„Cicho wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie? Co to będzie?”. Taki…

By |2015-07-18T09:01:38+01:0017 lipca, 2015|Kultura|

Nigdy nie silę się na oryginalność. Uważam zresztą, iż od tragicznie zakończonego romansu Adama i Ewy, cała literatura jest w mniejszym lub większym stopniu plagiatem. Jeden z moich mistrzów i mentorów natchnął mnie (choć świadom tego być już, niestety, nie może) do stworzenia entomologii biurokratyczno-administracyjnej, opisującej żyjątka, gnieżdżące się w Nieistniejących Instytucjach mojego Nieistniejącego Kraju i uprzykrzające życie zwyczajnemu narodowi. Jak wiadomo owady dzielą się na upierdliwe i takie w gablotach. Upierdliwe można potraktować kapciem, gazetą, prądem, aerozolem lub kotem. Na razie odkryłem jeden gatunek. Jest to Biurwiec Pospolity (Officis Meretrixi Vulgaris), którego odmiana Biurwiec Złośliwy Tajny (Officis Meretrixi Malitias Clandestinus ) rozpowszechniona jest szczególnie w Instytucjach Specyficznych. Obecnie badam ich zachowania.