Kolejny “czcigodny” starzec, kreowany uparcie na autorytet, pryncypialnie zabrał głos. I od razu wytyczył nowy kierunek „publicystom” z Lisweeka i innych gazetopodobnych mediów. Wg szanownego starca Andrzeja Dudę, prezydenta wybranego w demokratycznych wyborach przecież, nie wystarczy już określać człowiekiem terowanym przez Jarosława Kaczyńskiego. Trzeba nadto porównać go ze Stanem Tymińskim i ś. p. Andrzejem Lepperem.

W prowadzonym przez siebie niezależnym Studiu Opinii pisze, dając wyraz swojej dziecięcej (czyżby związanej z wiekiem?) wierze w sondaże:

Chodzi o pytanie podstawowe – jak człowiek, którego pół roku wcześniej po prostu nikt nie znał, mógł wygrać z kimś, kto cieszył się zaufaniem 70% współobywateli, czyli większą wiarygodnością, niż jakikolwiek polityk ostatnich 25 lat.
To samo z nagłą karierą wygadanej damulki, parę miesięcy temu nie za bardzo znanej nawet w samym PiS, no, prawie nie znanej. Ożywił i tę wymyśloną postać Jarosław Kaczyński. Wyeliminowała w samym PiS rywali o znanych nazwiskach. Też bardzo inteligentna. Jest już popularniejsza od wodza, bijąc go pewnością siebie, mądrząc się na tematy, których nie musi nawet rozumieć. Jak to się stało?
O ile wiemy, Jarosław Kaczyński wycofał się z bezpośredniej gry dowiedziawszy się, że jest jednym z trzech najbardziej nielubianych polityków polskich.

Mentor Stefan nie rozumie, że zarówno 70% zaufania, jakim rzekomo cieszył się Komorowski pod koniec 2014 roku, jak i wyjątkowa antypatia wobec Kaczyńskiego, oparte są na sondażach.
Wybory prezydenckie 2015 pokazały, ile są warte.
Rzekomo popierające w 70% Komorowskiego społeczeństwo wybrało Andrzeja Dudę na prezydenta mimo tego, że Komorowski nie przejechał pijany nikogo na pasach.
Frustracja środowiska, któremu marzyła się dożywotnia władza tak samo jak przedwojennym komuchom po 1945 r. (myśmy otake Polske walczyli*, więc teraz jest nasza!) jest przeogromna. Zamiast siąść na dupie i pomyśleć przez chwilę, Bratkowski szuka przyczyny upadku Komorowskiego i wyraźnego dołowania PO poza nimi samymi.
Ba, publicznie pokazuje swoją wiarę w istnienie jakiejś świetlanej Niepodległej, w której wszystko działa cacy, a ludzi, którzy widzą, jak jest naprawdę nazywa „gówniarzami”.
No cóż, wypada przyjąć mi to miano z pokorą, bo wiekowo Stefan Bratkowski jest ciut starszy od mojej teściowej. Dla porządku jednak dodaję, że świadomie pamiętam czasy Edwarda Gierka i, jak wielu z mojego pokolenia, ekscytowałem się serialem Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy, do którego części odcinków scenariusz napisał Stefan Bratkowski. Ba, byłem czytelnikiem „Przeglądu Technicznego” pod redaktorem Markiem Samotyjem, i też pamiętam z tamtych łam to nazwisko.
A jednak jestem „gówniarzem”, bo widzę narastający chaos – nie tylko w urzędach i ministerstwach, ale przede wszystkim w szeroko pojętym wymiarze sprawiedliwości.
A przecież państwo bez sądów nie istnieje.
Ale Bratkowski wie lepiej. I zupełnie jak w tej dziecinnej zabawie, kiedy na wszystkie pytania trzeba było odpowiedzieć w jeden sposób mówi nam: POmidor.
Większość klientów Kaczyńskiego i Dudy – tak, większość! – nie wiedziała, że niepodległość Polski zawdzięcza właśnie tym atakowanym, że deklaracje programu „naprawy” są ubliżającym kłamstwem gówniarzy wobec nas, ludzi starszych, znających cenę wolności.
Bo wg niego Polska jest nadal „zieloną wyspą”, na której wszystko działa bez najmniejszego zgrzytu:
Regularny dopływ ciepłej wody w kranie zapewnia tylko ciepłą wodę, nie zapewnia przyjemności zwycięstw. Dobra administracja, ta od ciepłej wody, irytuje, robi wrażenie zacofanej, budzi wręcz irytację, jako że właściwie jej nie ma, bo się jej nie dostrzega.
Oj, panie Stefanie, dostrzega się, i to coraz bardziej. Za pana guru, niejakiego Donalda Tuska i jego kontynuatorki Ewy Kopacz (z domu Lis) w administracji wszystkich szczebli pracuje mniej więcej tyle samo ludzi, ilu sowieckich żołnierzy „wyzwalało” Polskę w latach 1944-45.
To mniej więcej tyle, ile było za Bieruta, Gomułki i Gierka razem.
Czy w ten sposób rząd szykował sobie elektorat?

