznie jednostronny sposób prezentacji tematu przez środki masowego przekazu jest sprzeczny ze standardami prawa prasowego. Media ponoszą istotną odpowiedzialność za kształtowanie opinii publicznej i nastrojów społecznych. Nierzetelność dziennikarska w sprawie rodziny Bałutów doprowadziła do bezprzykładnych, a często i bezprawnych, ataków różnych osób na Sąd Rejonowy w Nisku, Prezesa Sądu Rejonowego w Nisku, Sędziego Ewę Kopczyńską i jej rodzinę, a nadto ukazała w fałszywym świetle funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Pojawiły się uliczne groźby kierowane wprost pod adresem sędziego i jego najbliższych oraz wypowiedzi zniesławiające, sugerujące handel dziećmi i czerpanie z tego tytułu korzyści majątkowych i osobistych. (…)

W zaistniałej sytuacji Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu wzywa środowisko sędziowskie do zachowania solidarności w obliczu politycznej i medialnej kampanii, zagrażającej niezawisłości sędziowskiej i konstytucyjnym podstawą funkcjonowania władzy sądowniczej. Jednocześnie apeluje do Krajowej Rady Sądownictwa, Ministra Sprawiedliwości oraz organów stojących na straży praworządności o obronę statusu sędziego i dobrego imienia wymiaru sprawiedliwości.

(pełny teksty obu apeli w załączeniu)

Proszę państwa, kolegium sędziów z Tarnobrzega nawołuje do solidarności wobec krytyki. Dokładnie tak, jak mawiają Anglicy. Otóż ponad wszelką wątpliwość to, co pisze europoseł Wojciechowski, media itd. stanowi krytykę. Sąd Najwyższy odpowiedział już dano na wyżej stawiane zarzuty, m.in. w wyroku z dnia 17 marca 2015 roku (V KK 301/14):

Mechanizmy dotyczące prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, a także wolności wyrażania opinii wypracowało bogate orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, głównie na gruncie art. 8 i 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r. (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 ze zm.). W szczególności Trybunał wskazał, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa i jeden z podstawowych warunków jego rozwoju oraz samorealizacji jednostek. Wolność wypowiedzi znajduje zastosowanie nie tylko do „informacji” i „poglądów”, które są dobrze przyjmowane lub postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz także do tych wypowiedzi, które są obraźliwe, szokują lub przeszkadzają. Takie są wymogi pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których nie ma „społeczeństwa demokratycznego”.

Pomijam dalszą część uzasadnienia, w której SN przekonuje, że od powyższej zasady istnieją wyjątki. Bo kiedy patrzymy na słowa wypowiedziane (czy też napisane)  przez Janusza Wojciechowskiego:

Zabrali jej dzieci tuż przed Bożym Narodzeniem. Dlaczego zabrali – alkohol, bicie, przemoc? Nie, nic z tych rzeczy. Pani sędzi rodzinnej nie spodobało się, że w mieszkaniu śmierdział pies i królik, których matka nie usunęła na żądanie sądu. I jeszcze matka nie zapłaciła 10 złotych składki klasowej. I jeszcze starsza dziewczynka była smutna w szkole, więc ja trzeba w domu dziecka rozweselić. No i ojciec dziecka ma złą opinię, co prawdo anonimowo, ale złą. I były jeszcze muszki owocówki, zdaniem sądu bardzo groźne dla dzieci.” a następnie porównamy z histerycznym wręcz apelem sędziów SO w Tarnobrzegu: „Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu wyraża głęboką dezaprobatę i stanowczy sprzeciw w odniesieniu do lawiny całkowicie nieuzasadnionych i rażąco niesprawiedliwych ataków medialnych o zasięgu ogólnopolskim skierowanych na Sąd Rejonowy w Nisku i osobę sędziego Ewy Kopczyńskiej…(..).” widzimy, że coś jest nie tak.

Tarnobrzescy sędziowie chcieliby się widzieć w roli arbitrów, których wyroki powinny być traktowane niczym jakiś dopust boży – z pokorą i szacunkiem. Bez próby jakiegokolwiek komentarza, chyba że na kolanach z głową posypaną popiołem.

