Ostatnio w mediach czytamy i słyszymy budzące coraz większą grozę newsy. Tytuły powodują koszmary senne i zakłócają inne czynności fizjologiczne.

„Rosyjskie wojska w stanie gotowości bojowej”, no,to nie żarty.

http://m.niezalezna.pl/76032-rosyjskie-wojska-w-stanie-gotowosci-bojowej

Wściekły nazistowski dziad na Kremlu, a po nim wszystkiego można się przecież spodziewać. Broń jądrowa, głowice, Iskandery. Et cetera. Grozi wojną światową, i tyle. Koszmar.

Jeśli nie zacząć myśleć, najlepiej samodzielnie.

Cóż to jest, wojna światowa? A to, kiedy wojują ze sobą koalicje, na całym świecie. No, przynajmniej na kontynencie. Proszę powiedzieć, do jakiej światowej bądź kontynentalnej koalicji należy Rosja i jej botoksowaty nie-do-car? Jacy są jej alianci? Wielka Armenia i niezwyciężony Al Assad, kontrolujący kawałek Syrii? Czy wieczny cygański geszeftmacher, batka Łukaszenko, jak kurka pędzący do ziarnka? Hm…

Obecnie kagiebowski dziad znajduje się w sytuacji nie Stalina, swego mocodawcy. I nawet nie Hitlera, swego pupila i guru. Ci mieli sojuszników. Były koalicje, hitlerowska, antyhitlerowska. A kto mi nazwie koalicję putlerowską? Agentura wpływu w całym świecie? Pożyteczni idioci? Dla wojny światowej to za mało. Cóż to za wojna światowa, kiedy przeciwko samotnej Rosji cały świat?

Ich prawdziwy ówczesny car Aleksander III mawiał: Rosja ma jedynego sojusznika, to własne wojsko i marynarka wojenna. Dlatego nie rozpętał żadnej wojenki, siedział na tyłku cichutko, tylko policzki nadymał. Znał bowiem świetnie stan tego „jedynego”. A jego syn Mikołaj II rozpętał aż dwie wojenki, jedna z nich światowa. Obie przegrał, a na końcu zapłacił życiem swoim, całej rodziny, a także imperium.

Stan wojska, głównego narzędzia imperialnych przestępstw Rosji na przestrzeni dziejów zawsze był kiepski. Wygrywali wyłącznie gigantyczną masą mięsa armatniego. A jak wygrywali, to zwycięstwa takie sobie, pyrrusowe. A obecnie? Zobaczmy choćby lotnisko w Doniecku. Jeśliby nie zdrajca stanu, kryminalista, podwójny agent wpływu Poroszenko i cała hałastra takich u władzy, w Sztabie Generalnym Zbrojnych Sił Ukrainy, jakby nie mińskie knowania marionetek Komitetu Trzystu (a faktycznie rządu światowego, żeby precyzyjnie) – nie byłoby już od dawna tych niedołężnych moskali na Donbasie, ani na Krymie. Sic. Pomimo zaklęć mediów o „potędze” tego zdemoralizowanego zbiorowiska, rosyjskiej „armii”. A ich uzbrojenie…

…Także to rzekomo nowe. Spadające na irańskie i syryjskie stada baranów i pojedynczych osiołków rakiety, we wnętrzu których, jak się okazuje, elektronika z czasów akurat pokojowego Aleksandra III, a w najlepszym przypadku wojowniczego tow. Stalina. „Smart” – bomby na wzór 1944 r. Co prawda, zabili nimi razem z Al Assadem 400 000 cywilów, co typowe dla szakali, napaść słabych i bezbronnych. A na silnych, to już choćby ten doskonały czołg Armata. Na nieszczęście (ich) jest bardzo zawodny, i strajkuje nawet na defiladach.

