To co nas podnieca, czyli szpiegostwo. Mój tekst, trochę przydługi, ale dla moich znajomych znawców tematu służb specjalnych, może się przyda, na pewno jest na korzyść oficerów kontrwywiadu. Ale na poważnie. Przy każdym skazaniu o szpiegostwo podnosi się larum, że sąd był pobłażliwy. Ale czy na pewno? Dużym problemem jest u nas art. 130 kodeksu karnego, więc może warto zmienić art. 130 dotyczący szpiegostwa?

W praktyce z problematyką szpiegostwa stykają się głównie funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jeśli porozmawiać z pracownikami ABW, czy też oficerami szeroko rozumianego kontrwywiadu, to niemal jednogłośnie wskazują oni na potrzebę zmian, a także wykazują celowość wprowadzenia tych zmian do polskiego kodeksu karnego właśnie w obrębie przepisu definiującego szpiegostwo. Przede wszystkim z jednego podstawowego powodu. Chodzi o pojawiające się nowe zagrożenia o charakterze wywiadowczym, gdzie obecna regulacja przepisu o szpiegostwie nie nadąża za warunkami funkcjonowania państwa.

Kolejnym trudnym prawnie określeniem, co prawda ujętym w przepisie dotyczącym szpiegostwa, jest samo słowo „wiadomości”, których to przekazanie obcemu wywiadowi naraża na szkodę interes RP. Kodeks w tym zakresie nie definiuje samego ujęcia „wiadomości”, przez co pozostawia to samej doktrynie i orzecznictwu, a te, jak wiemy, w zakresie szpiegostwa są dość nikłe, słabo ugruntowane, praktycznie nieistniejące. To stwarza niebezpieczeństwo interpretacyjne. Według art. 130 można uznać, że kwalifikowana forma szpiegostwa nie jest w istocie uzależniona od wyrządzenia szkody RP, wystarczy już samo narażenie na szkodę interesów RP. Ktoś powie, że to dobre rozwiązanie, ale nie do końca. Sąd bowiem w swej orzeczniczej funkcji musi w toku postępowania dowodowego dokładnie dążyć do wyjaśnienia okoliczności faktycznych danej sprawy, jednym słowem – musi w swoim wyroku ująć i sprecyzować zarzucane czyny osobie, która je popełniła, musi wykazać ciąg logiczny, ale także wymienić konkretne czyny zabronione i zdefiniować wagę zachowania, a także dopełnienie pejoratywne tegoż zachowania, które podlega w danym wyroku skazaniu. Takie więc prawnicy powiedzą, że nieostre ujęcie słowa „wiadomość” jest szalenie niebezpieczne i trudne, ponieważ już samo zdefiniowanie przez sąd pojęcia „wiadomości” zdobywanych przez obcy wywiad w kontekście ich przydatności jest w praktyce niemożliwe do ustalenia z racji na fakt, iż żaden polski sąd nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić, kiedy i w jakich okolicznościach tego typu „wiadomości” mogą być użyte ze szkodą dla RP.

Wszelkie możliwe formy zachowania sprawcy w art. 130 muszą być zwrócone bezpośrednio ku Polsce. Nie zawsze jest tak, że przekazywana informacja innemu wywiadowi od razu stanowi bezpośrednie zagrożenie dla interesów RP. Tu rodzi się dowolność interpretacyjna ograniczająca na samym końcu sąd.Innym ważnym i niebezpiecznym aspektem przepisu o szpiegostwie jest to, że samo już monitorowanie opisanej działalności przy obecnym stanie prawnym pozostaje utrudnione.

Jeśli spojrzeć na uprawnienia ABW, musimy pamiętać, że obecne brzmienie art. 130 ogranicza dostęp Agencji do niektórych metod pracy operacyjnej. Najbardziej ten problem jest widoczny w kwestii warunków niezbędnych do zastosowania kontroli operacyjnej.

Dlaczego?

Przepis art. 27 ustawy o ABW mówi, że kontrolę operacyjną można zastosować przy wykonywaniu czynności rozpoznawczych, a więc przy rozpoznaniu, zapobieganiu i wykrywaniu przestępstw, między innymi szpiegostwa. Takie postawienie sprawy w połączeniu z przekonaniem, że działanie obcych służb nie naraża na szkodę naszego państwa, a inny kraj, prowadzi do sytuacji, kiedy w przypadku pozyskania informacji o tego rodzaju działalności brak jest podstaw do jej rozpoznania i ścigania. A wiemy, że nie zawsze też działania obcych państw są bezpośrednio skierowane w nasz interes. Polskie prawo reguluje to w dość wąskim zakresie, przez co wytwarza się sytuacja, kiedy obce służby mogą pod pozorem godzenia w interesy innego państwa prowadzić dość skutecznie działania wywiadowcze na naszym terytorium bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności. Chodzi tu oczywiście o godzenie w interesy państw niebędących państwami sojuszniczymi NATO, tak określają to ustalenia ponadkodeksowe między państwami. Mimo to zakres takiej działalności obcego wywiadu może być doskonale i umiejętnie rozgrywany przez obce służby do tego, by w perspektywie dłuższego czasu uderzyć w nasz interes. Co prawda, oficerowie ABW i kontrwywiadu mają na to swoje sposoby, ale są to szpagaty i musi być poczyniony większy nakład pracy, by temu zapobiegać. Pytanie: czy nie lepiej byłoby tę materię szpiegostwa wyraźniej wypunktować w przepisie.

Autor: Paweł Miter
Dziennikarz śledczy Gazety Finansowej, publicysta Warszawskiej Gazety.