Sprawiedliwość w PRL/RP to słowo w praktyce nieznane! KF

”Poniżej umieściłem tekst, który ma być opublikowany – taką mam obietnicę- na portalu www. niezalezna.pl .
Może jak się ukaże także zjawią się dziennikarze z tego portalu, a i może ktoś jeszcze się nim zainteresuje i jednocześnie Pańską historią.
Bardzo proszę Panie Franciszku o uwagi – czy zawarty w tekście, lub co się nadaje, lub co nie do publikacji.

Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia
Marcin
JesieninŚmierć Jesienina
Znajoma Rosjanka nad kieliszkiem twierdzi,
Że poeta – poetą staje się po śmierci.
– Śmierć samobójcza pasuje poecie –
Mówi pokazując Jesienina zdjęcie
Po zdjęciu z pętli. Ale twarz poety
Jak każda twarz martwa wygląda niestety.

Śmierć jakakolwiek – to zrządzenie boskie.
Ale w Związku Radzieckim pismem wielbić – Rosję
To w latach dwudziestych igranie ze zgonem,
Gdy płomienie nadziei stawały się płonne,
Najcichsze słowo mogło zrodzić zemstę,
A sam fakt życia stawał się przekleństwem.

Więc przypuszczenie myśl nieufną biesi:
Może Jesienin sam się nie powiesił…
Nim sakwojaż na paski pociął miast powroza
Ręką – potem białą – jak rosyjska brzoza,
Nim sprawdził, czy wytrzyma ciężar tak ogromny
Decyzji – mówią, że już był nieprzytomny.

Skąd rany na twarzy, jakby pisał czołem
Schylonym po śmierci nad odległym stołem?
Skąd ślady na ciele po pobiciu sine,
Jakby miał się bronić przed swym własnym czynem?
Ktoś musiał mu pomóc w przejściu w nieśmiertelność
W zamian za nieobecność w tym, czym jest codzienność…

lecz znajoma Rosjanka macha na to ręką:
Zbrodnia dla niej – zwykłością, samobójstwo – męką.
Dać się zabić to klęska, słabość i pokora,
W samobójstwie poety – czyn i metafora!
Więc szepcze – gałubczik, tyś moim Sergiuszkiem…
I wisi Jesienin. Wisi nad jej łóżkiem.

Jacek Kaczmarski 6.9.1989

Może Jesienin sam się nie powiesił…

PętlaWładza często „pomagała” niewygodnym jej jednostkom „w przejściu w nieśmiertelność w zamian za nieobecność w tym, czym jest codzienność…”, lecz nie wszystkich mogła zabić. Innych „niebezpiecznych” zamykała na długie lata w więzieniach, bądź w zakładach dla psychicznie i nerwowo chorych, izolując ich od reszty społeczeństwa… Przykładem „niebezpiecznej jednostki” był i jest (z powodu braku dotychczasowej rehabilitacji) Franciszek Krzysiak.”

Panie Marcinie, niech Pan odezwie się do mnie.