Cisną się na usta słowa piosenki, również o ich produkcie i takiejże samej ruskiej jakości, „jeździ cipa jak ta krowa”…

W tym momencie mogą polecieć liczne oskarżenia o lekceważenie wroga. Odpowiadam z góry: wroga się nie lekceważy, oraz się nie boi. Klasyka, proszę Państwa. No, i broń jądrowa, a jak. Mocarstwo nuklearne, nie? Hm… Powiem tak: już nie. Brudna bomba też nie radością, ale mocarstwo… to już jak na dziś gruba przesada.

Nie, drodzy. Kryminalna i terrorystyczna putinowska państwowa łobuzeria jest ogromnym niebezpieczeństwem dla naszej ukochanej Ojczyzny – po drugie. A ciekawe co po pierwsze?. Dziwnie brzmi takie pytanie po Smoleńsku. A przecież nie byłoby Smoleńska, jakby nie ci, co stanowią to „po pierwsze”.

Wspominam dzień 17 września 2009r. Dokładnie w tym dniu „najgorszy prezydent w całych dziejach Stanów Zjednoczonych”, jak go określa dziś zdecydowana większość na świecie, odmówił nam zgody na tarczę antyrakietową. Reset, krótkowzroczność, tchórzostwo? A na Boga dobrego, – stymulacja agresji.

A przed tym? Gruzja. Sankcje? W życiu. Jeszcze i oskarżenia pod adresem Gruzji, prowokowała… agresora. Gruzja, nie putinowska banda „specnaz”, która strzelała do własnych kolesiów z tych „pokój niosących”. I co to jest? Stymulacja agresji i agresora.

W 70 Rocznicę moskalskiej agresji odmówili zgody na tarczę. W 70 Rocznicę moskalskiej masakry w Katyniu… Smoleńsk. Zamordowano obywateli, najwyższych urzędników państwa, członka NATO. Prezydenta Rzeczypospolitej, generalicję, Naczelnika Sztabu Generalnego. Co na to NATO? Mają przecież dowody! „Rząd polski nie zwraca się do nas, nie prosi o pomoc”. Nie wiedzą te niebożątka, co to za „rząd”, bynajmniej nie polski. W Moskwie widzą: NATO podkuliło ogonek, leży i kwiczy. Co może być lepszą stymulacją, nawet prowokacją ku następnym aktom agresji.

To proszę: Krym, Donbas. Nie można było tego uniknąć? Tysiąc razy. Co do Krymu, jeszcze na samym początku moskalskiego wtargnięcia Turcja proponowała pomoc postmajdanowskim władzom Ukrainy, wojskową pomoc, bardzo znaczną. Nie przyjęli. Bo „zachodni partnerzy” zakazali: nie stawiajcie oporu. Tak sam Turczynow oświadczył. A pani Tymoszenko przekonywała na posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa i Obrony Narodowej: nie trzeba zbrojnego oporu, dogadamy się z Putinem, biorę to na siebie, wiecie przecież, jestem z nim zaprzyjaźnioną. Czyli: „jest mym prowadzącym”. A jakżeby inaczej, kiedy ta pani podpisała lojalkę z FSB jeszcze w 1995r. w czasie zatrzymania w Moskwie z 100 tys. dolców w walizce. Suma nie tak wielka, jak na nich, ale na haczek trafiła pani Julia, za którą wszystko co „euro – ” murem. No, po prostu wspólnota „lojalnych”. Ale i do Stanów jeździ ta pani, jak wynajęta.

No, i kogo zdziwi to że nikt nie spieszył szturmować gmachy SBU w Ługańsku i Doniecku po ich zajęciu przez rosyjskich dywersantów (jak i Rady Najwyższej Krymu)? Ilu było wtedy rosyjskich terrorystów na Donbasie? Garstka naprzeciw wszystkich ukraińskich służb i wojska. Czołgów, „gradów”, „huraganów” nie było w ogóle, to potem dostarczyli, skoro tak stymulowano wojnę i agresję, zewsząd. Inaczej nie byłoby tej okropnej wojny, tylu ofiar. Teraz Turczynowowie się usprawiedliwiają: wschodnia granica była otwarta, byłaby generalna ofensywa moskalska, doszliby do Kijowa i Lwowa. No to co, była otwarta granica. Wojsko ukraińskie nie istniało faktycznie.

