Po przeżyciu 74 lat życia – zawsze w trzeźwości – szukając prawdy i bywając  blisko aparatu władzy stwierdzam, że w Polsce rządziła i rządzi mafia komunistyczna, a teraz postkomunistyczna! Najlepiej demonstruje to dowcip o 2 pismach w ZSRR, w którym mówiło się tak o „Prawdzie” i „Wiadomościach” (nazwy cytuję po polsku): „W  Prawdzie nie ma Wiadomości, a w Wiadomościach nie ma Prawdy!”
U nas przy pomocy środków masowego przekazu z prostaka robiono i robi się mędrca np. z Wałęsy, a ze zbrodniarza np. Jaruzelskiego robi się baranka, który zamiast bronić naród pod pretekstem wybrania rzekomego mniejszego zła, sam narzucił kaganiec narodowi i zabijano, torturowano – represjonowano na wszystkie możliwości i tyranowi i jego sługusom głowa nie spadła, ale za wierną służbę dostawali ordery, srebrniki, a jak już zmarli godnie ich chowano.
Widziałem chyba w 1965 roku, jak więźniowi w kaftanie bezpieczeństwa przypalano szyję papierosem. Złożyłem zaraz meldunek naczelnikowi centralnego więzienia  w Koszalinie st. kom. Knapikowi! Odpowiedział mi: Ja się tym sam zajmę!
Rezultat: 1. winnego nie ukarano; 2.  lekarz w karcie zdrowia napisał, że to więzień sam sobie zrobił, bo liczył na transport do szpitala i że będzie mógł może uciec; 3; mnie funkcjonariusze zaczęli nazywać „kapusiem”, a jak W-wa chciała mnie przenieść do Wałbrzycha na kierownicze stanowisko (bo oprócz studiów ukończyłem 2-letnią szkołę kadry kierowniczej, to Koszalin napisał taką opinię, że mnie wtedy egzekutywa KW PZPR odrzuciła!
Parę lat później (1967) przyjechałem służbowo do KP MO w Szczecinku do SB i pomyliłem korytarze. wszedłem do MO zamiast do SB, a tam w wewnętrznym holu 10 milicjantów katowało w kółku jednego mężczyznę. Byłem po cywilnemu i gdybym krzyknął „przestańcie, co wy robicie”, to by mnie ciągnęli do środka, dostałbym może więcej od bitego, a potem jak bym zameldował przełożonemu, to by mi powiedział: „po coś się mieszał!”
Natychmiast poszedłem do szefa SB mjr. Madeja i powiedziałem mu tam na dole 10 milicjantów katuje człowieka, a on na to krótko: „nie mieszaj się do nie naszych spraw!” Za moją krytykę, kawały polityczne po roku pracy zwolniono mnie do cywila..
Namówiono mnie do pracy w wojsku jako wykładowca w WSO, ale nim się tam dostałem to trwało 8 i pół roku. Chciano mnie zrobić politrukiem z dobrą zapłatą. Odmawiałem to kmdr  dr Stanisław Krzysztofek z-ca komendanta WSMW w Gdyni rzekł: „albo ze mną, albo cię zniszczę!” W ciągu roku wysłano mnie 2 x na oddział psychiatryczny i lekarze w ramach „primum non nocere!” (= „po pierwsze nie szkodzić” – chyba mają na myśli „sobie nie szkodzić!”) wystawili diagnozę: „psychopata histeroidalny” i „neurastenik” i w ciągu kilkunastu lat aż 20 lekarzy złożyło podpisy w tej fałszywej dokumentacji!

I cóż z tego, że powiedziałem o tym na spotkaniu z Kanią I sekr. KC PZPR  w Stoczni Lenina,
pisałem do premierów, ministrów, IPN-u, prezydentów (Lech Kaczyński mnie odpisał „Takie były czasy”,
a Lech Wałęsa jak mu to przy innym temacie powiedziałem, to nawet nie mruknął, Było tyle ministrów MON w tym Komorowski, czy obecny Siemoniak i nikt z nich nie zainteresował się represjonowanymi oficerami LWP.
Osobiście rozmawiałem z obecnym prezesem IPN Kamińskim (dałem mu moją wizytówkę i napisałem do niego) ale jemu jest dobrze, jego jeszcze na świecie nie było jak mnie represjonowano, ale on już za swoją działalność dostaje ordery – nawet zagranica go szanuje za jego postępową działalność.
Wg mnie postępuje ono w kierunku wskazanym przez zbrodniarza Jaruzelskiego zgodnie z maksymą „dziel i rządź – twardym bądź.”

Franciszek Krzysiak – nauczyciel, socjolog, politolog, oficer! W Gdańsku znany jako przewodnik – pasjonata historii Gdańska i jego zabytków – też nie lubiany przez władzę, bo pisze i mówi prawdę rzeczowo, ale i wesoło!