Donald Tusk zamiast do Warszawy wybrał się 10 kwietnia 2018 roku do irlandzkiego Dublina. I z wysokości „wyspy zielonej” zagrzmiał w sprawie Smoleńska:

W moim kraju dzisiaj obchodzono ósmą rocznicę katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Wspólna żałoba narodowa szybko zmieniła się w bolesny i szczególnie paskudny spór, który od tego czasu podzielił mój naród. (cytuję za https://wiadomosci.onet.pl/swiat/tusk-nazywa-spor-o-smolensk-szczegolnie-paskudnym/1cbjjwh). Nie będę przypominał roli, którą odegrał Donald Tusk w kreowaniu owego paskudnego sporu, bo szkoda strzępić sobie język po próżnicy. Symboliczny komentarz  do mojej oceny postawy Tuska Czytelnicy znajdą na przykład tutaj

albo tutaj https://wpolityce.pl/smolensk/238674-tylko-u-nas-zdjecie-zolwikow-tuska-z-putinem-wywoluje-przerazenie-po-thun-do-swinstw-pisu-nie-moge-sie-przyzwyczaic. A fakt, że Donald Tusk nie gnije jeszcze w wiezieniu za, delikatnie rzecz ujmując, niedopełnienie obowiązków podczas sprawowania przez siebie funkcji premiera rządu RP (nie tylko w sprawie śledztwa smoleńskiego), składam na karb przestępczego w istocie charakteru państwa, w którym przyszło nam żyć na przełomie XX i XXI wieku, to znaczy tzw. III RP.

Ktoś powie, że to bardzo dobrze, że Donald Tusk nie pojawił się w Warszawie na placu Piłsudskiego 10 kwietnia 2018 roku. Bo znowu zarechotałby, jak onegdaj wraz z Bronisławem Komorowskim, zobacz:

jak mam prawo mniemać, w poczucie dobrze spełnionego obowiązku, tzn. oddania śledztwa smoleńskiego chłopcom z FSB.

Ale zgadzam się! To bardzo dobrze, że Donald Tusk pojechał do Irlandii i ominął szerokim łukiem Warszawę. Przynajmniej jeszcze raz okazało się, że nie ma nic do ukrycia i z niebywałą lekkością potrafi udowodnić, jak zdystansować się od „nienormalnej” Polski . Zwróć, drogi Czytelniku, uwagę, że Tusk nie mówi, że w „moim kraju obchodziliśmy ósmą rocznicę katastrofy”. On mówi, że „w moim kraju obchodzono ósmą rocznicę katastrofy”. Tusk nie obchodzi tej rocznicy, bo co tutaj obchodzić, skoro tak paskudnie jesteśmy podzieleni.

A przy okazji! Składam wyrazy najgłębszego ubolewania Stowarzyszeniu Studentów Prawa Uniwersytetu Dublińskiego, które „w uznaniu znaczących osiągnięć całego życia”  przyznało obecnemu Przewodniczącemu Unii Europejskiej dożywotni tytuł honorowego członka. Jak widać droga do „honorowej” kompromitacji nie musi być wcale długa i kręta. Pospolitą kanalię można uznać za człowieka honoru i czerpać z tego korupcyjne korzyści na przyszłość. Taką właśnie Europę zafundowały nam lewackie elity. I trwają w swoim bolszewickim w istocie uporze. A jeśli chcielibyście dowiedzieć się cóż to za organizacja, która fetowała wczoraj byłego polskiego premiera, warto pożeglować choćby tutaj, zob. https://en.wikipedia.org/wiki/University_College_Dublin_Law_Society i będziecie mieli jakby mniej  wątpliwości, dotyczących problemu „kto szczuje i co jest grane” w tej grze. Czarne chmury nad Irlandią!

11.04.2018