/

Jednak, mimo pozorów obiektywizmu, Bratkowski daje upust zwyczajnemu chamstwu. Otóż wg niego Paweł Kukiz jest nieukiem, choć posiada wykształcenie wyższe niż nieżyjący już Mazowiecki czy Bartoszewski, ciut wyższe, niż Rostowski, zwany ‘profesorem’.
Na dodatek po raz kolejny próbuje zagrać trupem. Jako osoba o światopoglądzie lewicowym sięga po Barbarę Blidę, choć w opinii tysięcy osób, eksmitowanych na bruk, jej samobójcza śmierć stanowiła odpłatę za wprowadzenie prawa nieznanego w żadnym innym kraju unijnym!
Czy Bratkowski o tym nie wie, czy też cynicznie próbuje „ujeżdżać trupa”?
Na dodatek jego „sukcesy wychowawcze” wobec najbliższych przyniosły owoce, jakich wstydziliby się nawet sekretarze partyjni za Bieruta.
Pamiętamy wszak, że tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2013 r. córka Stefana, Katarzyna Bratkowska, zapowiedziała, że dokona aborcji w Wigilię. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/bratkowska-przerwie-ciaze-w-wigilie-sa-proste-sposoby-na-aborcje/zdq8v

..
To zresztą nie jedyny wybryk towarzyszki Katarzyny. Pomijając już jej wielokrotnie cytowaną wypowiedź:
Jestem komunistką, bo wierzę, że to najbardziej proludzki, humanitarny ustrój. Wolałabym żyć na Kubie niż w USA
trzeba przypomnieć, że w 2014 roku feministka Katarzyna Bratkowska zaangażowała się w organizację inscenizacji “Morze krwi”, której autorem jest dyktator i “Ukochany Przywódca” Korei Północnej Kim Ir Sen. Aktywiści z lewicy są oburzeni. Napisali list otwarty, w którym zarzucają jej współpracę z pracownikiem północnokoreańskiej bezpieki i “wysługiwanie się reżimowi”. “Ludzie, których nie brzydzi współpraca z północnokoreańską bezpieką, sami postawili się poza szeregami demokratycznej lewicy” – przekonują. http://natemat.pl/108423,katarzyna-bratkowska-wystawia-sztuke-kim-ir-sena-na-probach-dygnitarze-z-ambasady-korei-polnocnej
Lewica odcięła się od Katarzyny, córki Stefana:
Nie wiemy, czy polscy miłośnicy i miłośniczki dzieł Kim Ir Sena motywowani są złą wolą czy po prostu zwyczajną głupotą – i nie chcemy tego dochodzić. Mamy jednak świadomość, że kompromitujące działania osób określających się jako lewicowe rzutować będą na opinię całego środowiska. Reprezentujemy różne ugrupowania, ale łączy nas sprzeciw wobec praktyk totalitarnych – bez względu na ich zabarwienie ideologiczne. Chcemy powiedzieć wspólnie: potępiamy wysługiwanie się północnokoreańskiemu reżimowi.
Bo zdaniem lewicy:
Współpraca z koreańską bezpieką przy okazji wystawienia dzieła Umiłowanego Przywódcy nie różni się niczym od współpracy z neonazistami przy wydawaniu dzieł Adolfa Hitlera”.
Tymczasem Stefan Bratkowski, którego córka mniej lub bardziej świadomie łamie prawo (wychwalanie ustroju totalitarnego jest wszak karalne!), znowu próbuje pouczać społeczeństwo.
Ale, panie Bratkowski, nie po drodze nam z ideami Dżucze, jakie poniekąd rozgłasza pańska córka. Nie podoba nam się również dokonywanie aborcji w Wigilię. Ba, zdecydowaną większość raziło umieszczenie „tęczy” na Placu Zbawiciela. To nie jest bajka 99% społeczeństwa!
Układ, którego jest pan ideologiem, już niedługo sczeźnie.
A Pan dalej nie rozumie najważniejszego.
Przegrana Komorowskiego, spodziewana przez wszystkich jesienna przegrana PO nie wynika z nagłego umiłowania PiS-u przez społeczeństwo.
W 90% to wasza własna zasługa.

Przez osiem lat mieliście społeczeństwo w dupie, no to skąd nagle zdziwienie, że ono odpłaca tym samym?

Obraz kreowany w merdiach okazał się fałszywy.
Nie pomoże obrażanie się na rzeczywistość i odgrzewanie dawno już zepsutych dań.
Trzeba było działać, i nie tuż przed wyborami, ale od początku drugiej kadencji, darowanej przez ogłupione mediami społeczeństwo.
Teraz trzeba pożegnać się z korytem.

..

Śmietnik już czeka, panie Bratkowski.

28.08 2015

cytaty za: http://studioopinii.pl/stefan-bratkowski-co-sie-tu-wlasciwie-dzieje/

__________________________________
*) Lech Wałęsa, prezydęt