Proszę Państwa, nie jestem detektywem i nie chcę nim być. Jestem tylko emerytowanym pracownikiem operacyjnym wywiadu i kontrwywiadu, który prawie trzydzieści lat rozwiązywał różne trudne zagadki. Piszę to, gdyż poproszono mnie o ocenę filmu agencji detektywistycznej „Lampart” w sprawie zaginięcia pani Iwony Wieczorek.

Odpowiem w ten sposób:

1. Sprawę znam wyłącznie z tytułów prasowych.
2. Nie wiem co zrobiła policja, jak zebrała ślady, jak zabezpieczyła miejsce, jakie podjęła czynności.
3. Nie znam materiałów prokuratury, więc nie wiem jakie przyjęła hipotezy i jakie podjęła czynności, kogo podejrzewała, kogo podejrzewa i kim interesowała się w czasie śledztwa.
4. Nie znam sytuacji rodzinnej i prywatnej zaginionej, więc nie wiem z kim utrzymywała kontakty, jaki był charakter tych kontaktów i w jakich kręgach one dominowały.
5. Nie znam też zachowań środowisk z punktu 4 po zaginięciu pani IW.

Z powyższych powodów nie jestem w stanie ocenić filmu. Jest on dla mnie tak samo prawdziwy i tak samo fałszywy. Pewnie przedstawia jedną z hipotez, ale nie mogę określić jej prawdopodobieństwa. Podobny stosunek mam do oświadczenia prokuratury.

Może przeprowadziłbym AHK i stworzył macierz, gdybym miał więcej danych. Teraz mogę napisać tylko prywatnie i subiektywnie: coś mi się zaczyna wydawać, że ta sprawa może elementem działań Herrenvolku w Polsce. To jednak tylko i wyłącznie prywatne zdanie. Powyższe punkty mówią jeszcze o jednym: nie wiem czy coś zostało zatarte, a jeśli tak, to co i dlaczego.

Jeśli ktoś z „Lamparta” czyta mnie lub ogląda, a wdodatku ma odwagi trochę, to proszę o kontakt i porozmawiamy na wizji. Może do czegoś dojdziemy. Może nie. Ostatecznie słynny detektyw też nie dał rady.

Czytaj więcej ws ustaleń agencji detektywistycznej.

Fot. portal e-reporter.pl