Tymczasem dla coraz większej liczby obywateli sąd nie jest miejscem znanym jedynie z łam „gazety wyborczej”, „Newsweek’a” czy też programu „sędzia Anna Maria Wesołowska”.

Sąd, jaki jest, każdy widzi. Prawie każdy. I nie jest to obraz zachwycający.

Ps.: Szczególnie mocno pamiętamy nie zakończoną jeszcze „epopeję Magdziaków”. W niej rzekomo dochodziło do przypadków agresji, a jedno z dzieci miało być nawet zagłodzone, co po pewnym czasie okazywało się wierutną bzdurą, wymyśloną przez urzędniczkę.

W tym przypadku akurat medialna „kampania nienawiści”, by użyć określenia tarnobrzeskich sędziów, spowodowała, że rzekomo przemocowa rodzina ma się dobrze już czwarty rok, a po jej stronie stanął do walki m.in. Rzecznik Praw Dziecka. Ten przypadek wskazuje, że tylko ogólnopolski wrzask i tupanie dają szansę w starciu z machiną urzędniczą wspieraną, niestety, przez niezależne (od obywateli jedynie) sądy.

Patrząc przez pryzmat doświadczeń Magdziaków widać, że Bałutowie powinni „wrzeszczeć” na całą Polskę zaraz na samym początku. Bo teraz samoobrona sędziowsko – urzędnicza wsparta przez merdia wystraszone perspektywą utraty państwowej gotówki usiłują przedstawić sprawę jako „prawicowy” zamach na niezawiłość sędziowską. I jako sprawę polityczną, choć sami dzieci używają do tego właśnie celu.

PPS.: niestety, Bałutowie to nie jedyne ofiary systemuhttp://www.fakt.pl/wroclaw/dramat-rodziny-z-walbrzycha-sad-zabral-rodzicom-dzieci-bo-sa-biedni,artykuly,516542.html

O ilu w ogóle nie wiemy?

PREZES SĄDU REJONOWEGO
w Nisku
37-400 Nisko, Plac Wolności 14
tel. centrala: 15 841 2048/ fax. 15 8412845
administracja@nisko.sr.gov.pl

Oświadczenie Prezesa Sądu Rejonowego w Nisku w związku z atakami medialnymi na sędziego Sądu Rejonowego w Nisku.

W związku z medialnymi atakami, histeryczną wręcz kampanią nienawiści pod adresem Sądu Rejonowego w Nisku, sędziego referenta, kuratorów i pracowników wielu instytucji mających związek z postępowaniem, wypowiedziami wielu osób w tym i polityków nieznających faktów ani akt sprawy, a dyskredytujących kompetencje i motywy działania sądu informuję:

