Wielkie wały wymagają wielkich znajomości.

1 stycznia 2004 r. na fiskalnej mapie Polski zaszła zmiana. Zaczęły funkcjonować dodatkowo utworzone tzw. wyspecjalizowane urzędy skarbowe.

Ich domeną stała się obsługa dużych i wielkich podatników.

.

Z mocy prawa podlegają im:

    ●podatkowe grupy kapitałowe,

    ●banki,

    ●zakłady ubezpieczeń,

    ●spółki notowane na giełdzie,

    ●fundusze inwestycyjne i emerytalne,

    ●oddziały lub przedstawicielstwa przedsiębiorstw zagranicznych

   ●a także podatnicy, których przychód roczny netto wynosi co najmniej 5 mln euro.   

Ustawa wymienia jeszcze kilka innych przypadków, ale są one nieistotne dla naszych rozważań.

.

Moi znajomi przedsiębiorcy (mikro i mali) nie ukrywali nigdy zdziwienia, kiedy słyszeli o monstrualnej luce vatowskiej.

Po prostu nie mieściło im się w głowie, jak było to możliwe, skoro na poziomie firm zatrudniających często dwóch pracowników wykazanie VAT-u do zwrotu w wysokości większej, niż 5.000,- zł (a bywa, że i znacznie mniej) owocowało kontrolą, która z reguły zawsze się czegoś potrafiła doszukać i wlepić karę z reguły równą wykazanemu zwrotowi.

Nie mieściło im się w głowach, że inni, więksi, mogą być traktowani inaczej.

Największa śląska afera ostatniej dekady wyszła na światło dzienne wraz z aresztowaniem dyrektora I śląskiego urzędu skarbowego z siedzibą w… Sosnowcu, niejakiego Marcina K. w lutym 2017 r.

Po niespełna pół roku Marcin K. popełnił samobójstwo w areszcie.

.

Coraz jednak głośniej zaczyna się mówić, że prawdopodobnie Marcina K. odwiedził „seryjny samobójca”.

I Śląski Urząd Skarbowy tylko w ciągu 8 lat (2009-2017) dokonał zwrotu 24 mld zł.

Marcin K. miał zaś postawionych 30 zarzutów korupcyjnych. Łącznie miał przyjąć ok. 600 tys. zł tytułem łapówek.

We wtorek, 17 września b. r. zatrzymane zostały kolejne osoby.

Jak podaje PAP są to Monika K., kierownik referatu spraw wierzycielskich i Jolanta K., kierownik działu podatku od towarów i usług i podatków dochodowych oraz majątkowych i sektorowych.

.

Wśród podejrzanych w tej sprawie są m.in. prezes klubu piłkarskiego Zagłębie Sosnowiec Marcin Jaroszewski (wyraził zgodę na podanie nazwiska), przedsiębiorca Piotr D., b. prezes i b. udziałowiec Ruchu Chorzów Dariusz S., b. wiceprezes Ruchu i dyrektor sportowy Cracovii Mirosława M., którzy mieli korumpować naczelnika.

Zatrzymano też, m.in. urzędniczki skarbowe, które miały założyć zorganizowaną grupę przestępczą, wyłudzającą podatek VAT oraz pięć osób pełniących rolę tzw. słupów w tej działalności. ABW zatrzymała też wcześniej b. wiceprezesa jednej ze śląskich spółek Marcina S. oraz Dario T., którzy również poprzez fikcyjne zatrudnienie członka rodziny naczelnika K. przekazywali mu korzyści majątkowe, w zamian otrzymując przychylność dla powiązanych z nimi podmiotów gospodarczych.

https://slask.onet.pl/akcja-abw-w-i-slaskim-urzedzie-skarbowym-w-sosnowcu/yz6gj8m

.

Ogółem w sprawie postawiono zarzuty już 38 osobom. 12 z nich jest oskarżonych.

O tym, że w aparacie fiskalnym działa mafia wiadomo było wszak nie od dzisiaj. Tajemnicą poliszynela było np. to, że negatywnie zweryfikowani funkcjonariusze SB trafiali do pracy w resorcie finansów, często robiąc karierę.

To, co wykryto w I Śląskiem Urzędzie Skarbowym wygląda jedynie na czubek góry lodowej, na dodatek przesłoniętej mgłą.

.

“W latach 90. setki oficerów byłej SB i milicji mających kontakty z przestępczym podziemiem po prostu stanęło na jego czele” – tak w roku 2006 piszący o tym dziennikarze streścili zeznania Herszmana i innych “skruszonych”, Wojciecha Papiny i Marka Mincberga.

Ale przecież już w roku 1999 przygotowany w MSW raport o przestępczości zorganizowanej (…) podawał informację, że 80 procent (!) przywódców podziemia przestępczego było w peerelu informatorami lub Tajnymi Współpracownikami służb specjalnych.

Rafał Ziemkiewicz, “Michnikowszczyzna. Zapis choroby”

.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że upływ czasu wysłał na emerytury gros negatywnie zweryfikowanych esbeków, przyjętych do pracy w organach fiskalnych.

Jednak układ pozostał.

A przede wszystkim brak kontroli (odwieczne pytanie, którego do końca nie rozwiązał nawet Stalin – kto ma kontrolować kontrolującego?) i brak zasad etycznych obojętnie skąd wywiedzionych.

Ponadto demoralizacja urzędników, którzy z jednej strony widzieli u podatników gigantyczne pieniądze, z drugiej zaś sami byli opłacani na poziomie stażysty w Kauflandzie.

„Polskim” Kauflandzie.

Z tego, co mi wiadomo, ujawnione łapówki dla Marcina K. stanowiły równowartość jego 10-letnich zarobków jako naczelnika.

.

Na dodatek rządy PO-PSL zrobiły sporo, by utrudnić zwykłym ludziom sprawdzenie majątku urzędników.

Co z tego, że wiem, gdzie mieszka naczelnik urzędu (mój sąsiad), skoro nie dostanę informacji o numerze jego księgi wieczystej i nie będę mógł sprawdzić, kto naprawdę jest właścicielem i czy zakup dokonany został za gotówkę, czy też na kredyt?

To tylko niewielki przykład skutecznej blokady informacyjnej ochraniającej „rasę panów” przed „wścibstwem” plebsu.

Trudno więc dziwić się aferom takim, jak sosnowiecka.

.

Nie wierzę, że urzędnicy fiskusa w Polsce są kryształowo uczciwi, a jedyni źli trafili się w Sosnowcu.

Patrząc na wielkość dziury vatowskiej sądzę, że tam mieli po prostu pecha.

18.09 2019