Rząd Premiera Morawieckiego szuka kasy wszędzie. Jeszcze niedawno politycy zjednoczonej prawicy krytykowali swoich poprzedników z PO-PSL za obniżenie tzw. wypłaty pośmietnej płaconej przez ZUS. Jednak Dobra Zmiana poszła o krok dalej. PiS wprowadził podatek VAT po śmierci przedsiębiorcy. Zaskakujące rozwiązanie w prawie. Jeżeli przedsiębiorca odliczył VAT od towarów, a przed śmiercią ich nie sprzedał, to jego spadkobiercy będą musieli uiścić daninę. Tak wynika ze znowelizowanych przepisów o zarządzie sukcesyjnym. Analiza Atora nie pozostawia złudzeń płać i płacz nie tylko w związku ze stratą bliskich. PiS jak łowcy skór?

Zaskakujące rozwiązanie jest pokłosiem wprowadzenia nowego podmiotu – przedsiębiorstwa w spadku, o czym informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Na celu ma ono kontunuowanie rozliczeń podatkowych zmarłego przedsiębiorcy, m.in. z tytułu VAT, podatku dochodowego, czy akcyzy.

Przedsiębiorstwem w spadku powinien zarządzać zarządca sukcesyjny. Może go powołać przedsiębiorca przed swoją śmiercią albo np. spadkobierca ustawowy, jeżeli biznesmen nie zdążył tego zrobić.

Problem zaczyna się, kiedy zarządca sukcesyjny nie zostanie powołany w podanym przez ustawę terminie. Po jego upłynięciu powstają konsekwencje podatkowe, takie jak np. remanent likwidacyjny (spis z natury) i… zapłata VAT od niesprzedanych towarów, od których danina była odliczona przy nabyciu.

Jak to widzi Ator? Warto posłuchać komentarza powiedzianego zrozumiałym językiem.