A skoro tak, dobry czas zadać pytanie zachodnim „gwarantom”.

Brzmi ono tak. Czego warte wasze „gwarancje” i Memorandum? Czego warci wy sami? Przecież wszystko co robicie jest niczym innym jak stymulacją agresora i jego agresji.

A po co im to? Stara piosenka: kolejny przekrój świata. Szachy geopolityczne a-la Brzeziński. Wojenki chlebem dla Bilderbergów, Rzymskich Klubów i ich tatusia Komitetu Trzystu. Jeszcze i z kawiorem. A zamówienia dla zbrojeniówki? A kredyty bankowe? Otóż to.

No, i filię moskiewską trzeba teraz tłumić po latach stymulacji, zapomnieli gdzie ich miejsce w rozdaniu , kąsają karmiącą rękę. Nie wojskami „złotego miliarda”, broń Boże, US ARMY,czy Wlk. Brytanii. A po co, gdy jest „czarna kość”, Słowianie na przykład. Ukraińcy, to co, trzeba, niechaj sobie giną. Również my z Wami, a propos: my Polacy do tego „złotego” nie należymy. W razie agresji Rosji linia obrony ma być według naszych „partnerów” po Wiśle, Niemiec trzeba bronić, Francji, ci już złoci, ot, tak.

Nic się nie zmieniło od 1939 roku, Panie i Panowie. Nic a nic. No, to samo widzimy, obserwujemy, spostrzegamy.

Stymulacja agresji dla przekroju geopolitycznego.

Ot, i podnieca się ruski złom, jest takim w każdym sensie. Ot, i miota się między Moskwą, Londynem i Washingtonem pomimo wieku sędziwego pan Kissinger Henry, wierny stary owczarek Komitetu Trzystu. Ot, i siada na ławeczkę jakiegoś tam lotniska Ojciec Św. Franciszek przy agencie KGB-FSB Gundiajewie, ksywka „Michajłow”, a tak to patriarcha. Nazywa go Franciszek „drogim bratem”. Może kiepsko pracuje wywiad Watykanu, nie powiadomili Papieża o tym, że nie tak dawno zabrał z sobą TW Michajłow z Moskwy do Kijowa krwawego prowodyra terrorystów Girkina „Strelkowa” żeby na miejscu planował masowe mordy i masakry na ukraińskich obywatelach. I jeszcze dużo by można odnośnie tego „drogiego”. A może wie o tym Franciszek? Ale masońska przysięga takim się nie przejmuje? Przecież i przestępcę, animatora zbrodni przeciwko ludzkości Putina medalikami odznacza. Medal Anioła, no może tego upadłego…

Tenże Franciszek nie tak dawno nas straszył: III Światowa już się toczy. Straszą – a jednocześnie stymulują „drogich braci” do kontynuowania agresji. Monachium 1938, Gliwice 1939. Itd.

Prezydent Duda, Premier Szydło, Minister MON Macierewicz apelują do NATO o wzmocnienie jej wschodniej flanki. Jakiś ruch jest, przecież ruski złom, także z nuklearnymi pociskami, lata już do granic złotego miliarda. Ale nie można nie pamiętać: ten apel jest do tych, kto jest na służbie u stymulatorów agresji. Komu ta agresja potrzebna, wygodna,wręcz niezbędna.

Czas najwyższy na radykalną modernizację WP. Czas na reorganizację NATO. Na nowe wojenne sojusze. Na Międzymorze.

A botoksowy kagiebowski staruch w Kremlu i jego międzynarodowi stymulatorzy, – dla nich to szczere i purystyczne ostrzeżenie: nie strasz, bo się…