Umieszczenie małoletnich dzieci Państwa Bałutów w placówce opiekuńczo- wychowawczej i rodzinie zastępczej – jest konsekwencją wielu zdarzeń mających miejsce na przestrzeni kilku lat. Pierwsze niepokojące sygnały o trudnej sytuacji tej rodziny m.in. o zagrożeniu eksmisją małoletniego wówczas dziecka, dotarły do Sądu Rejonowego w Nisku
już w 2006 roku. Wówczas to nie stwierdzono nieprawidłowości w wykonywaniu władzy rodzicielskiej i odstąpiono od ingerencji Sądu. W maju 2013 roku do Sądu wpłynęło pismo Komendy Powiatowej Policji w Nisku, w którym opisano szereg faktów mogących świadczyć o niewłaściwym sprawowaniu pieczy nad dziećmi. Zostały one potwierdzone także przez inne instytucje i osoby trzecie. Zlecono przeprowadzenie wywiadu środowiskowego przez kuratora zawodowego, a w wyniku dokonanych tam ustaleń, zarządzono o wszczęciu z urzędu postępowania o wydaniu zarządzeń opiekuńczych wobec małoletnich dzieci Państwa Bałutów. W ramach tego postępowania przeprowadzono wiele czynności i zgromadzono szereg dowodów świadczących o poważnych nieprawidłowościach w tej rodzinie. Potwierdzały je m.in. opinie Szkoły i Ośrodka Pomocy Społecznej w Nisku. Przeprowadzano również kolejne wywiady środowiskowe. Należy zauważyć, że wywiady te przeprowadzało łącznie czterech różnych kuratorów zawodowych, a ich obserwacje i wnioski były zbieżne. Z uwagi na powyższe, Sąd Rejonowy orzeczeniem z dnia 8 lipca 2014 roku ograniczył władzę rodzicielską uczestników nad trojgiem ich małoletnich dzieci poprzez ustanowienie nadzoru kuratora. Jednocześnie Sąd zobowiązał rodziców: do posprzątania mieszkania i usunięcia z domu zwierząt, zapewnienia dzieciom odpowiednich warunków sanitamo-epidemiologicznych i odpowiednich warunków do nauki, podjęcia przez jedną z małoletnich terapii psychologicznej oraz ścisłej współpracy z kuratorem sądowym, asystentem rodziny i innymi służbami społecznymi. Rodzice nie wykonali żadnego z tych zaleceń, co skutkowało wszczęciem kolejnego postępowania o zmianę zarządzeń opiekuńczych.
W tej sytuacji koniecznym było, mając na względzie dobro małoletnich dzieci, wydanie w dniu 9 grudnia 2014 r. postanowienia zabezpieczającego o umieszczeniu dzieci w placówce opiekuńczo wychowawczej. W uzasadnieniu tego orzeczenia Sąd zwrócił uwagę, że rodzice nie zastosowali się do żadnego z wydanych im zaleceń o których mowa wyżej, nie współdziałają w żaden sposób z kuratorem sądowym i asystentem rodziny  (nie są oni w ogóle wpuszczani do mieszkania), jedno z dzieci poważnie opuściło się w nauce i rodzice nie współdziałają również ze Szkołą w sprawach dotyczących małoletnich.
Rodzina posiada bardzo złą opinię w środowisku, jest zadłużona, sąsiedzi są zastraszani  przez uczestników, a dzieciom nadal nie zabezpieczono podstawowych warunków egzystencji.
Dwoje starszych dzieci umieszczono w placówce opiekuńczo-wychowawczej, socjalizacyjnej.
Najmłodsze ze względu na wiek mogło zostać umieszczone jedynie w rodzinie zastępczej.
W dalszym toku postępowania rodzice nadal nie współdziałali z Sądem, nie stawiali się na  terminy rozpraw i na badania w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym. Ostatecznie  odmówili udziału w tych badaniach. Uczestnicy nie tylko sabotują wszelkie czynności  procesowe ale nie przejawiają również Żadnego zainteresowania licznymi ofertami pomocy ze strony Sądu oraz różnych instytucji i reagują na nie agresją. Celuje w tym zwłaszcza ojciec dzieci.

Przedstawione powyżej fakty (i to nawet bez przytaczania drastycznych szczegółów) niezbicie dowodzą, że Sąd zobowiązany był w tych okolicznościach podjąć stosowne działania, gdyż wymagało tego dobro małoletnich dzieci. W świetle aktualnych przepisów prawa nie jest możliwe przedstawienie opinii publicznej dowodów, które zebrał Sąd aby ustalić sytuację małoletnich dzieci, a które spowodowały  orzeczenia o tymczasowym umieszczeniu ich w placówce i rodzinie zastępczej. Prezentowane publicznie  informacje o sytuacji w rodzinie Państwa Bałutów są wybiórcze, nie poparte żadnymi obiektywnymi  dowodami, a jedynie twierdzeniami rodziców, którzy w tej sprawie są uczestnikami postępowania sądowego.

Mają więc możliwości prawne i faktyczne, aby nie w sposób medialny, ale procesowy dochodzić swoich praw,  tym bardziej, że w sprawie działają z profesjonalnym pełnomocnikiem (adwokatem). W tej sytuacji uznać należy,  że rozpętanie przez niektóre środowiska i organizacje medialnej wrzawy co do sytuacji tej rodziny,  nie ma na celu udzielenia tej rodzinie realnej pomocy i nie ma na celu zabezpieczenia interesów małoletnich dzieci.  Świadczy jedynie o próbie wywierania nacisków na Sąd w celu wymuszenia określonych czynności i wydania orzeczenia.
Sąd Rejonowy w Nisku nie ulegnie w tej sprawie żadnym naciskom i wyda końcowe orzeczenie, kierując się wyłącznie dobrem małoletnich, bezspornie ustalonymi faktami i przepisami prawa. 

