Pisze ów Ukrainiec:

„”PUTIN, ПНХ”. W tym tajemniczym kryptogramie zmieniłem „Putina” na „PiS” – i skrót liter po polsku tłumaczyłby się „HWDP”, tyle że „P” – to na Ukrainie’14 Putin, a w mojej wersji – skrót od partii rządzącej.”

Pan Igor Isajew narzeka, jak w Polsce mu źle. Tak źle, że postanowił protestować przeciwko władzy, która niezbyt ochoczo zwraca uwagę Poroszence na kult Bandery i unika słów o Wołyniu.

Pan Igor Isajew jest obrażony. Jak śmiemy, my Polacy, krytykować „bliskich nam Ukraińców”. To, oczywiście, wpływ Kremla i Putina. Szkoda tylko, że pan Isajew nie zauważa, że to kul Bandery jest produktem Moskwy, jak całe to śmieszne państwo, które pozbyło się Sakaszwilego i pozbywa każdego, kto widzi w nim korupcję i nacjonalizm.

Pan Isajew nie uważa nic zdrożnego w swoim haśle. Ok. Niech więc nie nazywa hejtem wariacji tego hasła „Bandera HWDP”, „UPA HWDP”, etc.

Ciekawe też jest użycie takich Ukraińców i cudzoziemców do rozbijania władzy i propagowanie ich majaczeń w mediach o określonej strukturze własnościowej. To powoduje, iż zaprzeczenia pana Isajewa są nieprawdziwe i śmieszne.

Generalnie, los pana Isajewa w Polsce jest straszny, a Ukraińcy są w naszym kraju strasznie prześladowani, bo „agenci Putina” ich krytykują. rzeczywiście, pan Isajew nie może być prześladowany, więc nie wraca na swoją demokratyczną, nazistowsko-banderowską Ukrainę i tam walczy.

Cały artykuł (czytaj tutaj) to ściema i bzdura oraz typowy słowotok praktycznie wszystkich moich wschodnich figurantów, jakimi zajmowałem się podczas pracy w kontrwywiadzie i w wywiadzie.