To już jest szczyt podłości. Można nie zgadzać się z oceną prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Można nie lubić PiS, można nie cenić Jarosława Kaczyńskiego, ale w cywilizowanym świecie są jakieś granice. Istnieje chyba, na miłość boską, jakaś etyka. Jak można opublikować artykuł nie mając w ręku nic, żadnych dowodów, ba! przesłanek nawet, poza niepotwierdzonymi słowami osoby, o której nawet pisać nie chcę. Ta osoba sekundowała red. Stankiewiczowi, zarzucając mi „opluskwianie” pana Radosława Sikorskiego. On żyje, panie R. i może się bronić, a Pan wykorzystuje w swoich politycznych rozgrywkach tragedię ludzką i tragicznie zmarłą osobę, całkowicie teraz bezbronną.

Sześć lat po tragedii smoleńskiej i nie możecie przestać deprecjonowania drugiego człowieka? Jak mam nazwać to, jak nie podłością, nikczemnością oraz cynizmem. „Fakt” powołuje się na słowa pana R. i na końcu sam im zaprzecza: „Z autorem kontrowersyjnych słów, Pawłem Rabiejem, nie udało nam się skontaktować.”. Jeśli tak, to po co to drukowali? Czemu miało to służyć, jak nie naigrywaniu się z cudzej śmierci i tragedii?

Nie podam linku do tego plugastwa, ale na miejscu każdego uczciwego dziennikarza, pracującego w tym „piśmie”, zastanowiłbym się mocno nad dalszą pracą i taplaniem swojego nazwiska w błocie.Nawet, gdybym musiał pisać do gazetek szkolnych. Wierzcie mi, mnie kiedyś nie zabrakło odwagi i płacę za to całe życie, chociaż broniłem się przed przekroczeniem wszelkich granic.

Zakończę własną „sentencją”, którą wpajałem swoim podchorążym: „Są granice kurestwa, których nie wolno przekroczyć„. Przykro mi, ale polska, podobno, gazeta te granice przekroczyła.