 

UCHWAŁA

Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu

z dnia 22 lipca 2015 roku

 

Przewodniczący Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu:

Prezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu SSO Robert Pelewicz

Członkowie Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu:

SSO Grzegorz Zarzycki, SSO Zygmunt Dudziński, SSO Mieczysław Osucha, Prezes Sądu Rejonowego w Mielcu SSR Grzegorz Król, SSR Marcin Rogowski, Prezes Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu SSR Ziemowit Czech

Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu wyraża głęboką dezaprobatę i stanowczy sprzeciw w odniesieniu do lawiny całkowicie nieuzasadnionych i rażąco niesprawiedliwych ataków medialnych o zasięgu ogólnopolskim skierowanych na Sąd Rejonowy w Nisku i osobę sędziego Ewy Kopczyńskiej w związku z czynnościami podejmowanymi w sprawie umieszczenia trójki małoletnich dzieci Katarzyny i Sławomira Bałutów odpowiednio: w placówce opiekuńczo-wychowawczej i w rodzinie zastępczej.

W programach telewizyjnych i publikacjach prasowych, zwłaszcza w lipcu 2015 roku, pojawiło się bardzo dużo nierzetelnych, i często wręcz nieprawdziwych, informacji dotyczących wymienionego tematu, a godzących w niezawisłość sędziowską i mających na celu zdyskredytowanie wymiaru sprawiedliwości.

Szczególnie negatywną rolę w tej kampanii nienawiści do sądów i sędziów rozpętał i kontynuuje europoseł Janusz Wojciechowski przy wykorzystaniu szukających sensacji środków masowego przekazu (m.in. program „ Sprawa dla reportera” prowadzony przez redaktor Elżbietę Jaworowicz w telewizji publicznej). Postawa wymienionego polityka jako byłego sędziego budzi zdumienie z etycznego i moralnego punktu widzenia, gdyż jego zaangażowanie w sprawę poprzez propagowanie rażąco nierzetelnych informacji, wrogich również środowisku sędziowskiemu, logicznie uzasadnia przekonanie, że istotna życiowo sprawa rodziny Bałutów stanowi przede wszystkim instrument gry politycznej.

Wyłącznie jednostronny sposób prezentacji tematu przez środki masowego przekazu jest sprzeczny ze standardami prawa prasowego. Media ponoszą istotną odpowiedzialność za kształtowanie opinii publicznej i nastrojów społecznych. Nierzetelność dziennikarska w sprawie rodziny Bałutów doprowadziła do bezprzykładnych, a często i bezprawnych, ataków różnych osób na Sąd Rejonowy w Nisku, Prezesa Sądu Rejonowego w Nisku, Sędziego Ewę Kopczyńską i jej rodzinę, a nadto ukazała w fałszywym świetle funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Pojawiły się uliczne groźby kierowane wprost pod adresem sędziego i jego najbliższych oraz wypowiedzi zniesławiające, sugerujące handel dziećmi i czerpanie z tego tytułu korzyści majątkowych i osobistych.

Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu stoi na stanowisku, że należy niezwłocznie podjąć wszelkie niezbędne działania służące obronie dobrego imienia sędziego Ewy Kopczyńskiej i przedstawieniu opinii publicznej prawdy o postępowaniu sądowym dotyczącym rodziny Bałutów.

W zaistniałej sytuacji Kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu wzywa środowisko sędziowskie do zachowania solidarności w obliczu politycznej i medialnej kampanii, zagrażającej niezawisłości sędziowskiej i konstytucyjnym podstawą funkcjonowania władzy sądowniczej. Jednocześnie apeluje do Krajowej Rady Sądownictwa, Ministra Sprawiedliwości oraz organów stojących na straży praworządności o obronę statusu sędziego i dobrego imienia wymiaru sprawiedliwości.