Pisałem już, że śmierć tego człowieka zabitego przez wrocławskich policjantów będzie wykorzystywana przeciwko PiS „aż do bólu”, jeśli PiS nie zmierzy się z tym radykalnie i szybko. Nie można bronić się przez oskarżanie ofiary. W tym przypadku nie jest ważne kim była ofiara i jaką miała kartotekę. Nikt też nie kwestionuje zasadności zatrzymania. Jednak to, co stało się w policyjnej toalecie i następująca po tym sekwencja zdarzeń, to ewidentne przestępstwo i nic go nie usprawiedliwia.

Zgadzam się, iż „Warszawa” mogła nie wiedzieć o niczym i nie wszystko jest winą ministrów, ale powinni oni szybko, konsekwentnie i przede wszystkim publicznie wyjaśnić te kwestie. Odnoszę niestety wrażenie, iż ktoś dąży do rozmycia tej sprawy w myśl twierdzenia” „Pogadają i zapomną”. Nie zapomną i będą przypominać, bo interesuje ich tylko „przyłożenie” PiS, a nie policyjny mord na człowieku.

To tylko wrażenie, chociaż coraz częściej obserwuję przekonanie o własnej nieomylności. Proszę mi wierzyć, że z Warszawy, z ministerialnych gabinetów, przez przyciemnione szyby limuzyn nic nie widać. Sprawa Igora Stachowiaka jest przykładem lokalnego piekiełka, które nie istnieje w sprawozdawczości oraz pismach wysyłanych „górze”. Sieć koleżeńskich układów jest bezideowa i nie ma w niej prawdziwych tarć politycznych, a tylko gra na użytek biernych widzów. Ta sieć potrafi wytworzyć doskonały kamuflaż i zadowolić nim „górę”.

PiS zmienia Polskę. Niestety, zaczął od dachu, a nie od fundamentów. Polska prowincjonalna jest odporna na wszelkie zmiany i trwa od wielu lat w stałym punkcie, ozdabianym co pewien czas barwami, które mają zachwycić ministrów, którzy przyjadą, zobaczą to, co im się pokaże, czasem zrobią marsową minę, ale zawsze wrócą do bezpiecznych gabinetów w Warszawie i wszystko pozostanie jak było. Chyba, że przeciwnik polityczny wyciągnie jakieś świństwo, ale to też jest wkalkulowane w koszta.

Jak myślicie, ile jest takich spraw, o których nawet telewizja nie chce słyszeć, bo nie można nimi przywalić nikomu? Zatrważająco wiele i wszyscy pilnują, by nie wyszły na światło dzienne, bo zmieść mogą ze sceny każdego.